Oficer Tuska

Oficer Tuska

Nowy wiceminister kultury Andrzej Wyrobiec dotąd funkcjonował w cieniu. Jak każdy, kto działa na styku biznesu i polityki. Teraz premier skierował go na ODCINEK SPECJALNY: MEDIA.

Od lat uchodzi za szarą eminencję Platformy. Przy tym na tyle „szarą”, że nie rozpoznaje go nawet część polityków PO. – Gdyby jego zdjęcie pokazać posłom, pewnie z połowa nie miałaby pojęcia, kto to – ironizuje jeden z naszych rozmówców. Kiedy kilka lat temu Wyrobiec zostawał sekretarzem generalnym partii, w ławach delegatów pytanie „kto to” padało nader często. Zresztą sam Wyrobiec zdaje się dbać o to, by tego obrazu nie zmieniać. Woli pozostawać niewidoczny, na zapleczu. Rzadko zabiera głos – najczęściej w nudnych sprawach statutowych czy formalnych. Ma wizerunek sprawnego technokraty, bardziej menedżera niż polityka. – Finanse, bilanse, audyty, regulamin, procedury, kwestie formalne. To słownik Andrzeja – ironizuje jeden z jego znajomych.

Jednak z politykami PO związany jest od samego początku, jeszcze od czasów KLD. Jego politycznym patronem był PR- -owiec Andrzej Długosz. W drugiej połowie lat 90. razem założyli spółkę – agencję reklamy Wenecja. Firmę prowadzi dziś żona Wyrobca, Długosz w dokumentach KRS figuruje jako jej wspólnik. Sam Wyrobiec formalnie ze współpracy się wycofał, kiedy został dyrektorem finansowym partii. Platforma zamawiała jednak w Wenecji usługi, powierzchnię reklamową. Były polityk PO: – Wszyscy zamawiali, nie tylko PO. Bo Wenecja ma dziś chyba większość okrąglaków i tablic w Krakowie.

W kampanii wyborczej w 2011 r. firma wystawiła partii kilka faktur na łączną kwotę ok. 25 tys. zł. Rok później na ok. 30 tys. zł. Ostatni przelew (na 2,8 tys. zł) PO wykonała do Wenecji w połowie czerwca ubiegłego roku. Wszystkie je rozliczał Wyrobiec jako sekretarz generalny nadzorujący też sprawozdania finansowe. Sam nie widzi w tym problemu: – Rozliczałem, ale niczego nie zlecałem. A jak podawały media, plakaty zamawiał na przykład Jarosław Gowin. O agencji reklamowej żony i przyjaciela Wyrobiec wciąż opowiada z wyraźnym sentymentem. Mówiąc o firmie, używa nawet formy „my”, ale szybko się poprawia. – Wenecja zagospodarowuje dziś jedną trzecią małego outdooru w Krakowie, współpracuje więc chcąc nie chcąc z partiami – przekonuje.

SZYBKA MISJA

Spotykam się z nim w przestronnym gabinecie nowego wiceministra kultury kilka dni po jego powołaniu. Szybko poznaje zwyczaje resortu. Kiedy ręcznie nakręcany barokowy zegar wybija pełną godzinę, Wyrobiec żartuje: – W poniedziałek wszystkie zegary w ministerstwie wybijają godzinę w tym samym momencie. W piątek już każdy inaczej.

Jego zegar nastawił Donald Tusk. Jak się dowiaduję, do końca kadencji dał Wyrobcowi czas na uporanie się z ustawą medialną. Przez ostatnie siedem lat jest to pięta achillesowa rządu. I choć w resorcie założenia od dawna leżą i się kurzą, nie ma zgody na ustawę. Nie udało się bowiem wciąż ustalić, na jakich zasadach mają być finansowane media publiczne. Według ostatnich propozycji miałaby to być opłata audiowizualna zamiast abonamentu. Pobierana na przykład razem z prądem. – Chcemy się wywiązać z deklaracji uporządkowania tej kwestii, i to będzie moje zadanie – przyznaje Wyrobiec. Dodaje jednak, że możliwe są też zupełnie inne rozwiązania. Na razie umawia się na spotkanie z szefem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Janem Dworakiem. Chce wrócić do dyskusji, która toczyła się w latach 2001-2005 z inicjatywy Polskiego Radia i TVP, o tym, jak w ogóle ma być realizowana i finansowana misja mediów publicznych. – Tę dyskusję, także z udziałem nadawców prywatnych, trzeba ponownie przeprowadzić. Jak najszybciej. Myślę tu o wrześniu – mówi Wyrobiec. A to oznacza ni mniej, ni więcej, tylko otwarcie potężnego frontu przed kolejnymi wyborami. Szykuje się więc ostry polityczny spór o media publiczne, tym bardziej że za kilka miesięcy kończy się kadencja obecnych władz TVP. Tylko co ma z tym wspólnego Wyrobiec?

