Dużo sportu, mało alkoholu

Dużo sportu, mało alkoholu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jak sobie radzić ze stresem w pracy.
Domowe leczenie - nie zawsze skuteczne, mądre, zdrowe. Przedstawiamy opinie fachowców - lekarzy psychiatrów Agnieszki Ziołkowskiej i Eugeniusza Majchrowskiego - na temat różnych metod radzenia sobie ze stresem w pracy.

Długi spacer, dużo ruchu
- ma to spore znaczenie na wczesnym etapie rozwoju depresji czy lęku; mogą wręcz zatrzymać jej rozwój. Jeżeli ktoś zauważy, że gorzej sypia, staje się nadpobudliwy, reaguje nerwowo, a przy tym uświadomi sobie, że dawno nie przeczytał żadnej książki, nie był w kinie, na wystawie, i powie: `stop, trzeba coś zmienić w życiu` - ma szansę zatrzymać postęp choroby. Nadrabia więc zaległości, spotyka się z dawno niewidzianymi znajomymi, w gronie których nie myśli o pracy, narzuca sobie pewien reżim oddzielania obowiązków zawodowych od życia osobistego - to jest odskocznia od codziennych problemów, czas spędzony na przyjemnych, ożywczych działaniach. Taka reakcja daje szanse powrotu do dobrego samopoczucia.

Aktywność inna, przeciwważna do pracy zawodowej - kontakt z kulturą, sztuką, uprawianie sportu, hobby - uaktywnia inne obszary mózgu, dając odpocząć tej półkuli, która przez kilkanaście godzin ciężko pracuje. Doprowadza do harmonii, pozwala zwiększyć wydajność w pracy. Ważne jest, żeby dostarczać sobie tych wrażeń, które lubimy i akceptujemy - kino, teatr, czytanie książek, czasopism, sport. Z pewnością rozwiązaniem nie jest tu robienie czegoś na siłę, zmuszanie się do czegokolwiek.

Alkohol - znamy od wieków; jeżeli używany rozsądnie, przy spotkaniach towarzyskich czy jako dodatek do posiłku lub po posiłku - nie szkodzi. Natomiast wszelkie stosowanie go jako antidotum na złe samopoczucie (miałem tak straszny dzień, mam tyle na głowie i w głowie, że teraz wypiję trzy drinki i się rozluźnię) jest ogromnym błędem. Dopóki alkohol w odpowiednim stężeniu utrzymuje się we krwi, rzeczywiście odczuwamy ulgę. Jednak skutki są fatalne. Na drugi dzień będziemy czuć się jeszcze gorzej i wcale nie chodzi tu o kaca. Alkohol niekorzystnie działa na te same receptory, na które działają leki; po początkowej uldze objawy depresji i napięcia nasilają się, organizm domaga się zwiększonej dawki. Efekt: większe przygnębienie, zaniepokojenie, wzrost nasilenia objawów lękowych. Przy stosowaniu przez dłuższy czas dochodzi do pogłębienia depresji, a więc do stanów dokładnie odwrotnych od oczekiwanych.

Narkotyki, sterydy - wszelkie substancje psychoaktywne niczego nie leczą, w niczym nie pomagają, niczemu nie służą. Jedynie tłumią emocje i napięcie wyłącznie wtedy, kiedy są we krwi. Nie sposób przecież przeżyć życia, będąc wciąż pod wpływem alkoholu, amfetaminy czy marihuany. Ich używanie prowadzi do rozwoju depresji, stanów lękowych, objawów psychotycznych; stwarza ułudę, że jest lepiej. Stosowanie marihuany czy innych narkotyków prowadzi do całkowitej destrukcji życia, łącznie z tym, że uzależnieni tylko czekali na moment, kiedy będą mogli wyjść z pracy i zapalić lub przyjąć inną substancję. Ich aktywność i wydajność zawodowa spadała więc do minimum. Palili ogromne ilości, a następnego dnia, jeszcze nie do końca wycuceni, szli do pracy, po czym wszystko zaczynało się od nowa.

