Schematyczna kontestacja schematu

Schematyczna kontestacja schematu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bunt przeciw współczesnej cywilizacji to jeden z głównym tematów kina. "Zakochani widzą słonie" nie wnoszą niczego nowego do tego mocno eksploatowanego schematu.
"Zakochani widzą słonie" to na swój sposób kontynuacja "Noi Albinoi" - debiutu reżyserskiego Dagura Kariego. Tamten film opowiadał o 17-letnim młodzieńcu, który nie chce (nie umie) wejść w konwencję życia w prowincjonalnym miasteczku. W "Zakochanych..." główny bohater już jest starszy, ale cały czas buntuje się przeciw mieszczańskiemu schematowi, próbuje żyć obok.

Prof. Timothy Leary, psycholog z Uniwersytetu Harwadzkiego, lansował hasło "Turn On, Tune In, Drop Out" ("Podłącz się, dostrój, odpadnij"). Wprawdzie w ten sposób zachęcał do używania LSD, leczy przy okazji poruszał szerszy problem - coraz częstszą chęć ucieczki od rzeczywistości. Młodzi ludzie dziś mają coraz mniej szans zaistnienia - najatrakcyjniejsze miejsca pracy, w biznesie i w zawodach wolnych, dawno temu obsadzili przedstawiciele pokolenia "baby boomers", które buntowało się w 1968 roku. To właśnie ta generacja tworzy dzisiejsze media, sztukę, kulturę. Za najwybitniejszych przedstawicielami muzyki dla młodzieży ciągle uważa się The Beatles oraz Rolling Stones, najlepszym reżyserem filmów dla 20-, 30-latków cały czas jest 59-letni Steven Spielberg.

Kłopoty z zaistnieniem w obiegu sprawiają, że coraz częściej młodzi ludzie szukają rzeczywistości zastępczych, coraz częściej "odpadają" - zgodnie z wezwaniem Leary'ego - od współczesnej cywilizacji, starają się tworzyć alternatywne światy. Ma to odbicie na dużym ekranie; wystarczy przypomnieć "Samotnych", "Human Traffic", "Trainspotting", "Kontrolerów", "Noi Albinoi", czy inny film islandzki "101 Reykjavik". Każda z tych komedii w krzywym zwierciadle pokazywała nasz dzisiejszy świat. Ale co istotnie żadna nie kończyła się happy endem - rozumianym w ten sposób, że wizja świata, którą tworzyły główne postaci, okazywała się właściwą. Bohaterowie tych filmów albo po okresie buntu wracali w objęcia systemu, który wcześniej negowali, albo kończyło się to tragedią. Pod tym względem "Zakochani widzą słonie" nie odbiegają od schematu. Mimo wszystko szkoda, że tak dobry reżyser jak Dagur Kari zrobił tylko sprawny film w obrębie konwencji, ani trochę nie próbując jej zmienić - tak jak udało mu się to w "Noi Albinoi".

Agaton Koziński

"Zakochani widzą słonie" ("Voksne mennesker"), reż. Dagur Kari, Dania/Islandia, 2005