Doskonałą ilustracją tej tezy jest próba przeprowadzenia w KGHM aż 230-procentowej podwyżki dla zarządu. Jego członkowie w obawie przed utratą pracy po zmianie władzy próbują w szybkim tempie zwiększyć swoje dochody tak, by móc przetrwać te lata, kiedy będą ją sprawować ich przeciwnicy polityczni. Podwyżki dla zarządu KGHM są tym bardziej nie na miejscu, że jest to typowa spółka surowcowa, której dobre wyniki finansowe zależą w największym stopniu od ceny miedzi na światowych rynkach na które zarząd niema wpływu.
Dobrze, że związki zawodowe zwróciły uwagę na próbę "skoku na kasę", szkoda tylko że same postępują podobnie, próbując wymusić astronomiczne odprawy i gwarancje zatrudnienia, na które równie ciężko pracujący, ale w prywatnych firmach, nie mogą liczyć.
Aleksander Piński