Ranking szkół wyższych: dwa światy nauki

Ranking szkół wyższych: dwa światy nauki

Dodano:   /  Zmieniono: 7
Uniwersytet Medyczny w Łodzi i Collegium Civitas z Warszawy zwyciężyły w rankingu szkół wyższych „Wprost”. Nieco inna niż dotychczas metoda oceny promuje szkoły, które dbają o studentów i troszczą się o ich losy na konkurencyjnym rynku pracy.
Co to jest dobra szkoła wyższa? To taka, która dba o jakość świadczonych usług, starając się, by w zamian za wydane – zazwyczaj niemałe – pieniądze jej klienci otrzymywali produkt odpowiadający ich potrzebom.

Stosunek do tej pozornie oczywistej prawdy wciąż wyznacza linię podziału w polskim szkolnictwie wyższym. Akceptuje ją większość szkół prywatnych, które z mozołem budują swoją pozycję, utrzymując się głównie z opłat studentów. Zwłaszcza teraz, kiedy z roku na rok coraz silniej odczuwają spadek liczby zainteresowanych studiami, bo rozpoczynają je coraz mniej liczne roczniki demograficznego niżu, muszą dbać o jakość kształcenia i dostosowanie oferty do rzeczywistych potrzeb studentów i ich rodziców.

Mimo tych zabiegów wiadomo, że część szkół nie przetrwa demograficznego szoku. Będą musiały zniknąć z rynku. Na razie nie da się powiedzieć, które zostaną zamknięte, ale mniej szans mają te, które zajmowały się głównie produkcją absolwentów, nie zważając na budowanie stosownego zaplecza naukowego i materialnego.

Obok nich działają uczelnie państwowe. Spełniają ważną funkcję, bo kształcą studentów kierunków, których szkołom prywatnym po prostu nie opłaca się prowadzić. Ale po niemal ćwierćwieczu transformacji pozostają enklawą, w której rynkowe mechanizmy nie działają. Akademickie lobby starannie dba o zachowanie przywilejów. Dlatego wdrażana właśnie w życie nowa ustawa o szkolnictwie wyższym nie przynosi rewolucyjnych zmian. Szkoły zyskują większą autonomię, ale nadal te państwowe będą finansowane z pieniędzy podatników, a prywatne będą zmuszone walczyć o każdą złotówkę.

Zestawianie ich z sobą przypominałoby próbę porównania psa z kotem. Niby jedno i drugie ma ogon i cztery łapy, a jednak... Stąd wzorem lat ubiegłych prezentujemy dwa rankingi: oddzielny dla szkół publicznych i osobny dla prywatnych, mimo że te drugie oferują często usługi na zbliżonym albo i nawet wyższym poziomie.

Po pierwsze, student

Ranking kierujemy przede wszystkim do osób, które decydują się po raz pierwszy w życiu podjąć studia. To im zazwyczaj najwięcej trudności sprawia wybór odpowiedniego kierunku czy uczelni. Później, kiedy już oswoją się z akademicką rzeczywistością, mają czas na wyrobienie sobie własnej opinii. Dlatego oceniając uczelnie, zrezygnowaliśmy w tym roku z wielu parametrów, które tylko pozornie wpływają na jakość kształcenia na poziomie studiów pierwszego czy drugiego stopnia. I tak na przykład liczba uprawnień do przyznawania tytułu doktora czy doktora habilitowanego, które ma uczelnia, ma zazwyczaj niewielki związek z jakością studiów licencjackich.

Zrezygnowaliśmy także z badania uczelni pod względem liczby oferowanych przez nie kierunków studiów. Doszliśmy do wniosku, że niewielka szkoła specjalizująca się w kształceniu w określonej dziedzinie może robić to równie skutecznie jak wielki uniwersytet, stworzony z połączenia kilku uczelni.

Skupiliśmy się za to na dostępności kadry dla studentów, zakładając, że im większa liczba nauczycieli akademickich, tym lepiej dla procesu kształcenia, a także jakości kadry, którą ocenialiśmy na podstawie liczby profesorów przypadających na studenta i liczby publikacji przypadających na nauczyciela akademickiego.

