Zakłócenia w Matriksie

Zakłócenia w Matriksie

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Deja vu", czyli wrażenie, że coś, co właśnie przeżywamy, zdarzyło się już kiedyś, były w kultowym filmie "Matrix" anomaliami wirtualnej rzeczywistości stworzonej przez maszyny, aby wykorzystywać ludzi. W III RP anomalie systemu pokazują działania komisji śledczych.
Zeznający dziś przed komisją badającą sprawę prywatyzacji PZU Krzysztof Kluzek, zupełnie spokojnie opowiadał, jak to "paru facetów" dogadało się, aby sprywatyzować PZU, więc jak poinformował go kolega z zarządu "nie należy im przeszkadzać". Prywatyzację jako taką trzeba oczywiście chwalić, problem w tym, że PZU chciano sprzedać za grosze firmie, która ledwo wiązała koniec z końcem. PZU to nie mleczarnia, tylko firma ubezpieczająca 14 milionów Polaków oraz kredytująca państwo polskie na sumę kilkunastu miliardów złotych. Ten, kto kontroluje tę firmę, ma realny wpływ zarówno na gospodarkę, jak i na kreowanie życia politycznego (można dawać zarobić firmom powiązanym z wybraną przez siebie opcją polityczną).

W Polsce stworzono swoistą machinę utrzymującą mieszkańców III RP w świadomości, że polska rzeczywistości (czytaj: Matrix) nie jest zła. Tymczasem pod tym przykryciem dokonywano grabieży na dużą skalę (tym byłoby właśnie sprzedanie Eureko PZU za 6,5 mld zł). Zachłannych polityków wspierały bowiem w tym pomyśle główne media (zapewne nie bezinteresownie). To właśnie media są odpowiedzialne za stworzenie wirtualnej rzeczywistości, w której jest przyzwolenie społeczne, aby jedną z większych państwowych firm sprzedawać za jedną piątą wartości. Słuchając kolejnych rewelacji, kolejnych świadków, przed obiema komisjami, można mieć tylko nadzieję, że z każdym kolejnym deja vu rośnie liczba anomalii systemu. Czyli obywateli, którzy nie chcą żyć w państwie rządzonym przez krętaczy i złodziei.

Jan Piński