Skarb Państwa kontra Polska Żegluga Morska

Skarb Państwa kontra Polska Żegluga Morska

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dokąd płynie dyrektor Brzezicki?
Ministerstwo chce odzyskać kontrolę nad majątkiem PŻM, a przedsiębiorstwo walczy o utrzymanie status quo

Minister skarbu 19 sierpnia odwołał dyrektora przedsiębiorstwa państwowego Polska Żegluga Morska Pawła Brzezickiego ze stanowiska szefa firmy. Zarzucił mu `naruszenie prawa`, które polegało na tym, że pięć lat temu Brzezicki sprzedał bez zgody Ministerstwa Skarbu 1 akcję Żeglugi Polskiej, jednej ze spółek zależnych PŻM.
Dyrektor nie zgodził się z zarzutem, złożył sprzeciw od decyzji i odmówił opuszczenia stanowiska. Rada pracownicza stanęła w obronie szefa firmy i odmówiła powołania tymczasowego kierownika. Resort obstaje przy swoim i o tym, czy Brzezicki ma zostać, czy odejść, rozstrzygnie sąd. Rozprawa odbędzie się 14 października.
Na razie w okazałym wieżowcu w centrum Szczecina, gdzie znajduje się siedziba PŻM, panuje pozorny spokój. Ludzie normalnie przychodzą do pracy, załatwiają bieżące sprawy. Na 21. piętrze w olbrzymim gabinecie dyrektora jak zwykle zbiera się zarząd firmy. Dzwonią telefony, płyną faksy. Ale w powietrzu czuje się napięcie - pracownicy obawiają się, że odwołanie dyrektora oznacza zagrożenie ich bytu. - Nie wiadomo, czy za pół roku jeszcze będziemy mieć pracę.
Nietrudno ich zrozumieć. PŻM kilka lat temu omal nie zniknęła z powierzchni ziemi. - Pamiętam, jak w 1998 r. w kasie firmy było tylko 60 złotych - opowiada Paweł Kowalski, szef zakładowej `Solidarności` i członek rady pracowniczej. - Wyglądało na to, że podzielimy los innych polskich firm żeglugowych. Ale się wybroniliśmy, choć kosztem olbrzymich wyrzeczeń ze strony całej załogi - podkreśla. - Ponieważ nie mieliśmy szans na kredyty, zgodziliśmy się przez jakiś czas nie brać pensji - dodaje. To zadłużenie PŻM kończy spłacać dopiero w tym roku.
Szef `Solidarności` mówi o PŻM, że to firma niemal rodzinna. - Tutaj pracuje już trzecie pokolenie. Ludzie silnie się identyfikują z firmą. Brzezicki, który do pracy tutaj przyszedł od razu po studiach, jest postrzegany jako `jeden z nich`.
Teraz firma przynosi zyski, choć stare zadłużenie nadal ciągnie ją w dół: ma ujemne fundusze własne na poziomie prawie 150 mln złotych. W 1998 r. stery firmy objął właśnie dyrektor Brzezicki. Wtedy zadłużenie wynosiło 600 mln dolarów, ZUS zajął konta, wierzyciele aresztowali statki. Do tej pory PŻM spłaciła 400 mln i odnowiła flotę. Dlatego decyzja o odwołaniu Brzezickiego wywołała wzburzenie wśród pracowników.
- Jak byliśmy w dołku, to słyszeć o nas nie chcieli, a teraz, kiedy jest już dobrze, chcą się do nas dobrać - Bogusław Marciniak, szef Społecznego Komitetu Obrony PŻM, prawie krzyczy. - Jeśli pozwolimy odwołać dyrektora, to sześć lat wyrzeczeń pójdzie na marne! Przyślą tu jakiegoś swojego człowieka, żeby nas sprywatyzować, i podzielimy los PLO czy Dalmoru - obawia się Marciniak.
Tego samego zdania jest przewodniczący rady pracowniczej kpt. Mirosław Folta. - Nie chcemy, aby nasza firma była sprywatyzowana i już - mówi. - Mając duże doświadczenie z prywatyzacją przez nasze Ministerstwo Skarbu firm żeglugowych i stoczni, nie chcemy, aby to się powtórzyło - wyjaśnia. - A przede wszystkim pan minister nie odwołał dyrektora zgodnie z prawem - to zdanie wraca jak mantra we wszystkich rozmowach w pracownikami PŻM. - Nie chcemy innego dyrektora, bo ten jest dobry i sprawdzony - podkreśla Marciniak. - Poza tym na shippingu trzeba się znać, a sądząc po innych firmach, to tych fachowców za wielu nie mamy - twierdzi. Tyle że ministerstwo nie oceniało dyrektora PŻM od strony merytorycznej. - Nie możemy tego zrobić, bo PŻM nie daje nam niezbędnych dokumentów - mówi Magdalena Nienałtowska z biura prasowego MSP. - Nie mamy więc wglądu w faktyczną sytuację przedsiębiorstwa. Brzezicki przypomina, że sprawozdania finansowe Żeglugi Polskiej SA są składane w sądzie rejestrowym i publikowane w Monitorze Polskim B. Ministerstwu zapewne chodzi o to, że wskutek działań Brzezickiego straciło kontrolę nad majątkiem firmy, czyli, lekko licząc, 700 mln dolarów. Niestety, mimo wielokrotnych prób nie udało nam się skontaktować z wiceministrem Dariuszem Marcem, który odpowiada za PŻM.
- Pan minister raptem się zaczął troszczyć o majątek firmy, a przez pięć lat ministerstwo nas nigdy nie wsparło ani złotówką, ani dolarem - zauważa Folta. - PŻM cały czas panuje nad swoim majątkiem i nie ma tu żadnego zagrożenia - podkreśla szef rady pracowniczej. - Ministerstwo nie interesowało się firmą - twierdzi. - Wysyłaliśmy wszystkie dokumenty i nigdy nie było żadnego oddźwięku. A przedstawiciel resortu skarbu w Szczecinie w ogóle u nas nie bywał - opowiada Folta. Gwoli ścisłości należy przypomnieć, że resort sześć razy próbował wprowadzić do PŻM zarząd komisaryczny, ale bezskutecznie, bo firma wykazywała zysk.
Spór między PŻM a resortem skarbu to pole do popisu dla prawników. Szykujące się do obrony przedsiębiorstwo zgromadziło ekspertyzy, zatrudniło renomowane kancelarie adwokackie i jest pewne swego. O tym, kto ma rację, rozstrzygnie sąd, dyrektor zostanie lub odejdzie. To nie jest największy problem. W Szczecinie nikt nie wierzy, że w tej sprawie chodzi tylko o sprawy formalne. Pracownicy widzą w tym `skok na kasę`, doszukują się ukrytych niecnych zamiarów, typują zleceniodawców tych działań. Mówią przy tym: `Życie nas tego nauczyło`. To smutne.

