Demonstracja górników w Katowicach. Duda: Odsunąć od władzy liberalnych drani

Demonstracja górników w Katowicach. Duda: Odsunąć od władzy liberalnych drani

Dodano:   /  Zmieniono: 
Górnicy wyszli na ulice Katowic, domagając się od rządu planu ratunkowego dla branży. Na marszu pojawił się też kandydat Solidarnej Polski do PE, bokser Tomasz Adamek. Deklarował poparcie dla postulatów górników i... rozdał autografy - podaje TVN24.
Przy dźwiękach syren i gwizdków demonstrujący wznosili okrzyki "złodzieje". W ruch poszły race, petardy, palone były opony. Przed wielotysięcznym tłumem przemówili przedstawiciele central związkowych.

- Walczę z górnikami o polski węgiel. Mamy plan: nie możemy zamykać polskich kopalń, bo to jest polskie złoto - powiedział Adamek i dodał: - Nowy dyrektor [Kompanii Węglowej- red.] zarabia 1,5 mln zł rocznie, a dla górników nie ma pieniędzy. To nie jest dobre dla gospodarki, to jest niezdrowe.

Jak donosi TVN24 Adamek przekonywał, że na manifestację przyszedł, nie dlatego, że "jest politykiem, ale dlatego, że chce wspierać protestujących górników".

 - Nie ma dialogu z rządem, nie ma rozmów nt. dalszej działalności ws. strategii dla górnictwa. Bez tej strategii górnictwo przestanie istnieć. Mamy też coraz trudniejszą sytuację w Kompanii Węglowej, gdzie od poniedziałku jest przestój, górnicy nie pracują i są już plany, że może na cały miesiąc kilka kopalń zostanie zatrzymanych. My się z taką polityką nie zgadzamy - powiedział jeden górników.
 
Przed urzędem wojewódzkim na schodach protestujący wylali czerwoną ciecz, rozrzucono zdjęcia m.in. wiceprezesa Kompanii Węglowej. Zapalono opony. Przez gęsty dym na pl. Sejmu Śląskiego, z gmachu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego ewakuowano parowników z najwyższych pięter.
 
- Z rządem trzeba rozmawiać przy użyciu argumentów siły, gdyż premier Donald Tusk nie rozmawia ze związkami zawodowymi i pracownikami, zniszczył dialog społeczny - powiedział szef "Solidarności" Piotr Duda, dodając, że trzeba odsunąć od władzy "tych liberalnych drani".

TVN24/x-news, tk