Artysta (nie) boi się biznesu

Artysta (nie) boi się biznesu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kayah (fot. Piotr Kucza/Newspix.pl / Źródło: Newspix.pl
Kiedyś artystom wręcz nie wypadało mówić o pieniądzach - powiedział w jednym z wywiadów Cezary Pazura. Te czasy w Polsce już minęły. Teraz, za przykładem hollywoodzkich gwiazd wielu z nich próbuje swoich sił w biznesie. Najczęściej otwierają restauracje i tworzą swoje linie odzieżowe lub kosmetyczne, użyczają swojego wizerunku perfumom, inwestują w nieruchomości. Niektórym udaje się biznes we własnej branży. Dlaczego tak niewielu z nich odnosi sukcesy?
W biznesie znane nazwisko to i ogromny kapitał, ale i pułapka usypiająca czujność. Większość liczy, że ich wizerunek zapewni im powodzenie, ale jeśli za tym nie idzie coś więcej, to jest to najlepsza droga do spektakularnej klapy; trzeba wciąż podsycać zainteresowanie klientów; magia nazwiska bowiem szybko przestaje działać. Wiedzą o tym ci nieliczni, którym się udało.

Knajpka na wizerunku

Gwiazdy najczęściej wchodzą w biznes restauracyjny i tu notują najwięcej niepowodzeń. Jennifer Lopez poddała się po sześciu latach prowadzenia restauracji Madres. Reżyser Steven Spielberg zamknął sieć lokali Dive! po kilku latach, a Britney Spears, już po pół roku. Sukcesu nie odniosła sieć lokali Planet Hollywood, wspólny biznes Arnolda Schwarzeneggera, Sylwestra Stallone’a, Bruce’a Willysa i Demi Moore, mimo że klienci, mogli tu oglądać gadżety z filmów i robić sobie zdjęcia z sobowtórami gwiazd.

W Polsce podobny los spotkał sieć klubów Prohibicja założoną przez czterech znanych aktorów - Bogusława Lindę, Marka Kondrata, Wojciecha Malajkata i Zbigniewa Zamachowskiego, nawiązujące nazwą i wystrojem do lat prohibicji w Stanach Zjednoczonych. Sieć, która miała już swoje lokale w Warszawie, Łodzi, Mikołajkach, Rzeszowie, najpierw znacznie zmalała, by w końcu trafić do innych restauratorów. Klienci nie dostali tego, na co liczyli, bo aktorzy, czemu trudno się dziwić, wpadali tu rzadko lub wcale. Później Bogusław Linda wyznał, że nie interesowały ich ciągłe objazdy po kraju. Kolejne biznesy aktorzy planowali już staranniej.

Padły też inne lokale znanych osób, m.in. puby znanych bokserów: Tiger Dariusza Michalczewskiego i Winner Przemysława Salety, pub Nautilus Wojciecha Jagielskiego, autora talk-show w telewizyjnej Dwójce i dziennikarza Radia Zet,  Huberta Urbańskiego i Andrzeja Piasecznego. Nawet Jan Pietrzak nie utrzymał swojej Café. Nie przetrwały też restauracje Katarzyny Figury Sense i KOM , mimo świetnej kuchni (prowadził ją były szef kuchni w hotelu Bristol)ani Extravaganza Michała Wiśniewskiego. On sam przyznał później, ze powinien był poświęcić temu klubowi więcej uwagi.

W gastronomii powiodło się nielicznym - m.in. Michałowi Milowiczowi. Jego klub "Maska" na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, wciąż ma się dobrze dzięki temu, że można tu spotkać kogoś znanego, zjeść coś smacznego, a i właściciel wpada tu często. Aktor i piosenkarz dobrze sobie radzi także w nieruchomościach, prowadząc fagencję Milowicz Development. Od dwóch lat udaje się przyciągać gości do swojej „Chwili”, dzięki odbywającym się tu imprezom, przeróżnym akcjom takim jak book crossing czy spotkaniom z zaproszonymi politykami. Kilka lat temu dzięki... papieżowi restaurację „Stary Dom” otworzył też Piotr Adamczyk. Grając rolę Jana Pawła II w kręconym we Włoszech dwuczęściowym filmie, zetknął się z rzymskimi restauracjami. – Najlepsze były zwykłe, domowe, przyjacielskie knajpki, gdzie można było wpaść jak do kumpla – mówił w wywiadzie dla „Filmu”. I taką stworzył w Polsce. - Jako aktor jestem „znajomym’, wielu ludzi (…), a to ułatwia nawiązania rozmowy – podkreślił.

Konkurowanie z Diorem i Armanim

Wizerunek nie wystarczył Grażynie Szapołowskiej, która utopiła kilka milionów złotych w produkcji kosmetyków "Sza", opartych na "odmładzającym" dzikim ryżu. Zapewniał, że nie straszna jej konkurencja z Diorem, bo odkrył tajemnicę dzikiego ryżu. Równie odważnie wkroczył w branżę modową Jan Nowicki. Ubrania z jego Domu mody "Szu" miały konkurować z Armanim. Mimo, że sporo zaoszczędzili na wizerunku doskonale wydawałoby się pasującym do produktów adresowanych do ludzi z zasobnym portfelem, nie zdołali przekonać klienteli, ze ich wyroby są lepsze od znanych ekskluzywnych marek.

Marek Kondrat – wyjątek od reguły

Na tym tle wyróżnia się Marek Kondrat i jego Kondrat Wina Wybrane. Sukces wart podkreślenia, zwłaszcza dlatego, że ta działalność jest tak różna od aktorstwa. Ale też za wyjątkiem reklamy dla Banku ING, Kondrat zrezygnował z aktorstwa, by całkowicie poświęcić się nowej działalności.

Bezpieczniej na własnym podwórku

Obserwując biznesy celebrytów można dojść do wniosku, że najłatwiej im utrzymać się na powierzchni robiąc to, co znają najlepiej. Nie słychać o bankructwie prywatnych teatrów, choć w Warszawie wyrastają niemal jak grzyby po deszczu. Od kilku lat istnieją teatry Krystyny Jandy i Marysi Seweryn (Polonia i Och-Teatr), Michała Żebrowskiego (Teatr 6. piętro), Emiliana Kamińskiego (Kamienica), Anny  Gronostaj (Teatr Capitol) i Wojciecha Karolaka (IMKA). Cezary Pazura, który mówi, że poszedł za radą prezydenta Wałęsy, łącząc sztukę aktorską z biznesem, od lat prowadzi spółka akcyjną - Cezar 10, która niedawno wyprodukowała jego pierwszy film "Weekend" i "Sztos 2". Mimo, że – jak mówi początkowo zarzucano mu, że aktor się nie powinien zajmować się taką działalnością, dziś garną się do niego scenarzyści i aktorzy. Nadal jest czynny jako aktor, wyznał jednak, że obecnie działalność producencka bardziej go pociąga niż granie. Na bazie popularności wyniesionej z „Tańca z gwiazdami” powstała też i dobrze sobie radzi Akademia Tańca Katarzyny Cichopek i Marcina Hakiela, a także agencja public relations Idea Media Kingi i firma fonograficzna Kayax piosenkarki Kayah.

+
 0

Czytaj także