Kibolski syndykat

Kibolski syndykat

Dodano:   /  Zmieniono: 
Neonazizm wraca na europejskie stadiony. Zachodni nazikibole czerpią inspiracje z Europy Wschodniej, również z Polski.

Rozbawiona grupa na zdjęciu może liczyć nawet 300 osób. Większość postaci bliźniaczo podobna: barczyści mężczyźni z głowami ogolonymi do skóry, z tatuażami, w charakterystycznych dla formacji kibolskich markowych ciuchach. Niektórzy wyrzucają w górę prawe ręce w hitlerowskim pozdrowieniu. Śledczy wskazuje kolejnych uczestników zlotu: ci są z Berlina, tamci z Braunschweigu, Chociebuża, Dortmundu, Drezna, Essen, Frankfurtu i Monachium. O, a ci są z Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec (NPD). Partii, która nie ukrywa swojego zachwytu III Rzeszą. Fotografia pochodzi z ostatniego zlotu GnuHonnters – grupy, w której pod hasłem „Towarzysze w duchu – wiele kolorów, jedna całość” zjednoczyli się kibole 17 największych za Odrą klubów piłkarskich. To więcej niż „zgoda” między chuliganami z dwóch klubów zawierającymi alians. To rodzaj syndykatu stadionowej przemocy, otwarcie wspieranego przez ruchy neonazistowskie. Członkowie grupy egzystują na poły w konspiracji – nigdy nie spotykają się ponownie w tym samym miejscu – na poły otwarcie, np. hucznie świętując w berlińskich klubach rocznice powstania poszczególnych bojówek wchodzących w skład GnuHonnters. I z każdym dniem rosną w siłę.

Więcej możesz przeczytać w 48/2013 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także