Duże znaczenie miała dla nas otwartość uczelni na otoczenie, mierzona liczbą studentów, którzy w trakcie nauki uczestniczą w programach prowadzonych wspólnie z przedsiębiorcami, a także aktywnością uczelnianego biura karier oraz tym, czy szkoła monitoruje losy swoich absolwentów.

Istotne było także to, ile trzeba zapłacić za studia, w jakim stopniu szkoła jest gotowa wspierać swoich studentów stypendiami oraz czy oferuje im możliwość zakwaterowania za przystępną cenę.

Dlaczego nie ma wszystkich uczelni

Podobnie jak w ubiegłym roku część uczelni nie zdecydowała się wziąć udziału w rankingu. Dla jednych wypełnienie kwestionariusza stanowiło zbyt duży wysiłek organizacyjny, inne uznały, że zastosowane przez nas kryteria nie pozwolą im w pełni zaprezentować swojego potencjału, jeszcze inne, że po prostu zajmą zbyt niską pozycję w zestawieniu. Mimo tych zastrzeżeń w tegorocznym rankingu zdecydowało się wziąć udział 87 uczelni niepublicznych i 34 publiczne – o ponad 20 więcej niż przed rokiem. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej. Ranking szkół państwowych uzupełniliśmy listą uczelni, które znalazły się w ubiegłorocznym zestawieniu, a w tym nie przesłały wypełnionego kwestionariusza (w rankingu szkół publicznych zaznaczyliśmy je jaśniejszą czcionką). Oszacowailiśmy miejsce, które by zajęły na podstawie dostępnych danych.

Staramy się, by ranking „Wprost" był inny od pozostałych pojawiających się na rynku. Zależy nam na tym, by mierzył wartość studiów przede wszystkim dla ostatecznych użytkowników uczelni, czyli studentów. W końcowym rozrachunku oznacza to miarę wartości absolwentów uczelni na rynku pracy. Nie zależy nam za to na pomiarze wartości uczelni w oczach środowiska akademickiego, co jest głównym grzechem innych tego typu zestawień.

Przez kraj przetacza się dyskusja o jakości kształcenia w polskich szkołach wyższych. Zewsząd płyną narzekania na niedostosowanie programów i treści do potrzeb gospodarki. Jest wiele do zrobienia, ale nieprawdziwe byłoby stwierdzenie, że polskie szkoły wyższe się nie zmieniają. Widać to także w kwestionariuszach przysłanych do nas przez uczelnie. Powoli i z mozołem się modernizują. Mają coraz lepszą bazę techniczną i dydaktyczną.

Coraz więcej z nich interesuje się losami studentów i absolwentów. Zapewnia im wsparcie materialne, pomaga w poruszaniu się po rynku pracy, ułatwia znalezienie praktyk i nawiązanie międzynarodowych kontaktów, które w przyszłości będą procentowały lepszą pracą i wyższymi zarobkami.

Nie tak dawno najlepsze polskie szkoły zaczęły się pojawiać w międzynarodowych rankingach. Coraz więcej z nich uzyskuje też zagraniczne akredytacje dla prowadzonych programów studiów, gwarantujące porównywalny ze światowym poziom kształcenia.

Polska gospodarka szybko się otworzyła na świat. Polskim szkołom wyższym idzie to zdecydowanie wolniej. Być może dlatego, że ich związki z podmiotami gospodarczymi wciąż bywają rachityczne. Ale zacieśnienie tej współpracy to prawdopodobnie jedyna szansa, by za kilka lat jakość szkoły wyższej można było mierzyć nie tylko liczbą publikacji, profesorów czy absolwentów, którym udało się znaleźć pracę w zawodzie, ale na przykład także wysokością zarobków osiąganych po ukończeniu studiów.

Z tegorocznym rankingiem szkół wyższych, który można znaleźć w 20 numerze tygodnika "Wprost" będzie można zapoznać się również w podserwisie Rankingi na stronie Wprost.pl już od 19 maja! 

Więcej możesz przeczytać w 20/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 7

Czytaj także