Argumenty stron

Ministerstwo Skarbu Państwa
1. Sprzedając bez zgody organu założycielskiego 1 akcję Żeglugi Polskiej SA, dyrektor PŻM dopuścił się naruszenia prawa i z dniem 19 sierpnia zostaje odwołany ze stanowiska w trybie art. 37a ustawy o przedsiębiorstwach państwowych (dyrektor dopuścił się rażącego naruszenia prawa w związku z pełnieniem funkcji).
2. MSP odpowiedziało negatywnie na wniosek PŻM o wydanie zgody na sprzedaż akcji,
dochowując 30-dniowego terminu ustawowego (wniosek wpłynął 18.01.1999 r., odpowiedź jest datowana na 17.02). Odmowa zamykała postępowanie.
3. Decyzja jest ostateczna, ani dyrektorowi,
ani radzie pracowniczej nie przysługuje sprzeciw.

PŻM
1. Dyrektor nie naruszył prawa i w związku z tym nie może być odwołany w trybie art. 37a.
2. Pismo niewyrażające zgody na sprzedaż wpłynęło do PŻM 22.02., a więc po terminie. Zgodnie z ustawą taka odmowa jest bezskuteczna.
3. Odmowa miała charakter warunkowy, a warunkiem jej udzielenia było przedstawienie przez PŻM strategii polityki właścicielskiej wobec spółek zależnych.
4. PŻM pismem z 1.03. wniósł sprzeciw od decyzji odmownej i przedstawił strategię.
5. Nie otrzymując żadnej odpowiedzi, dyrektor PŻM uznał, że dochował trybu ustawowego i dokonał sprzedaży.
6. Dyrektorowi przysługuje sprzeciw od decyzji o odwołaniu ze stanowiska.
 0

Czytaj także