MON w ABW

MON w ABW

Szef MON Jerzy Szmajdziński zarządził kontrolę w Agencji Mienia Wojskowego, która ma ustalić, czy agencja poprzez prywatne spółki pozbywa się nieruchomości wartych dziesiątki milionów złotych, jak twierdzi "Rzeczpospolita".
W komunikacie MON nie ujawniono żadnych szczegółów sprawy -  napisano jedynie, że resortowy departament kontroli ma sprawdzić zasadność zarzutów gazety. Jak dotąd nie  udało się skontaktować z kierownictwem MON.

"Rzeczpospolita" napisała, że Agencja Mienia Wojskowego -  zagospodarowująca majątek Skarbu Państwa, który należał do wojska -  dopuszcza się nieprawidłowości. Choć obraca setkami milionów, w  jej kadrze brakuje specjalistów ds. handlu i ekonomii; nie brak zaś byłych wojskowych i byłych prezesów. Pod koniec lat 90. agencja zaczęła obejmować udziały w spółkach, nie mających żadnego związku z wojskowością. Do spółek wprowadza olbrzymi majątek, który szybko sprzedaje po okazyjnej cenie - podała gazeta.

"Rzeczpospolita" twierdzi, że już w 2002 r. NIK zwracała uwagę, że Agencja łamie prawo: sprzedała 20 nieruchomości bez przetargu i  ukrywała, że w ten sam sposób chce sprzedać nieruchomość wartą 54 mln zł. Nikt z agencji nie odpowiedział za nadużycia.

Późną jesienią 2004 r., gdy wydawało się, że wybory do parlamentu odbędą się na wiosnę, urzędnicy z AMW postanowili przyspieszyć kilka transakcji. Założyli spółkę z zakopiańczykiem Andrzejem Stochem, jednym z najbogatszych ludzi w Polsce. Agencja wniosła do  spółki 250 ha lotniska i 4 ha ziemi w centrum Krakowa. Tego samego dnia większościowe udziały w spółce objął Andrzej Stoch - i stał się właścicielem gruntów.

Według "Rz", Szmajdziński jest znajomym prezesa AMW Jerzego Rasilewicza z czasów, gdy obaj działali w latach 70. w Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej.

ks, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także