Wnuczka mówi do mnie: mistrzu!

Wnuczka mówi do mnie: mistrzu!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jestem rockandrollowcem z krwi i kości, znam swoją wartość. Wiem też, kiedy przesadzam. Mam świadomość wszystkiego – mówi Jan Borysewicz, siedem lat po zawale, 26 lat po obnażeniu się na koncercie z okazji Dnia Dziecka i 30 lat po założeniu Lady Pank.
Magdalena Rigamonti: O polityce pogadamy?
Jan Borysewicz: Nie, nie. Ja się od tego odcinam. Nie chcę, nie interesuje mnie. Mogę tylko powiedzieć, że nie wypowiadam się na temat polityki. Ja jestem muzykiem, chcę tworzyć muzykę i dawać radość, a nie dręczyć ludzi.
No i pan nie dręczy. Ale widzę, że się pan wścieka…
 Niech się politycy zajmą tym, żeby ludzie mieli lepiej, żeby były lepsze drogi…
Przecież mamy, budują się cały czas…
 Jeżdżę 30, ba, 40 lat po Polsce i cały czas w te same dziury wsiadam. Przed Euro budowali, teraz nie budują. Jestem bardzo drażliwy w tym temacie. O muzyce rozmawiajmy.
Okej, okej. Lady Pank – 30 lat grania z przerwami, jak to pan ładnie mówi, z pauzowaniem pan nam zafundował. Co to było, to pauzowanie?
Więcej możesz przeczytać w 41/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także