Dobrze, że jest Bundesliga...

Dobrze, że jest Bundesliga...

Dodano:   /  Zmieniono: 
Gdyby Franciszek Smuda miał wysłać na Euro 2012 zespół złożony z zawodników grających w T-Mobile Ekstraklasie to najbardziej honorowym wyjściem byłoby oddanie już dziś Grecji, Rosji i Czechom meczów walkowerem. Na szczęście większość wybrańców Smudy nie demoralizuje się grą na krajowych boiskach - można mieć więc cień nadziei, że coś nam się w czasie Euro 2012 uda.
Narzekanie na poziom młócki (bo piłką nożną nazwać tego co się dzieje na boiskach nie sposób) w polskiej ekstraklasie jest od lat jednym z ulubionych zajęć kibiców i komentatorów sportowych. Nawet jednak najbardziej marudni kibice w najczarniejszych snach nie spodziewali się chyba takiego sezonu jak obecny.

Maciej Skorża po meczu, w którym Legia zrobiła wszystko, aby przegrać mistrzostwo Polski na swoim boisku w meczu z nie grającą już o nic Jagiellonią Białystok, podkreślał, że poziom ligi się wyrównał. To prawda - niestety piłkarze postanowili równać w dół. W ostatnich latach polska ekstraklasa była słaba - ale zawsze mieliśmy w niej 2-3 drużyny, które jako tako mogły być zaliczane do grona europejskich średniaków (Lech, Legia, Wisła). Teraz zaś mamy w ekstraklasie mamy 14 słabych i dwie bardzo słabe (ŁKS, Cracovia) drużyny - i to jest nasz cały ligowy kapitał. Realne szanse na mistrzostwo na dwie kolejki przed końcem sezonu ma pięć drużyn. Dlaczego? Bo każda z tych słabych drużyn jest w stanie wygrać lub przegrać z każdą inną słabą drużyną. Przy czym piłkarzy zawodzi jeszcze psychika - bo kiedy któryś zespół ma szanse odskoczyć od reszty stawki - możemy być pewni, że ponad wszelką wątpliwość szansę taką zmarnuje. Aby uniknąć bolesnych rozczarowań powinniśmy grzecznie poprosić UEFA, aby nie zmuszała w przyszłym sezonie polskich zespołów do gry w eliminacjach do Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej - bo może nas czekać wiele przykrych rozczarowań.

Na szczęście Polacy grają w piłkę nie tylko w Polsce - bo gdyby np. Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek zamiast w Dortmundzie szlifowali swoje umiejętności na boiskach w Warszawie, Chorzowie czy Poznaniu - to pewnie dawno już zapomnieliby jak się gra w piłkę - a polscy kibice w przededniu Euro 2012 modliliby się o jak najmniejszy wymiar kary.

Wniosek na dziś jest jeden: piłkarskiej Polski nie stać na 16-zespołową ekstraklasę. Może czas pomyśleć nad reformą systemu rozgrywek? I wreszcie zająć się systemem szkolenia - bo na razie jedną z największych gwiazd polskiej ligi jest 37-letni Tomasz Frankowski, który nie może doczekać się ani jednego młodego następcy z polskim paszportem. Wszyscy, którym leży na sercu dobro polskiej piłki powinni bowiem pamiętać, że Euro 2012 skończy się po miesiącu - a nam zostanie ekstraklasa.

Tak, wiem - to przerażająca wizja.

O rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy czytaj na Wprost.pl:

Legia remisuje z Jagiellonią 1:1. Wciąż nie wiadomo kto będzie mistrzem

T-Mobile ekstraklasa: Śląsk Wrocław zrównał się z Legią

Frankowski jest już prawie jak Gerard Cieślik