Leki antydepresyjne brane na własną rękę - jeżeli są to preparaty homeopatyczne lub ziołowe dostępne bez recepty - są w zasadzie bezpieczne, o ile stosuje się je zgodnie z zaleceniami. Bywa że są pomocne, wspierają, jeżeli kryzys jest niewielki, mogą być terapią wystarczającą, sprawiają, że wizyta u lekarza staje się zbędna. Warto we wczesnej fazie, przy pierwszych objawach, sięgnąć po ziołowe środki nasenne, przeciwlękowe lub uspokajające.
Natomiast czym innym są leki przeciwdepresyjne także o działaniu przeciwlękowym. Działają na określone neuroprzekaźniki: serotoninę, dopaminę, noradrenalinę. Ich zażywanie powinien zlecać lekarz na podstawie dokładnego wywiadu i badania. Nie działają od razu, zwykle po dwóch-czterech tygodniach. Dają korzystny efekt. Jednym z takich leków jest prozac. Często uważa się, że można go stosować do woli, bez ograniczeń i kontroli lekarzy. Tymczasem jest to nieprawda.

Seks - to sfera, w którą lekarzowi trudno wkraczać z jakimikolwiek zaleceniami. Każdy człowiek układa życie erotyczne według swoich potrzeb i upodobań - możliwych na danym etapie życia. Ideałem hołubionym przez wieki jest, by życie erotyczne było prowadzone z osobą bliska, taką, z którą wiążą nas uczucia, emocje; kochaną i kochającą nas. Nie wszystkim ta forma spełniania się erotycznego odpowiada. Wiele osób ceni sobie seks jako akt fizyczny, pozwalający na uzyskanie odprężenia, poczucia ulgi, zapomnienia o stresie. Wtedy nie ma więc mowy o duchowości - mamy do czynienia z korzystaniem z usług agencji towarzyskiej, kontaktu ze spotkaną przypadkowo osobą mającą podobne podejście lub z osobą, z którą łączy nas taki niezobowiązujący układ dający obustronną satysfakcję.
Lekarzowi niezręcznie jest tu wkraczać, choć uważam, że człowiek nie jest predestynowany do tego, żeby tak właśnie realizować tę sferę potrzeb. Trzeba jednak pamiętać, że istnieje ryzyko, iż seks uprawiany w ten sposób, traktowany jako wentyl do upuszczania nagromadzonego napięcia, prowadzi do seksoholizmu. Sfera seksualna przestaje wtedy być życiem intymnym, erotycznym, staje się zaś sposobem rozładowania emocji, a człowiek dochodzi do punktu, w którym uważa, że `to się musi wydarzyć`, nie może żyć bez seksu. Nieważne z kim, nieważne jak. Takie podejście działa destrukcyjnie na psychikę.

Sen - jeśli ktoś nie sypia tyle godzin, ile potrzebuje jego organizm do regeneracji, naraża się na ryzyko wystąpienia zaburzeń. Jeśli śpimy za mało, to wyczerpujemy organizm. Jeśli za dużo - odreagowujemy napięcie, ale też może to być metoda ucieczki. Czasami wydaje się, że życie jest za trudne, niesie z sobą tyle napięć, problemów, że zaśnięcie, `przespanie ich` daje ulgę. Ale przecież kiedyś trzeba będzie wstać i stawić im czoła. Długi sen niczego tu nie załatwi, tylko odsunie w czasie rozwiązanie problemu. Spać więc należy tyle, ile potrzeba organizmowi do normalnego funkcjonowania.

Jak sobie radzić
...z brakiem kontroli
nad emocjami - albo ich nie kontrolujemy, bo mamy taką osobowość, albo właśnie nadszedł moment krytyczny. Jeśli jako szef, nie panując nad sobą, zrobiłem przed chwila awanturę, a teraz zamknąłem drzwi od gabinetu i czuję, że przesadziłem, muszę zadać sobie pytanie, czy mam tylko zły dzień, czy też tło jest inne. Czy reaguję agresją częściej niż kiedyś? Konieczne jest dokonanie analizy zachowania. Można to robić samemu, choć istnieje ryzyko, że będzie to nieobiektywne. Warto więc się zastanowić nad zwróceniem się do zaufanej bliskiej osoby lub terapeuty. Jeśli emocje wymykają się nam spod kontroli, należy zgłosić się po pomoc. Postanowienie, że będziemy panować nad sobą, może przegrać z emocjami.

