Coś się tli w butelce z benzyną

Coś się tli w butelce z benzyną

Dodano:   /  Zmieniono: 
Łatwość, z jaką demonstracje przeciw władzy zamieniają się w zamieszki, sugeruje, że dorobiliśmy się rodzimej wersji Oburzonych. Na razie kiełkującej i pulsującej, ale o dużym potencjale. Zanim jednak zaczniemy pomstować na bandy rzucające butelkami, pomyślmy o tym, jak zarządzane jest państwo.

Knurów w woj. śląskim, powiat gliwicki. Zadyma na stadionie podczas meczu czwartoligowej drużyny. Kibice wbiegają na boisko, strzelają race, robi się niebezpiecznie. Policja strzela z broni gładkolufowej i śmiertelnie rani jednego z nich. Funkcjonariusze tłumaczą później, że robili to w obronie własnego życia, bo chuligani rzucali w ich stronę kamieniami. Jednak tłum wybucha nienawiścią, zamieszki się przedłużają. Około 200 osób gromadzi się przed szpitalem, do którego karetka odwiozła ofiarę, rzucają płonącymi butelkami z benzyną. Następnego dnia kilkaset osób skanduje przed komisariatem: „Gestapo!”. Rzucają w budynek, drzwi i okna koktajlami Mołotowa, metalowymi prętami, kamieniami. Demolują radiowozy, polują na policjantów. Krzyczą: „Śmierć za śmierć!”.

Więcej możesz przeczytać w 20/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także