Moshe Gilad: W Izraelu też czekamy na ten pociąg

Moshe Gilad: W Izraelu też czekamy na ten pociąg

Dodano:   /  Zmieniono: 23
Moshe Gilad (fot. archiwum rodzinne)
Choć to dopiero poranek, w Tel Awiwie już jest 35 stopni w cieniu. To ostatnie gorące dni lata i każdy jest już tym upałem zmęczony. Wakacje dobiegają końca. I jest! Historia tajemniczego nazistowskiego pociągu znalezionego (lub nie) w ciemnych tunelach gdzieś w Polsce jest tym, czego właśnie teraz potrzebujemy. Idealne zgranie w czasie!
Szczerze mówiąc, to zbyt dobre, żeby było prawdziwe. Przypomina książkę Dana Browna, którą czyta się na urlopie. „Kod Leonarda da Vinci”, tyle że zamiast w Paryżu dziejący się w Wałbrzychu. Jest jak literatura pulp fiction, której nie można się oprzeć. Jak film klasy B, który ogląda się latem, gdy do kina chodzi się dla klimatyzacji, nie dla artystycznych przeżyć.

To, co mnie się najbardziej w tym wszystkim podoba, to wielkie odliczanie – od pierwszej informacji o pociągu do wielkiego wybuchu, który prędzej czy później nastąpi. Bo że nastąpi, to pewne. W chwili, gdy historia o pociągu pełnym skarbów została opublikowana, wiedziałem, że zaraz jakaś żydowska organizacja – tu w Izraelu lub gdzieś na świecie ogłosi: „To jest nasze!” i zażąda zwrotu. Nikt co prawda pociągu nie widział, nikt nie wie, co w nim jest, ale „to jest nasze!”. 70 lat minęło i wciąż „jest nasze”.

Ofer Aderet, dziennikarz „Haaretz”, już opisał dwa takie żądania: jedno wydane w Izraelu przez stowarzyszenie Żydów, którzy wyemigrowali z Polski ,oraz drugie, ogłoszone przez międzynarodową organizację, domagające się zwrotu żydowskich własności do właścicieli.

Historię o nazistowskim pociągu, którego nikt nie widział, opublikowała każda izraelska gazeta. Było o niej w telewizyjnych wiadomościach i wciąż pojawia się na przeróżnych stronach internetowych. Wszyscy tym żyją. Czemu? Z powodu skarbu, a raczej przeświadczenia, że ten w jakiś sposób do każdego z nas należy. Wygraliśmy los na loterii! Prawdopodobnie niezbyt cenny, ale przecież cieszy każda wygrana. Złoto zostało nam zabrane 70 lub 700 lat temu, ale tak czy siak musi nam zostać zwrócone. Im szybciej, tym lepiej.

Tak właśnie się dzieje, gdy lato jest zbyt długie, trudno o dobrą książkę, a wszystkie amerykańskie filmy są takie same. Pokażcie nam ten pociąg i pozwólcie nam w końcu liczyć pieniądze. Tarantino będzie zachwycony.

Izraelski dziennikarz, publicysta dziennika „Haaretz”

Więcej o złotym pociągu w najnowszym numerze "Wprost", dostępnym w kioskach i salonach prasowych na terenie całej Polski od poniedziałku 7 września. Najnowsze wydanie można zakupić również w wersji do słuchania oraz na  AppleStoreGooglePlay.
 23

Czytaj także