Olek w twardej oprawie. Edycja limitowana

Olek w twardej oprawie. Edycja limitowana

Michnik, Cimoszewicz, Balazs, Urban, Miller o Kwaśniewskim. Dwa tomy w twardej oprawie na 60. urodziny byłego prezydenta.

Księga pamiątkowa to okazałe dwutomowe i pięknie wydrukowane wydawnictwo (ponad 1000 stron!). Książki wyszły pod redakcją Danuty Waniek i Krzysztofa Janika, byłych politycznych współpracowników Kwaśniewskiego. Dwa tomy („Droga ku zmianom” oraz „Przywództwo i konteksty”), wydane na zamówienie prezydenckiej fundacji Amicus Europae, ukazały się w limitowanej edycji kilkuset numerowanych egzemplarzy.

W środku wywiady o Kwaśniewskim, teksty o nim i sprawach ustrojowych. Wśród autorów i rozmówców: Marek Ungier, Adam Michnik, Jerzy Jaskiernia, Włodzimierz Cimoszewicz, Jerzy Urban, Jacek Majchrowski, Janusz Reykowski, Szewach Weiss i dziesiątki innych. Księga jest ugrzeczniona, ale nie brakuje w niej smaczków.

TUSK BEZ MELODII

Adam Michnik na pytanie, czy w czasach Kwaśniewskiego mógł wejść do Pałacu Prezydenckiego, kiedy chciał, odpo wiada: „W gruncie rzeczy – tak. Ale tego nie nadużywałem. Jeżeli uważałem, że mam sprawę ważną, to dzwoniłem. W ciągu kilku godzin prezydent oddzwaniał, przychodziłem i rozmawialiśmy”. „Myśmy mieli do siebie sympatię i zaufanie, więc nie miałem z tym problemu. I nie chodziło o sprawy prywatne, w tym byłem konsekwentny” – mówi Michnik. Dość surowo szef „Gazety Wyborczej” ocenia możliwości platformerskiej ekipy w polityce wschodniej, w tym byłego szefa dyplomacji Radka Sikorskiego:

„Generalnie nikt w tej ekipie nie ma… – …melodii na Wschód… – Chyba najwięcej ma Komorowski. Ale nie Donald, Radek ani Rostowski… Oni nie czują Rosji, to są wszystko ludzie o sznycie zachodnim. Rostowski urodzony w Afryce, szkoła, wszystko w Anglii, Radek, od studiów, wszystko! Donald – Gdańsk, to jest orientacja na Zachód”. O PiS-owcach naczelny „Gazety” mówi, że oszaleli: „Są dyskryminowani, prześladowani, wszystko więźniowie syberyjskich łagrów!”. Waldemar Kuczyński, były współpracownik Tadeusza Mazowieckiego, mówi, że odnajdywał się przy prezydenturze Kwaśniewskiego: „Później oczekiwałem tego samego od Lecha Kaczyńskiego. I nic! Ani jednego choćby gestu nie było wobec tej Polski, która była nie jego. On był prezydentem skandalicznym”.

Z kolei Stanisław Kwiatkowski, słynny dyrektor CBOS z lat 80. i ojciec byłego szefa TVP, opisuje meandry kampanii prezydenckiej 1995 r.: „Na starcie dała się poznać [Hanna Gronkiewicz-Waltz – red.] jako spokojna, sympatyczna kobieta, wypowiadająca się rzeczowo, fachowo jako prezes NBP. Potem, w trakcie kampanii, zobaczyliśmy w telewizji kogoś innego: wojującą antykomunistkę, rozmodloną, odpustową bigotkę, uczestniczkę prawicowej kłótni w Konwencie św. Katarzyny”. Prof. Andrzej Werblan, historyk i dawny działacz komunistyczny, pisze z kolei: „Ze strony tej formacji [postkomunistów – red.] w całym okresie transformacji nie wyszło ani jedno zagrożenie dla demokracji czy suwerenności. Natomiast ze strony postsolidarnościowej takie zagrożenia wystąpiły kilkakrotnie. Groźbą antydemokratycznego przewrotu powiało w noc »ubeckich teczek« Macierewicza i Olszewskiego, później w związku ze sprawą »Olina«, a następnie w czasie dwulecia rządów Kaczyńskiego”.

