Rok chudego dorsza

Rok chudego dorsza

Dodano:   /  Zmieniono: 
W przyszłe wakacje nad polskim morzem zamiast świeżych dorszy będą podawać wietnamską pangę albo mintaja w kostce. Unijne absurdy zabijają biznes na Bałtyku.

Kiedyś było takie powiedzenie: „Jedzcie dorsze, g… gorsze”. Nie spodziewałem się, że dożyję czasów, kiedy dorsz zostanie rarytasem. Chyba pora umierać – mówi Henryk Indyk, rybak z Helu, który połowem zajmuje się od 35 lat. Na ostatnie dorsze, które złapał, żal było patrzeć. Zamiast tłustych brzuszków materiał na zupę rybną: chuda skóra, ości i mnóstwo łusek. – Rozciąłem brzuch, a w środku zamiast rybek szary muł.

Biedują nie tylko ryby. W polskich portach kutry stoją zacumowane jeden przy drugim. Na znak protestu każdy rybak przylepił do łódki naklejkę z flagą Unii Europejskiej. W środku gwiaździstej aureoli dłoń z wyciągniętym środkowym palcem. Pod spodem napis: „Trumna dla rybaków”. Czują się oszukani przez Unię, która mówi im co roku, kiedy, jak i ile mogą łowić. Zdechłą rybę chętnie wysłaliby też Duńczykom i Szwedom, którzy czyszczą ich łowiska nawet z najmniejszej szprotki – pokarmu dla dorsza, który zdaniem polskich rybaków marnieje przez zbójeckie połowy Skandynawów.

Potop duński

Więcej możesz przeczytać w 46/2013 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także