Demokracja w Polsce zagrożona? "To w UE panuje kryzys odpowiedzialności", "Konserwatyzm PiS jest prowincjonalny"

Demokracja w Polsce zagrożona? "To w UE panuje kryzys odpowiedzialności", "Konserwatyzm PiS jest prowincjonalny"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Sejm (fot. Rafał Zambrzycki/ Sejm.gov.pl) 
W związku ze zmianami, które zachodzą w Polsce po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach parlamentarnych tygodnik "Politico" zapytał kilku ekspertów jak oceniają obecną sytuację w Polsce.

Autorzy publikacji podkreślają, że przez wiele lat Polska była przykładem udanej transformacji dla innych krajów regionu. Ostatnie zmiany wprowadzone przez Prawo i Sprawiedliwość dotyczące m.in. Trybunału Konstytucyjnego czy mediów publicznych wywołały falę komentarzy wśród europejskich polityków, którzy wyrazili zaniepokojenie stanem polskiej demokracji. 

"Rządy PiS przypominają to, co działo się za czasów PRL"

Adam Zamoyski, brytyjski historyk polskiego pochodzenia stwierdził, że rządy PiS w pewnych aspektach przypominają to, co działo się za czasów PRL. Ekspert podkreślił, że chodziło mu przede wszystkim o "nocne zmiany" dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, nową ustawę medialną oraz zapowiedzi ministra kultury dotyczące kontroli sztuk wystawianych w Teatrze Starym w Krakowie. Według Zamoyskiego politycy PiS traktują środowisko biznesowe z dużą podejrzliwością. - Konserwatyzm Prawa i Sprawiedliwości  jest prowincjonalny, a prowadzona przez nich polityka to populizm - stwierdził historyk. 

"Politico" zapytało o zdanie również Marka Magierowskiego, szefa biura prasowego Kancelarii Prezydenta. W jego opinii największy problem, który dotyka obecnie UE to kryzys odpowiedzialności. - Jeśli ktoś "próbuje się zachowywać odpowiedzialnie, tak jak Andrzej Duda i wsłuchiwać w głos obywateli, wówczas spada na niego lawina krytyki" - dodał.

Jiri Pehe, dyrektor praskiego NYU ocenił, że aktualnie trzy z czterech państw Grupy Wyszehradzkiej są zarządzane przez " populistów, którzy nie respektują zasad państwa prawa i liberalnej demokracji". - To, co się aktualnie dzieje w Polsce pokazuje, że w krajach post-komunistycznych nadal można zauważyć brak zrozumienia dla reguł demokracji w tym m.in. brak poszanowania dla mniejszości czy dążenie do posiadania autokratycznego lidera - ocenił analityk. 

Redaktor naczelny tygodnika "Wprost" Tomasz Wróblewski stwierdził natomiast, że głosy mówiące o tym, że nowy rząd ogranicza prawo wolności słowa są nie do końca uprawnione, w kontekście afery taśmowej oraz wejścia do redakcji tygodnika przez służby, co miało miejsce za czasów rządu koalicji. PO-PSL.

Politico