W POCZEKALNI

Od kilku miesięcy czekał na propozycję od premiera. Jak mówią politycy PO, był pewien, że po ostatnich wyborach wewnętrznych nadal będzie sekretarzem generalnym partii. – Dowiedział się z wystąpienia Tuska na Radzie Krajowej, że jednak nie – ironizuje jeden z naszych rozmówców. Powody były dwa. Pierwszy to porażka Pawła Grasia w staraniach o funkcję wiceszefa PO. Graś od dawna „nadzorował” Wyrobca. Po tym, jak upatrzone przez niego miejsce wiceprzewodniczącego partii obsadziła tzw. spółdzielnia, samemu Grasiowi przypadła funkcja sekretarza generalnego. – A co z Andrzejem? – pytał Tuska. – Nie martw się, krzywda mu się nie stanie – odparł premier. Drugi powód tkwił w samym Wyrobcu. Co prawda, zasłużył się Tuskowi bezwzględną lojalnością, ale szef rządu nie był zadowolony z jego słabej pozycji w wewnętrznych rozgrywkach partyjnych. To nigdy nie była jego mocna strona. I tak jak większość naszych rozmówców podkreśla jego zalety jako sprawnego skarbnika (choćby to, że PKW nigdy nie zakwestionowała sprawozdania PO), tak zaraz potem podkreśla porażki właśnie na polu twardej polityki. – To typ profesjonalisty od finansów, ale nie rozgrywek partyjnych – przyznaje Łukasz Gibała, były poseł PO.

W 2009 r. Wyrobiec został komisarzem w małopolskiej Platformie. – Dostał mocne karty na przejęcie regionu, zaczął grać na Różę Thun. Ale przegrał z kretesem z Ireneuszem Rasiem – przypomina jeden z małopolskich polityków PO. Jako sekretarz generalny narobił sobie jeszcze potężniejszych wrogów. Zaczęło się od audytów, które miały zweryfikować liczbę działaczy. – Naraził się wtedy wszystkim: spółdzielni, Schetynie. Od prawa do lewa mieli do niego pretensje, że tego wykreślił, tamtego nie dopisał – powiada jeden z polityków PO. Im bardziej zaostrzały się ostatnie wewnętrzne wybory, tym więcej było pretensji do Wyrobca, że nie panuje nad sytuacją. Sekretarz zaczął więc jeździć na regionalne zjazdy. – W Warszawie zobaczyłem emocje, które mi się nie podobały. Jeździłem tam, gdzie było gorąco, czerwono: Zielona Góra, Lublin. A zwłaszcza Dolny Śląsk. Pojechał przypilnować zjazdu na polecenie Tuska, który wspierał Jacka Protasiewicza w walce z Grzegorzem Schetyną. Zwolennik Protasiewicza: – Ludzie Schetyny chcieli sprawdzać w rzędach, kto jak głosuje. Protasiewicz poprosił Wyrobca, żeby pozmieniał usadzenie działaczy na sali, tak żeby siadali powiatami.

– Pierwszę słyszę – ucina Wyrobiec. Choć na zjeździe w Karpaczu wystąpił z wyjątkowo jak na niego emocjonalnym przemówieniem. – Czasem tak reaguję. Ale to nie był plan żadnej szarży, tylko chciałem, żeby się opanowali. Współpracownicy Schetyny byli na niego wściekli. Tym bardziej że przez lata Wyrobiec związany był właśnie z byłym marszałkiem. Jego bliskim przyjacielem i kolejnym politycznym patronem był Tomasz Szczypiński, były poseł PO, kojarzony z aferą w urzędzie miasta (chodziło o zakup działek za zaniżoną cenę). Potem Wyrobiec blisko współpracował z Mirosławem Drzewieckim – nie tylko jako zastępca skarbnika, ale i stały bywalec Sherwood, jak określano sejmowy pokój Drzewieckiego, w którym wąskie grono PO omawiało polityczne scenariusze przy winach i cygarach. Po aferze hazardowej Wyrobiec awansował w partyjnych strukturach właśnie kosztem Schetyny i Drzewieckiego. Ale do ostatniej chwili starał się balansować między nimi a Tuskiem.

W końcu przerzucił się na premiera. Z biura krajowego zwolnił kojarzonego ze Schetyną dyrektora Pawła Włodka. Na jego miejsce mianował swojego bliskiego współpracownika Jacka Kruka z Krakowa, który w poprzednich kampaniach otrzymywał zlecenia od PO. – Nie ufam mu nawet, jak mówi dzień dobry. Sprzedałby każdego za dobrą cenę – podsumowuje jeden z naszych rozmówców z PO. Od zjazdu w Karpaczu ze Schetyną nie zamienili nawet słowa. A kiedy okazało się, że na stanowisko sekretarza już nie ma co liczyć, Wyrobiec wrócił do Krakowa. I czekał.

