Oskarżeni to 31-letni Andrzej W., 22-letni Jacek W., 20-letni Sebastian G. oraz 23-letni Rafał A.
Według ustaleń prokuratury, biznesmen Roman B. został uprowadzony w lutym 2002 roku, gdy samochodem jechał do pracy. Sprawcy zajechali mu drogę autem przypominającym policyjny radiowóz. Przebrani w stroje przypominające czarne mundury policyjne, grożąc bronią, wyciągnęli mężczyznę z samochodu. Skuli go kajdankami, założyli mu na głowę worek i wywieźli do jednego z domów w Łodzi.
Tam sprawcy przykuli porwanego kajdankami do kaloryfera. Przez cały czas uprowadzony miał opaskę na oczach.
Bandyci zażądali od rodziny porwanego 300 tys. dolarów okupu. Rodzina, nie współpracując z policją, zapłaciła za uwolnienie mężczyzny równowartość 260 tys. dolarów w różnych walutach. Biznesmen został uwolniony po dziesięciu dniach. Policja ujęła sprawców w marcu oraz czerwcu tego roku.
W śledztwie oskarżeni nie przyznali się do winy.
Wśród dowodów zebranych przez prokuraturę są m.in. odciski palców dwóch oskarżonych znalezione w domu, w którym przetrzymywany był biznesmen oraz badania osmologiczne, które wykazały zgodność zapachów jednego z oskarżonych z zapachem znalezionym w samochodzie, którym przewożono porwanego.
Biznesmen rozpoznał też układ pomieszczeń i elementy mieszkania, w którym był przetrzymywany oraz głosy dwóch sprawców porwania. Ustalono również, że jeden z oskarżonych 31-letni Andrzej W. wynajął na fałszywe nazwisko dom, w którym przetrzymywany był biznesmen.
Wszystkim oskarżonym grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
sg, pap