Jak bezpiecznie?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Grecy ustanowili rekord pod względem wysokości nakładów na środki bezpieczeństwa: 1,2 mld USD, czyli czterokrotnie więcej niż organizatorzy olimpiady w Sydney.
Tak wysokiego poziomu ochrony jak w Atenach nie zastosowano podczas żadnej z olimpiad
Policja wyposażona w broń automatyczną ze specjalnie wytresowanymi psami patroluje obrzeża miasta. Nad głowami krążą myśliwce oraz samoloty AWACS. Uzbrojeni płetwonurkowie - a w oddali sylwetki potężnych okrętów wojennych - strzegą wód przybrzeżnych. Kamery szpiegowskie oraz czujniki reagujące na ruch wyłapują intruzów. Detektory metalu oraz urządzenia rentgenowskie prześwietlają wchodzących.
Szczyt przywódców światowych? Nie, to kolejna runda rozgrywek w hokeju na trawie, pchnięciu kulą lub ping-ponga na olimpiadzie w Atenach. Bez względu na wyczyny sportowców Grecy już ustanowili rekord pod względem wysokości nakładów na środki bezpieczeństwa. Na ten cel przeznaczono 1,2 mld USD, czyli czterokrotnie więcej, niż wydali organizatorzy olimpiady w Sydney w 2000 r. 126 stadionów, hotele dla sportowców oraz inne budynki, w których będą odbywały się rozgrywki, to prawdziwe fortece.
Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem zawodów, które zaplanowano na 13 sierpnia br., władze Aten zapewniają, że w mieście uczyniono wszystko, aby zmniejszyć zagrożenie atakami terrorystycznymi. Jednak obawy przed takimi wydarzeniami skutecznie odstraszyły wielbicieli rozgrywek. Całkiem realna jest perspektywa zawodów przy opustoszałych trybunach. Jak bezpieczna będzie ta olimpiada?

NIE OSZCZĘDZAJĄC NA WYDATKACH
Dla Greków, krytykowanych za zbyt późne rozpoczęcie prac przy budowie stadionu oraz innych przygotowań, zachowanie bezpieczeństwa stało się największym zmartwieniem. Kiedy w 1998 r. Ateny zwyciężyły w konkursie, nic nie zapowiadało przyszłych ataków terrorystycznych. Obecnie organizatorzy muszą nie tylko odstraszyć potencjalnych zamachowców, ale także uspokoić gości i sportowców. Nie można przecież narzucić bezwzględnych rygorów, które sprawią, że wioska olimpijska zacznie przypominać obóz jeniecki z czasów II wojny światowej. - Będziemy starali się zachować równowagę. Olimpiada to nie pole bitwy - podkreśla pułkownik Eleftherios Ikonomou z Ministerstwa Porządku Publicznego, które nadzoruje przygotowania w zakresie bezpieczeństwa.
Sukces Grecji zależy od spokojnych rozgrywek. Ogromne inwestycje w infrastrukturę mogą sięgnąć 12 mld USD - co stanowi 7 proc. PKB, czyli dwukrotnie więcej, niż zakładały początkowe prognozy. To właśnie powoduje, że rośnie dziura budżetowa Grecji. W ubiegłym roku deficyt wyniósł 3,2 proc. PKB, przekraczając granicę 3 proc. dla krajów strefy euro ustaloną w traktacie z Maastricht. W tym roku może być jeszcze wyższy. Wszystko zależy jednak od ostatecznych kosztów olimpiady.
`Nadwerężanie` budżetu opłaci się, jeśli Grecja pokaże światu, że jest nowoczesnym państwem, które może poradzić sobie z tak ogromnym wyzwaniem. Dlatego rząd nie oszczędza na bezpieczeństwie. Około 41 tys. policjantów będzie strzegło obiektów sportowych oraz głównych hoteli. W rezerwie będzie 10 tys. greckich żołnierzy. Oddziały specjalne będą zaglądały w najmniejsze dziury, będą również przygotowane do szturmowania budynków i rozbrajania ładunków wybuchowych.