POD RĘKĘ Z BIZNESEM

Posady szukać nie musiał. Wyrobiec od lat jest bardzo blisko zaprzyjaźniony z jednym z najbogatszych ludzi w Polsce, krakowskim biznesmenem Jerzym Mazgajem. Ta przyjaźń nie ogranicza się do kontaktów towarzyskich. Wyrobiec i jego żona zasiadali bowiem w radach nadzorczych spółek kontrolowanych przez Mazgaja: Krakchemii (Elżbieta Wyrobiec) i Almie, gdzie Wyrobiec był przewodniczącym rady. – Andrzeja znam od lat, jeszcze z czasów studenckich, działalności w Klubie Pod Jaszczurami [Wyrobiec był jego szefem, należał wtedy do ZSP – red.]. Zawsze uważałem, że jest dobrym organizatorem. Jako przewodniczący rady nadzorczej nie pełnił żadnych funkcji publicznych. Zarządzał partią, ale jako menedżer, nie polityk – podkreśla Jerzy Mazgaj.

Jednak bliskie relacje biznesowe z innymi spółkami krakowskiego biznesmena miała także sama Platforma. Chodzi zwłaszcza o Paradise Group, firmę, która jest właścicielem sieci ekskluzywnych salonów odzieżowych. Można w nich kupić m.in. ubrania Ermenegilda Zegny, Bossa czy Burberry. Przez kilka lat partia regularnie zamawiała w nich garnitury, przede wszystkim dla premiera Donalda Tuska, ale i innych polityków z wierchuszki PO. Za setki tysięcy złotych. Platforma miała przy tym specjalną 40-procentową zniżkę w sieci salonów Mazgaja. Wydatki rozliczał oczywiście Wyrobiec. Kiedy media opisały wydatki PO na garnitury, wina i cygara, wybuchła afera. Najbliższe otoczenie premiera i sam Tusk byli wtedy wściekli na Wyrobca. – Popadł w niełaskę, bo tak zaksięgował te rachunki, że wszystko było widać – uważa polityk PO. Od tamtej pory przelewów do Paradise Group z partyjnych kont już nie ma. Nasz rozmówca z Platformy twierdzi jednak: – Niektórzy mają też swoje własne karty zniżkowe, indywidualnie. W zniżkach dla PO biznesmen nie widzi nic szczególnego. – PO ma takie zniżki, jak inni stali klienci. A ja działam wyłącznie w sektorze detalicznym, publicznym nie. Nie szyjemy dla wojska czy policji. Politycy nie napędzają mi przecież klientów w Almie!

Mazgaj lubi pojawiać się w towarzystwie polityków PO. Na zdjęciach z wieczorów wyborczych widać go w pierwszych rzędach. Po ostatnich eurowyborach stał tuż obok marszałek Sejmu Ewy Kopacz i bił brawo. W korytarzu w sejmowym klubie PO wisi też zdjęcie z wieczoru po wyborach prezydenckich, gdzie klaszcze Bronisławowi Komorowskiemu. Wyrobiec przyznaje, że to on kilka razy zapraszał Mazgaja na partyjne imprezy. Ale w ogóle nie dostrzega związku między tym a swoim zasiadaniem w radach nadzorczychspółek Mazgaja czy zleceniami dla Paradise Group i rabatami dla PO. – Wszyscy stali klienci mają takie rabaty. Ale to jest zamknięta sprawa, partia nie zamawia już garniturów. Sam kilka tygodni temu zrezygnował z zasiadania w radzie nadzorczej Almy. Podobnie jak w radzie Portu Lotniczego Balice. Tam też od kilku lat dorabiał do partyjnej pensji. U boku innego ze swoich przyjaciół – Jana Pamuły, byłego polityka Unii Wolności, dziś prezesa Balic.

LEWY POMOCNIK

Wiedział już, że wkrótce może wejść do rządu. Jacek Protasiewicz nie zapomniał o jego zasługach. To właśnie on wymyślił, żeby Wyrobiec został wiceministrem kultury. I zabiegał o to w Kancelarii Premiera. – Andrzej to ciekawa postać. Gadamy o górach, księdzu Tischnerze i oczywiście piłce nożnej. On jest zagorzałym kibicem Wisły Kraków – mówi Protasiewicz. Grywa też czasem z Tuskiem w piłkę. Na lewej pomocy. Choć jeden z moich rozmówców z PO widziałby go raczej na boisku do piłki ręcznej. – To jest perfekcyjny przykład obrotowego – kwituje.

Faktem jest, że Wyrobiec jest jednym z nielicznych pamiętających jeszcze czasy KLD, który się ostał przy Tusku. Może dlatego, że nigdy nie był w tym najwyższym kręgu wtajemniczenia. Nie miał też ambicji politycznych. Dla lidera PO był więc zawsze wygodny jako człowiek od czarnej roboty, dyskretny. „Postać z ekipy dla koneserów polityki” – określa Wyrobca jeden z byłych ważnych polityków PO. Przy tym bywalec takich miejsc na politycznej mapie PO, jak warszawski klub Demeter Długosza czy właśnie Sherwood. W słynnej „drewutni” (inne określenie gabinetu Drzewieckiego) w 2006 r. odbywała się rozmowa w wąskim gronie. Czołówka PO – wówczas jeszcze w opozycji – przymierzała się do rządzenia i obsady stanowisk. – Ja to najbardziej bym chciał do kultury – nieoczekiwanie wypala wtedy kolegom Andrzej Wyrobiec. Zrobili duże oczy. �

Okładka tygodnika WPROST: 30/2014
Więcej możesz przeczytać w 30/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0