Na krzywy ryj

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zarzuty ABW pod adresem urzędnika o przyjęciu korzyści majątkowej w postaci obiadu za kilkaset złotych są śmieszne. Oto każdy człowiek zajmujący publiczne stanowisko nie będzie mógł pozwolić znajomym na zapłacenie rachunku, bo może trafić za kratki.
Kilka tygodni w areszcie za zjedzenie posiłku "na krzywy ryj", to lekka przesada. Nic więc dziwnego, że szybko okazało się, iż sprawa ma drugie dno. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie już sprawdza czy prokuratura okręgowa postulując areszt wiceprezesa NFZ Michała Kamińskiego działała prawidłowo. Wiele wskazuje na to, że Kamiński trafił do aresztu, bo wpadł na trop afery lekowej. Zgodnie z tym co napisał w notatce służbowej niektórzy pracownicy NFZ chcieli zawyżyć o 200 mln zł wydatki na refundację.

Sąd zwalniając go z aresztu napisał "Stosowany środek zapobiegawczy nie jest adekwatny do wagi zarzutów, a także jest zbędny dla zabezpieczenia prawidłowego toku śledztwa. Śledztwo w tej sprawie, prowadzone od dłuższego czasu, jest mało koncepcyjne, ekstensywne, ze znikomym rezultatem."

Najgorsze w tej sprawie jest to, że urzędnik, pod adresem którego podniesiono wątpliwe zarzuty - odchodzi, a funkcjonariusze ABW, którzy wysunęli śmieszne oskarżenia nie mają żadnych kłopotów.

Jan Piński