PTYŚ ZAMIAST BEZY

Józef Oleksy opowiada, że w rozmowie z Aleksandrem Gudzowatym pomylił „ptysia z bezą”, czyniąc uwagi pod adresem Jolanty Kwaśniewskiej. I przypomina słynną dykteryjkę o polityku, którego obrażał w trakcie tamtej rozmowy: „Jurek Szmajdziński zadzwonił do mnie po pewnym czasie i zaczął rozmowę od słów: »Tu mówi buc«. Psychologicznie mnie załatwił! Za to Miller nie zapomina. Leszek jest bardzo pamiętliwy”. Jerzy Urban opowiada przeprowadzającemu wywiady Robertowi Walenciakowi o byłej pierwszej damie: „Zadzwonił prezes Orlenu, że Kwaśniewska naciska na niego, żeby dał pieniądze na bal arystokracji w Wiśniczu. A on nie chce dać, a boi się nie dać. W końcu dał jakąś mniejszą sumę... Więc dotarłem z tym do Kwaśniewskiej. Ona – że bal charytatywny. Ja na to: »Taki charytatywny, że Orlen płaci za szampana arystokracji! Co ty wyprawiasz?«. To ona obraziła się śmiertelnie, co ja od niej chcę”. I dalej Urban dodaje: „Ona nie zrozumiała, że jak ja z tym do niej przychodzę, a nie piszę, to przychodzę jako przyjaciel”.

Urban opisuje też historię o rzekomym romansie Kwaśniewskiego z Edytą Górniak w trakcie mundialu w Korei i Japonii w 2002 r. „Potwierdziliśmy, że nocowali w jednym hotelu, podczas międzylądowania na Syberii. Ale to wszystko było za mało. W tym czasie byłem na przyjęciu wywiadu i tam spotkałem Marka Dukaczewskiego, który był w Chinach z Aleksandrem. Więc go zagadnąłem. Niech pan tylko kiwnie głową, czy Górniak tak, czy nie. A on nie kiwnął głową, tylko się roześmiał i odszedł. Ja to uznałem za drugie pośrednie potwierdzenie i dałem to do gazety. Kwaśniewski od razu mnie zaprosił i dawał słowo honoru, że nie. A poza tym, skąd ja to wziąłem? No to mu powiedziałem o Dukaczewskim, taki idiota byłem. Tam się piekło rozegrało, Dukaczewski do dziś ze mną nie chce gadać”. Były ambasador Szewach Weiss opowiada: „Szkoda, że w Polsce jest ich [Żydów – red.] tak mało, właściwie brak, jest kilka tysięcy. Ja bym chciał, żeby było więcej, sto tysięcy! Jest synagoga oddana gminie żydowskiej na mocy ustawy, którą wniósł do Sejmu Aleksander Kwaśniewski, a nie ma kto się tam modlić. W Lublinie jest dziesięciu Żydów, kiedyś było 41 tys.!”.

CIĘŻSZA ZBROJA OD GENERAŁA

Marek Belka, jak się okazuje, uważa Kwaśniewskiego za wielkiego szczęściarza. Dlaczego? „Bo nie został premierem. W tamtych czasach być premierem – to kamikadze! Został prezydentem, a prezydent jest od wielkich rzeczy. Był szczęściarzem, bo nie był odpowiedzialny za pot i łzy codzienne”. Walenciak zdążył porozmawiać o Kwaśniewskim z Wojciechem Jaruzelskim. Generał opisuje, jak to w 1988 r. namawiał Kwaśniewskiego, by ten wszedł do rządu Mieczysława Rakowskiego: „Bronił się przed tym. Nigdy nie zapomnę takiej sceny – jesteśmy na spotkaniu ze sportowcami, którzy wrócili z igrzysk olimpijskich z medalami, z sukcesami. To było uroczyste spotkanie w Pałacu Namiestnikowskim, dzisiejszym Prezydenckim. […] Wtedy zacząłem go przekonywać, by przyjął nową funkcję. A on nie chciał. Tłumaczył, że się do tego nie nadaje, że już musi w tym sporcie być. Wówczas wypowiedziałem słowa, które zapamiętałem i które on przywołuje: »Aleksandrze, czas cięższą nałożyć zbroję«. I posłuchał. Wtedy jeszcze moje zdanie coś znaczyło”.

Księga to jeden z elementów obchodów 60. urodzin byłego prezydenta. Główną imprezę dla Kwaśniewskiego zorganizował na początku listopada w Belwederze prezydent Bronisław Komorowski. Gościli na niej współpracownicy Kwaśniewskiego, ale też były prezydent Ukrainy Leonid Kuczma i jego zięć, miliarder Wiktor Pińczuk. �

Okładka tygodnika WPROST: 49/2014
Więcej możesz przeczytać w 49/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także