Później, kiedy stało się oczywiste, że wojna jest nieunikniona, Saddam - także w wyniku rozmów z wysłannikami Rosji i Francji - doszedł do wniosku, że USA będą przez dłuższy czas prowadzić jedynie kampanię ataków powietrznych, którą uda mu się przetrzymać, po czym dojdzie do zawieszenia broni, wynegocjowanego z udziałem Moskwy i Paryża.
W lutym, a więc miesiąc przed wojną, do Bagdadu przyjechał były rosyjski premier Jewgienij Primakow. Wyjaśniał potem, że w czasie spotkania z Saddamem starał się go namówić do rezygnacji ze stanowiska.
Zdaniem Aziza, przed wojną z USA Irak nie miał żadnej broni chemicznej, biologicznej ani nuklearnej, co potwierdzają zeznania innych irackich notabli, aresztowanych przez siły okupacyjne, oraz relacje irackich naukowców. Ich zdaniem, Saddam mógł mimo to zwodzić komisje inspekcyjne ONZ, celowo stwarzając pozory posiadania broni masowej zagłady, aby w ten sposób utrzymać swój prestiż silnego przywódcy w świecie arabskim.
Z kolei Aziz przyznał, że Saddam osobiście nakazał produkcję lub sprowadzenie z zagranicy rakiet średniego i dalekiego zasięgu. Naruszało to rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 687, zabraniającą Irakowi posiadania rakiet o zasięgu większym niż 150 km.
Władze USA traktują z rezerwą zeznania Aziza, w przeszłości członka ścisłego kierownictwa reżimu. W kilku ostatnich latach wypadł on jednak z łask Saddama, jego wpływy osłabły i nie wiadomo, czy był najlepiej poinformowany. Oficerowie śledczy podejrzewają też, że może on celowo wprowadzać ich w błąd.
em, pap