...z zapominaniem,
brakiem koncentracji - należy zadać sobie pytanie: `czy nie jestem przemęczony?`; jeśli za mało sypiam, odżywiam się niezdrowo, pracuję po kilkanaście godzin dziennie - wystarczy przeorganizowanie sposobu życia, wyjazd w weekend czy wzięcie jednego-dwóch dni wolnego. Zaburzenia koncentracji mogą być pierwszym objawem depresji. Dochodzimy do stanu wyczerpania, poczucia wyeksploatowania intelektualnego. Nie pomaga postanowienie: `biorę się w garść, będę się mocniej skupiał`. Pomocne jest zapisywanie na karteczkach, korzystanie z organizera, ale to służy tylko poprawie funkcjonowania. Jeżeli zapominamy permanentnie, konieczna staje się wizyta u specjalisty.

...z brakiem czasu - mamy być może do czynienia z nieumiejętnym zarządzaniem swoim działaniem.
Z jednej strony może to mieć związek na przykład z niewłaściwą jakością pracy, rozregulowanym warsztatem zawodowym itp. Ale równie ważne w takiej sytuacji jest zadanie sobie pytania, czy coś złego nie dzieje się z naszym poziomem energetycznym, czy nie uległ osłabieniu nasz wewnętrzny napęd? Czy nie jest tak, że od pewnego czasu czynności, na których wykonanie kiedyś potrzebowaliśmy dwóch-trzech godzin, dziś zajmują nam o wiele więcej czasu, w dodatku efekty bywają niesatysfakcjonujące? Jeżeli tak, to może to być jeden z podstawowych objawów nadchodzącej depresji.

Słownik
Stres - stan związany ze zwiększonym wydzielaniem adrenaliny, najczęściej w sytuacji fizycznego zagrożenia. Do pewnego stopnia może być przydatny jako mobilizujący i chroniący przed uczuciem znużenia, zmęczenia, wypaleniem. Charakterystyczne dla stresu są objawy fizyczne (krótkotrwałe: m.in. kołatanie serca, pocenie się, napięcie mięśni, biegunka; długotrwałe: utrata apetytu, wysypka, bóle głowy, uczucie zmęczenia), obniżenie efektywności pracy, procesów myślenia, zdolności rozwiązywania problemów itp. Długotrwały stres może doprowadzić do załamania nerwowego.

Jak znaleźć dobrego psychoterapeutę

Jak mieć pewność, że ten, do którego trafiliśmy, jest w stanie nas wyleczyć?

- Idealnie byłoby trafić do kogoś poleconego przez lekarza pierwszego kontaktu, do którego mamy zaufanie, byłego pacjenta albo znajomego.
- Na początku warto omówić cele terapii i metody ich osiągania; uzyskać od terapeuty informacje o technice, w jakiej pracuje, o tym, czego należy się spodziewać na spotkaniach, jakich efektów w jakim czasie można oczekiwać. Nie należy bać się zadawania żadnych pytań dotyczących terapii.
- Przede wszystkim powinniśmy czuć się dobrze w relacji z terapeutą. Dlatego po kilku spotkaniach należy zadać sobie kilka pytań. czy mam z nim dobry kontakt, czy odpowiada mi jego sposób bycia, czy mnie rozumie? Czy czuję się na tyle bezpiecznie, by powierzyć mu swoje tajemnice, mówić o trudnych dla siebie sprawach? Zdarza się, że ktoś brnie w terapię prowadzoną przez osobę, w obecności której odczuwa duży dyskomfort. Przychodzi na spotkania z niechęcią - to sygnał, by rozważyć zmianę terapeuty. Trzeba jednak pamiętać, by oddzielać uczucia osobiste od trudności samej psychoterapii.
- Jeśli permanentnie boimy się uczestnictwa w zajęciach, odczuwamy dyskomfort, koniecznie należy ten stan omówić z terapeutą. Opowiedzieć o swoich odczuciach (`nie podoba mi się to, jak mnie pan potraktował na ostatnim spotkaniu`).
Nie wolno uciekać bocznymi drzwiami. Czasami leczenie musi być trudne i bolesne, zmuszające do sięgania w głąb duszy i odnajdywania w niej rzeczy, które chcielibyśmy ukryć nawet przed samym sobą. Ważne jest, by znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego spotkania wiążą się z uczuciem braku satysfakcji. Dopiero po takiej rozmowie należy podjąć decyzję co do dalszej współpracy.
- Ważne jest podsumowywanie poszczególnych etapów terapii, omawianie postępów. Powinniśmy wiedzieć, na jakim etapie jesteśmy i co będzie dalej. Daje nam to możliwość wglądu w to, czy robimy postępy, dostrzeżenia ich i porównania ze stanem pierwotnym.