Iran, moja druga ojczyzna

Iran, moja druga ojczyzna

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wydawcy chcieli, żebym napisał książkę trochę o mnie, o kulisach festiwali opolskich, o Eurowizji, czyli książkę celebrycką chcieli. Odmawiałem – mówi Artur Orzech, iranista, znany dotąd jako dziennikarz muzyczny.

Zdjęcie MAKSYMILIAN RIGAMONTI

Iran to nie Irak.

Dobrze to pani ujęła.

To pan tak mówi.

Bo prawie wszyscy mylą.

Pan jest iranistą, to pan nie myli.

Skończyłem iranistykę pod koniec lat 80.

Wiem. Ale przeczytałam, jak pan chwali Irańczyków, że wspaniali, rodzinni, gościnni, towarzyscy. A niedawno ścięli publicznie kobietę, bo ich zdaniem zgrzeszyła.

Nie przesadzam z sympatiami, choć pewnie jako iranista jestem trochę po drugiej stronie barykady. Bliżej mi do Irańczyków niż tym, którzy patrzą na Iran z europocentrycznego punktu widzenia. Tego, że ludzie są fajni, a sytuacja geopolityczna odbiera im wolność, taką, jaką chcieliby mieć, jestem pewien absolutnie. Ale od polityki uciekam.

Udaje pan, że pan ucieka. Nie da się uciec.

Więcej możesz przeczytać w 47/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także