Kolejarze zaczną od Warszawy

Kolejarze zaczną od Warszawy

We wtorek rano kolejarze zatrzymają ruch wszystkich pociągów przejeżdżających przez węzeł kolejowy na Dworcu Wschodnim w Warszawie. Będzie to pierwszy z serii zapowiadanych protestów.
Pociągi nie będą jeździć przez godzinę i 50 minut, od godz. 8.00 do 9.50.

"Liczymy na to, że ktoś z drugiej strony - rządu i zarządu PKP - w końcu się opamięta. Czas akcji wybraliśmy tak, by w jak najmniejszym stopniu dotknął tych, o których walczymy - tych najbiedniejszych, młodzież dojeżdżającą do szkół" - poinformował przewodniczący kolejarskiej "S" Stanisław Kogut.

Akcja utrudni przede wszystkim ruch pasażerski i mimo że obejmie tylko jeden węzeł w Warszawie, może utrudnić ruch pociągów w całej Polsce.

Również we wtorek ma się odbyć spotkanie zespołu trójstronnego do  spraw kolejnictwa. Kogut zapowiedział, że jeśli rząd, PKP i  kolejarskie związki nie dojdą do porozumienia, kolejna dwugodzinna akcja odbędzie się 12 stycznia i obejmie 9 węzłów w całym kraju.

"Jeśli ta akcja również nie przyniesie skutku, Komitet Protestacyjno-Strajkowy zdecyduje, jakie będą nasze dalsze kroki" - powiedział Kogut. Komitet zrzesza 20 działających na kolei związków zawodowych, do których należy ponad 80 proc. pracowników kolei, w tym dwa najliczniejsze - "S" i Federację Pracowników Kolejowych.

Zarządy spółek Grupy PKP uznały ten protest kolejarzy za  nielegalny.

W poniedziałek na konferencji prasowej prezes PKP SA Andrzej Wach poinformował, że poszczególne spółki grupy PKP będą na drodze sądowej dochodzić od związków zawodowych rekompensat za straty, które poniosą w wyniku akcji protestacyjnej. Nie podał jednak, jakie straty w wyniku akcji mogłyby ponieść spółki wchodzące w  skład PKP.

W poniedziałek Wach zwrócił się z apelem do związkowców, by  powstrzymali się od akcji protestacyjnej. "Nie można walczyć z  pasażerami, trzeba walczyć o pasażera" - powiedział. Podkreślił, że metoda prowadzenia dialogu, polegająca na walce z pasażerem "jest nie do zaakceptowania dla zarządu PKP SA".

Według Wacha, najważniejszy ze związkowych postulatów, czyli wstrzymanie działalności spółki Koleje Mazowieckie, jest nie do  przyjęcia. Zaznaczył on, że takie "żądanie nie ma podstaw merytorycznych i prawnych". Powołana w lipcu ub.r. spółka Koleje Mazowieckie rozpoczęła działalność 1 stycznia br.

Obecny na konferencji wiceminister infrastruktury Grzegorz Mędza powiedział, że efektem objęcia przez samorząd województwa mazowieckiego 51 proc. akcji Kolei Mazowieckich (49 proc. mają PKP "Przewozy Regionalne") będzie zwiększenie dofinansowania do  przewozów na Mazowszu oraz zakup nowych taborów za 200 mln zł.

Według Mędzy, w latach 2004-2006 na inwestycje w infrastrukturę kolejową zostanie przeznaczone ze środków unijnych i z budżetu państwa ok. 5 mld zł. Dodał, że na zakup taboru w 2004 roku przeznaczono blisko 900 mln zł, które mogą być wydane do czerwca 2006 roku.

Związkowcy nie zgadzają się z poglądem, że akcja jest nielegalna. "Radzimy wziąć do ręki ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Jeżeli łamie się porozumienia, to my mamy prawo podjąć natychmiast strajk generalny. Nasza akcja jest jak najbardziej legalna, dochowaliśmy wszystkich procedur" - podkreślił Kogut.

Związkowcy protestują, gdyż uważają, że rząd i PKP nie wywiązują się z zawartych z nimi w 2003 roku porozumień. Dotyczyły one m.in. zapewnienia większych pieniędzy na przewozy regionalne i  opracowania jasnej polityki transportowej w krajowych przewozach regionalnych.

em, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także