Gorsza Francja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jeśli we Francji szybkiej wymianie nie ulegnie przynajmniej część obecnych elit politycznych, temu krajowi grozi paraliż o skutkach trudnych do przewidzenia.
Trzeba było ponad sześciu tysięcy spalonych samochodów i ponad tysiąca pięciuset zatrzymanych, aby francuski rząd zauważył, że nie wszyscy w ich kraju są zadowoleni z jego prac. Wprowadzając stan wyjątkowy, Paryż z neoficką gorliwością stara się ukryć własną niekompetencję i lekceważenie trwających ponad tydzień zamieszek. To może okazać się jednak wodą na młyn rebeliantów. Nawet jeśli teraz zostaną spacyfikowani przez policję, to poznali już smak "zwycięstwa" - a także drogę, jaka do niego prowadzi.

"Francja płaci dziś za swą arogancję z przeszłości. Obecny kryzys jest wyrazem braku zdolności do zintegrowania swych imigrantów" - zauważył "Le Figaro". Nie do końca trafnie. Dzisiejsza Francja coraz bardziej przypomina beczkę z prochem, kraj coraz bardziej dzieli się na zadowolonych z życia mieszkańców i na sfrustrowaną resztę. W tej drugiej części są nie tylko potomkowie Afrykańczyków i Arabów, którzy przyjechali tu w latach 60. To także rosnąca grupa białych Francuzów, mających problemy ze znalezieniem pracy, albo obawiających się jej utraty. Coraz więcej ludzi w tym kraju czuje, że nie ma szansy na normalne życie, że najlepsze miejsca pracy są obsadzone przez różne kliki, które nie do końca jasnymi powiązaniami chronią swoją pozycję.

Póki rozczarowanie życiem w kraju jest okazywane przez rzucanie kamieniami i podpalanie samochodów, sytuacja nie jest poważna - zadymiarzy zawsze można zamknąć lub rozpędzić armatkami wodnymi. Gorzej będzie, gdy ci wszyscy frustraci znajdą wspólną płaszczyznę porozumienia, a potem pójdą do wyborów głosując na to samo ugrupowanie. Prawie na pewno będzie to jakiś populista, francuski odpowiednik naszego Leppera. Wtedy można się spodziewać nawet tego, że Francja zostanie wycofana z Unii Europejskiej. Droga do spokoju w tym kraju nie wiedzie przez wprowadzanie stanu wyjątkowego. Francja potrzebuje zmian strukturalnych, które otworzą to państwo na wolny rynek, konkurencję i stworzą szansę na normalne życie tym Francuzom, którzy teraz czują się jej pozbawieni. Bez naruszenia obecnego układu rządzącego krajem, tamtejszej skostniałej sceny politycznej, takie reformy wydają się jednak niemożliwe.

Agaton Koziński