Widmo krąży po Europie (i Białymstoku)

Widmo krąży po Europie (i Białymstoku)

Dodano:   /  Zmieniono: 36

Widmo gender. Ostrzega przed nim Kościół, rozwijając coraz agresywniej atak na rzekomą ideologię gender, czyli uderzając de facto w demokratyczny postulat równości. Do działań dołączył właśnie prezydent Białegostoku, bo po co komu równość w mieście? Tadeusz Truskolaski cofnął patronat honorowy dla odbywającej się w Białymstoku wielkiej konferencji Kongresu Kobiet zorganizowanej przez przedsiębiorczynie. Dlaczego? Ponieważ dopatrzył się w programie obrad słowa „gender” i przestraszył się go jak diabeł święconej wody. Albo – by powiedzieć trafniej – jak inkwizycja odkryć Galileusza.

Wydawać by się mogło, że prezydent, który poza funkcją i herbem jest obdarzony tytułem doktora habilitowanego, powinien rozumieć słowo „gender”, i to w jego znaczeniu zarówno poznawczym, jak i politycznym. Poznawczo odnosi się ono do różnicy między płcią biologiczną a płcią kulturową. Różnicy tej nikt przy zdrowych zmysłach kwestionować nie może. Płeć biologiczna wyznacza funkcje biologiczne (rodzenie dzieci, zapładnianie), płeć kulturowa, czyli gender, wyznacza role społeczne i wzorce kulturowe, które wokół płci są obudowane. To pierwsze jest niezmienne, to drugie tak. Na przykład: kobiety zawsze rodziły (płeć biologiczna), ale nie zawsze zajmowały taką samą pozycję w społeczeństwie. Podobnie mężczyźni: zawsze zapładniali, ale nie zawsze grali te same kulturowe role. Studia gender to coś w rodzaju socjologii i kulturoznawstwa, które do badań włączają kategorię płci. Z punktu widzenia politycznego natomiast hasło „gender” jest związane z postulatem równości. Mając różną budowę ciała, powinniśmy mieć (my, kobiety i mężczyźni) te same prawa, szanse i możliwości. Taki jest cel nowoczesnej Europy. Cel to zresztą jak najbardziej chrześcijański, bo równość jest wpisana w Ewangelię tak jak gender w główny nurt postulatów politycznych większości cywilizowanych krajów. Protestować przeciwko gender to tak, jakby protestować przeciwko nauce i demokracji. Prezydent Truskolaski postanowił jednak zaprotestować, zgodnie z nauką Kościoła, który dziś szatana widzi już nie w działaniach Kopernika i Galileusza, lecz właśnie w ideologii gender.

Podejrzewam, że atak na gender może być oryginalną próbą odwrócenia uwagi od problemów związanych z pedofilią wśród kleru. Zamiast defensywy – ofensywa. Co atakować? Postulaty równości, zwłaszcza gdy zgłaszane są przez kobiety. Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna w wywiadzie z ks. L. Woronieckim, „Kościół stoi obecnie przed nowym wyzwaniem”: jest nim walka z ideologią gender, „córką marksizmu gorszą niż bolszewizm”, bo „neguje samą naturę”, „produkuje nową płeć” oraz „seksualizuje dzieci”. Co tam pedofilia wśród kleru! Gender to jest zło! Tym gorsze, że wnika w zdrowy społeczny organizm w perfidny sposób, na przykład poprzez ONZ-owskie dokumenty, takie jak Konwencja ds. przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i rodziny czy unijne, takie jak Europejska karta równości kobiet i mężczyzn. Jeśli jakieś kobiety rozmawiają o potrzebie równego dostępu do stanowisk, równej płacy, równej dystrybucji budżetu albo – nie daj Boże – równym rozłożeniu ciężarów wychowawczych i zawodowych między ojców i matki, to wszędzie tam czai się gender. I prezydent Truskolaski albo sam to zło wykrył, albo został o nim poinformowany przez dobrze poinformowanych. I ostrzegł innych przedstawicieli władzy.

Swoją drogą na miejscu pana prezydenta poważnie bym się zastanowiła, czy kłopoty z tolerancją w mieście, którym zarządza, wysoki poziom agresji wobec imigrantów i niski poziom wiedzy oraz wrażliwości wymiaru sprawiedliwości (dla którego swastyka jest symbolem szczęścia) nie mają związku z zamanifestowaną właśnie postawą władz miasta wobec postulatu równego traktowania, którego domagają się kobiety. Demokratyczna zasada równego szacunku: dla swoich i obcych, starych i młodych, katolików i prawosławnych, chorych i zdrowych, obejmuje również kobiety i mężczyzn. O tym, jak tę zasadę wcielać w życie oraz jakie są kulturowe przyczyny nierówności między ludźmi, można się dowiedzieć m.in. na studiach gender. I może prezydentowi miasta, które ma kłopoty z równym traktowaniem, takie studia bardzo by się przydały. Najlepiej jeszcze przed wyborami. Albo zamiast.■

Więcej możesz przeczytać w 41/2013 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 36

Czytaj także