Wielkie miasto bez seksu

Wielkie miasto bez seksu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy to możliwe, że Carrie Bradshaw była kiedyś nastolatką? Miała rodziców, chodziła do szkoły, nie nosiła drogich butów, nie promowała obyczajowych rewolucji? Opowie o tym prequel kultowego „Seksu w wielkim mieście”, który właśnie powstaje.
„Film" Fanów „Seksu w wielkim mieście”, którzy poczuli dreszcz emocji na tę wieść, uspokajamy. „The Carrie Diaries” – o wczesnej młodości Bradshaw –  będzie miał niewiele wspólnego ze zjawiskiem, jakim stała się produkcja HBO. A to dlatego, że zupełnie inna jest dzisiejsza Ameryka od tej, w  której żyła dorosła Carrie, zmieniła się też telewizja.

Głównymi bohaterkami będą dziewczęta zbliżające się do pełnoletności. I przede wszystkim taka widownia na ten serial czeka. Trudno zatem spodziewać się po scenariuszu radykalności. Czeka nas klasyczna opowieść o sercowych problemach dorastających dziewcząt – zgodnie zresztą z książkowymi pierwowzorami autorstwa Candace Bushnell – „Summer in the City" (wydanej w 2011 r.) i „The Carrie Diaries” (2010). To historia o latach, gdy Carrie (w jej roli zobaczymy 18-letnią Annę Sophię Robb) uczęszczała do  liceum. Przygotujcie się na paradę kreacji w stylu lat 80., na  przeżywanie rozterek emocjonalnych i rozgrywek towarzyskich. Tym razem sprawa drogich butów nie będzie najważniejsza.

Coraz większe zakupy

 Jednak nowa odsłona historii o Carrie Bradshaw – paradoksalnie – może przypomnieć o znaczeniu i kultowości „Seksu w wielkim mieście". Serial HBO, stworzony na podstawie książki Candace Bushnell – felietonistki „The New York Observer” i nowojorskiej celebrytki – zadebiutował w  amerykańskiej telewizji w 1998 r. Bezkompromisowo – szczególnie na  początku – ujawniał zmiany w życiu społecznym i emocjonalnym Amerykanów. Pokazywał nowe charaktery kobiet, które bez poczucia winy konsumują dobrodziejstwa zdobyczy drugiej fali feminizmu.

Nie była to wizja rewolucyjna – bohaterki miały już wtedy powody, by zakładać, że ich fundamentalne prawa zostały zdobyte. Pojawiały się czasem wątpliwości, co im wolno, a czego nie, ale pytały o to bez skrępowania. Do tego otwarcie rozmawiały o seksie i traktowały mężczyzn tak, jak oni zwykli je traktować – czyli jako obiekty seksualne. Nic dziwnego, że z takimi bohaterkami kobieca widownia chciała się identyfikować – były w końcu nastawione na nieskrępowany rozwój, miały harmonijny stosunek do własnej kobiecości, chciały dokonywać niezależnych wyborów. 

Więcej możesz przeczytać w 14/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także