Jednak dopiero w ciągu ostatnich 10 lat temu badaczom zaczęły się udawać eksperymenty z falami terahercowymi, znajdującymi się na granicy między światłem a falami radiowymi. Są dłuższe (a więc niosą mniej energii) niż podczerwień, ale krótsze niż mikrofale. Sprawia to, że mają wyjątkowe właściwości. Tak jak fale radiowe mogą przenikać przez różne przedmioty, które są nieprzeźroczyste dla światła, za to - podobnie jak światło - mogą być skupiane tak, aby tworzyć obraz tego, co stało na ich drodze.
Promieniowanie T pozwala na wykonywanie prześwietleń podobnych do rentgenowskich - przenika bez trudu przez tkaniny, plastik i szkło, ale nie jest szkodliwe dla zdrowia. Pozwala odróżnić zdrowe tkanki od chorych, np. zobaczyć precyzyjnie granicę próchnicy w zębie albo wykryć rozwijający się pod skórą nowotwór złośliwy. Dzięki kamerom terahercowym lekarze będą mogli ocenić stan rany pod opatrunkiem, a weterynarze zbadają skórę zwierząt okrytych gęstym futrem.
Jak by tego było mało, promieniowanie T przyda się także pilotom - z łatwością przenika przez chmury i mgłę. Kamera o wysokiej czułości pozwoli kierować samolotem nawet przy bardzo złej widoczności. W ten sam sposób można prześwietlić kopertę czy pudełko i zobaczyć, co znajduje się w środku. Inna sprawa, że ten sam sprzęt pozwoli na czytanie korespondencji przez kopertę. Jak zwykle nowe wynalazki mogą być wykorzystywane także w złych celach.
Jan Stradowski