Zwierzę też człowiek

Zwierzę też człowiek

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jak daleko można pójść w uczłowieczaniu zwierząt? Dyskusje Polaków wokół wpisu Justyny Kowalczyk o „stracie Dzieciątka” pokazują, że granicy w zasadzie nie ma.

Zdjęcie jakichś wydruków, przytulonego do dłoni szczeniaka i podpis: „Okropny dzień. Rok temu straciłam moje Dzieciątko. Dziś Marian, doktorat, olimpijskie złoto. Czas nie leczy ran...”. W ciągu kilku dni ten facebookowy wpis Justyny Kowalczyk skomentowało ponad tysiąc osób. Początkowo wszyscy uznali, że mistrzyni poroniła. Później serwisy plotkarskie, podobnie jak część fanów, orzekły, że miała na myśli śmierć psa. Czy rzeczywiście? Kowalczyk na moje pytanie w tej kwestii odpowiada lakonicznie: „W sprawie zwierzątek jestem nowicjuszką. Maltańczyk Marian jest moim pierwszym i poznałam Go cztery dni temu”. To wyjaśnienie jeszcze bardziej zaciemnia sprawę. Niezależnie od tego, jak z kontrowersyjnym wpisem jest naprawdę, dyskusja, którą wywołał, pokazuje, że w sprawie zwierząt Polacy są podzieleni. Z jednej strony są osoby, które swoje psy i koty nazywają synkami i córeczkami, a z drugiej ci, którzy uważają, że to przesada, wręcz profanacja macierzyństwa.

Mam psa, więc jestem

Więcej możesz przeczytać w 22/2014 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0