Adam Olkowicz wyjaśnia, że to nie PZPN jest odpowiedzialny za przełożenie meczu Polska - Anglia. Zgadza się jednak z oceną Donalda Tuska, ze wydarzenia z wtorku związane z dachem Stadionu Narodowego to żenująca kompromitacja. - Jeśli premier uznaje, że jest uprawniony do powiedzenia takich słów, to się zgadzam - mówi.
- Komisarz meczowy chciał ten dach zamknąć o godzinie 20, ale Narodowe Centrum Sportu przez swoich przedstawicieli powiedziało, że nie można będzie zamknąć tego dachu, ponieważ jest zbyt mocno padający deszcz - wyjaśnia przyczyny nie zamknięcia dachu przedstawiciel PZPN.
Olkowicz zdradza również, że drużyny chciały grać przy otwartym dachu. - W poniedziałek, a więc w dniu przedmeczowym według planu podczas treningów oficjalnych obu drużyn odbyła się konsultacja i intencją obu trenerów zaakceptowaną przez komisarza był fakt, że przy normalnych warunkach gramy przy otwartym dachu - ujawnia.
Przyznaje jednak, że normalnych warunków nie było. - Nie było, a więc była decyzja o zamknięciu, ale nie udało jej się zrealizować, ponieważ właściciel obiektu czy operator w imieniu właściciela powiedział, że jak pada duży deszcz, to nie można tego dachu zamknąć - kończy Olkowicz.
mp, Polskie Radio Program Pierwszy
Olkowicz zdradza również, że drużyny chciały grać przy otwartym dachu. - W poniedziałek, a więc w dniu przedmeczowym według planu podczas treningów oficjalnych obu drużyn odbyła się konsultacja i intencją obu trenerów zaakceptowaną przez komisarza był fakt, że przy normalnych warunkach gramy przy otwartym dachu - ujawnia.
Przyznaje jednak, że normalnych warunków nie było. - Nie było, a więc była decyzja o zamknięciu, ale nie udało jej się zrealizować, ponieważ właściciel obiektu czy operator w imieniu właściciela powiedział, że jak pada duży deszcz, to nie można tego dachu zamknąć - kończy Olkowicz.
mp, Polskie Radio Program Pierwszy
