Jedni mówili, że na posiedzeniu Rady Ministrów wybuchła potężna awantura między Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, ministrą pracy, i Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, ministrą funduszy i rozwoju regionalnego a premierem Donaldem Tuskiem o uprawnienia PIP. Inni twierdzą, że nie było awantury, tylko wymiana zdań.
Pewne jest jedno – po ostatnim w ubiegłym roku posiedzeniu Rady Ministrów premier zdecydował o wyrzuceniu tej reformy do kosza, choć projekt ustawy w ogóle nie był omawiany podczas obrad rządu.
Tusk się wściekł?
Tak naprawdę to nikt nie wie, co dokładnie znalazło się w proponowanej ustawie, a diabeł zawsze tkwi w szczegółach. Za to nieoficjalne informacje na ten temat wielu napawały grozą.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
