Skazany na 25 lat za zlecenie zabójstwa wyszedł z sądu i... zniknął

Skazany na 25 lat za zlecenie zabójstwa wyszedł z sądu i... zniknął

Dodano:   /  Zmieniono: 24
Skazany na 25 lat za zlecenie zabójstwa wyszedł z sądu i... zniknął (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Jak informuje "Gazeta Wyborcza", do nietypowej sytuacji doszło po ogłoszeniu wyroku ws. morderstwa na zlecenie dyrektora PZU Piotra Karpowicza - skazani na 25 lat więzienia zleceniodawcy Tomasz G. oraz Henryk L. ps. "Lewatywa" zapadli się pod ziemię. Ten pierwszy wyszedł z sądu po rozprawie i... zniknął. W nocy ktoś wyniósł mu z hotelu w Brzozie sejf z gotówką. Drugiego mężczyzny nie można zlokalizować od listopada.
Wyrok w sprawie zabójstwa dyrektora Karpowicza zapadł tydzień temu. Tomasz G. usłyszał wyrok 25 lat więzienia, tak jak Henryk L. - za zorganizowanie morderstwa. Ćwierć wieku za kratkami spędzić ma też Adam S. ps. "Smoła", który był wykonawcą zlecenia. 12 i 9 lat - usłyszeli Tomasz Z. i Krzysztof B., którzy pomogli w ucieczce "Smole".

Nikt ze skazanych nie miał obowiązku stawiać się w sądzie - odpowiadali z wolnej stopy. Na sali tydzień temu obecny był jedynie Tomasz G., który po ogłoszeniu wyroku, przez nikogo nie niepokojony, wyszedł z sądu.  - Już w dniu wydania wyroku policja otrzymała nakaz doprowadzenia do aresztu jednej osoby, wobec pozostałych takie dokumenty zostały odebrane dnia następnego - informuje "Wyborczą" Włodzimierz Hilla, rzecznik Sądu Okręgowego.

"Wyborcza" twierdzi, że do aresztu trafił tylko Tomasz Z., zatrzymany w centrum miasta podczas pracy w kamienicy (jako stróż).

By aresztować Tomasza G., policjanci udali się do hotelu w Brzozie i jego domu - bezskutecznie. W noc poprzedzającą zniknięcie, nieznani sprawcy weszli do hotelu po rusztowaniu i ukradli sejf.

Jeszcze wcześniej jak kamfora rozpłynął się wspólnik G. - Henryk L., który w listopadzie wyszedł z więzienia za wymuszenia i oszustwa, sąd uznał, że ze względu na stan zdrowia przerwa w odbywaniu kary jest konieczna. Nie wiadomo, gdzie teraz przebywa. Nieuchwytny jest też Adam S., ps. "Smoła". Morderca na zlecenie ukrywa się prawdopodobnie w Berlinie. Podobnie ma się sprawa z Krzysztofem B., skazanym za pomoc "Smole" w ucieczce.

 - Szukamy u rodziny i znajomych, pytamy sąsiadów, kiedy ostatni raz wiedzieli osoby, które mamy doprowadzić. Jeśli nie będzie rezultatu, poinformujemy o tym sąd, ten decyduje o wystawieniu listu gończego lub Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec osób poszukiwanych, i tak się pewnie stanie w tym przypadku - informują funkcjonariusze.

Do zabójstwa Dyrektora Centrum Likwidacji Szkód PZU Piotra Karpowicza doszło w styczniu 1999 r. Został zastrzelony na zlecenie Tomasza G., byłego dealera Mercedesa, na parkingu przed siedzibą swojej firmy w Bydgoszczy. Powodem miało być utrudnianie przez Karpowicza interesów. Z bliska w twarz dyrektora strzelił Adam S., ps. "Smoła", a Krzysztof B. i Tomasz Z. pomogli zabójcy w ucieczce.

Wyborcza.pl
 24

Czytaj także