Żadne zagrożenie nie zostało zignorowane. Pociski Patriot będą strzegły przestrzeni powietrznej. W porcie Pireus, gdzie ponad 13 tys. osób ma nocować na statkach wycieczkowych, czujniki ustawione na dnie oceanu oraz uzbrojeni płetwonurkowie będą chronili gości przed podwodnymi atakami. Około 300 mln USD przeznaczono na system kontroli i bezpieczeństwa, składający się z 1,6 tys. kamer telewizyjnych Siemensa, opracowany przez firmę Science Applications International Corp. z San Diego, tą samą, która zabezpieczała olimpiadę zimową w Salt Lake City w 2002 r.
Kolejnymi dużymi kontrahentami są m.in. Motorola, która dostarczy dwuzakresowy system radiowy za 25 mln USD oraz E Team Inc., firma z Los Angeles specjalizująca się w oprogramowaniu do reagowania na zdarzenia kryzysowe.
Organizatorzy olimpiady zabezpieczają się nawet przed cyberatakami, których liczba od czasów Sydney wyraźnie się zwiększyła. Szczególnie groźne stały się wirusy komputerowe, które mogą `namieszać` w wynikach. Paryska firma Atos Origin, nadzorująca przygotowania od strony informatycznej, opracowała oprogramowanie, które będzie powiadamiało techników o odbiegających od normy wydarzeniach w sieci, na przykład w wypadku wielokrotnych prób zalogowania się przy użyciu błędnego hasła.

STRACH FANÓW?
Opóźnienia w budowie wielu obiektów wykorzystano do wprowadzenia jeszcze ostrzejszych środków bezpieczeństwa. W niedokończonych budynkach instaluje się np. system nadzoru i kontroli opracowany przez SAIC.
Po skromnym początku sprzedaż biletów oraz `pakietów turystycznych` zaczyna rosnąć. Większość drogich biletów już sprzedano. Dzięki temu komitet organizacyjny osiągnął 90 proc. z zakładanych przychodów w wysokości 220 mln USD. Na chętnych czeka jeszcze ok. 3 mln tańszych biletów. Agenci szacują, że po rozpoczęciu igrzysk w kasach będzie można kupić ok. 15 proc. biletów. Oficjalnie taką sytuację przypisuje się niższej sile nabywczej Greków oraz ich nawykowi `zostawiania wszystkiego na ostatnią chwilę`.
Wiele sygnałów wskazuje na to, że o swoje bezpieczeństwo szczególnie obawiają się Amerykanie. - Częściowo ze względów bezpieczeństwa wielu bogatszych kibiców będzie mieszkało na jachtach zacumowanych przy nabrzeżach. Koszt ich wynajmu sięga aż 30 tys. USD tygodniowo - twierdzi Richard M. Copland, dyrektor generalny American Society of Travel Agents. Niemieckie biuro turystyczne Dertour podaje, że 90 proc. miejsc na statku wycieczkowym, który będzie zacumowany w Pireusie, już zarezerwowano. Pięciodniowy pobyt kosztuje ponad 3 tys. USD od osoby.
Nie wiadomo, czego bardziej obawiają się wielbiciele rozgrywek: terrorystów czy dziury w domowym budżecie. Jet Set reklamuje pokoje - bez biletów - od 300 USD za dobę w skromnym hotelu. Za jeden dzień w luksusowym apartamencie trzeba zapłacić 2,9 tys. USD. Dimitri Georgi, emerytowany inżynier, doznał szoku, kiedy dowiedział się, że za wynajęcie bungalowu jego ulubiony hotel w pobliżu Aten żąda 7,8 tys. USD za dobę. - Powiedziałem: `Poczekajcie, chcę tylko wynająć ten domek, a nie go kupić` - śmieje się Georgi. Teraz Grek czeka na obniżkę. Jeśli do tego nie dojdzie, to Ateny będą odstraszać terrorystów także cenami.
Jack Ewing, Brian Hindo, Ciro Scotti