Tanie linie mogą bowiem oszczędzać tylko na personelu, posiłkach i korzystać z tańszych lotnisk. Jednak z tańszych lotnisk trzeba dojechać do centrum miasta. W praktyce oznacza to, że taniej niż za 300 zł nie da się dolecieć z Warszawy do żadnej europejskiej stolicy. To jednak na tyle atrakcyjna cena, że zmusza ona klasyczne linie lotnicze, jak np. polski LOT do zbijania kosztów i oferowania znacznie tańszych biletów i lepszej obsługi. Tanie linie, mimo, że nie będą tak tanie jak się początkowo wydawało, spowodowały znaczną obniżkę cen biletów klasycznych linii - i to na tyle, że można śmiało LOT zaliczyć do tanich linii, choć nie oferuje przelotu za 50 zł. Walka o klienta może zakończyć się tylko w jeden sposób: wszystkie linie będą tanie!
Jan Piński