Strategia inwestycyjna właściciela Polsatu jest prosta: możecie spodziewać się wszystkiego!
Do momentu inwestycji w Elektrim Zygmunt Solorz-Żak miał opinię rzemieślnika starej daty. Interesy rozwijał powolutku, pilnował każdego szczegółu i był oszczędny do bólu. W stronę banków zerkał bardzo nieufnie. Teraz jednak jest gotów do zmiany strategii: - Dla ratowania PAK mogę wziąć kredyt - zapowiada.
Polsat pod kontrolą
Jądrem imperium SOLORZA jest telewizja Polsat. Ruszyła w 1994 r. i szybko odniosła sukces. - Trudno ocenić, jak wiele w tym zasługi samego Solorza-Żaka - komentuje Andrzej Szymański, analityk CA IB. - Podejrzewam, że zarobiłby każdy, kto wówczas otrzymałby koncesję.
O sprzedaży mniejszościowego pakietu akcji Polsatu jego właściciel wspomina już od dekady. - W ostatnich miesiącach Solorz-Żak testował rynek w poszukiwaniu inwestorów finansowych, ale ci stwierdzili, że chce za dużo. Dlatego zapowiada wejście na giełdę - mówi Szymański. Jego zdaniem, Polsat jest dziś wart ok. 700 mln USD. Wyszedł z finansowych tarapatów i stara się odzyskać udziały w rynku. Dla imperium Solorza-Żaka to ważne, wszak to telewizja przez ostatnie lata ponosiła koszty budowy i utrzymania całej grupy kapitałowej. - Trudno powiedzieć, by którakolwiek z tych inwestycji była udana - mówi Szymański.
Budowę "drugiej nogi" Solorz-Żak zaczął w 1998 roku od Polisy Życie. Spółka do dziś się nie liczy na rynku, choć w latach 2002-2003 jej udziały zwiększyły się z 0,3 do 0,5 proc., przypis składki brutto wzrósł o 77 proc. Solorz-Żak wielokrotnie wspominał o możliwości sprzedaży towarzystwa, ale szczegóły pozostają tajemnicą.
Nieco lepiej wygląda sytuacja Invest Banku, który od dwóch lat przynosi zyski. Solorz-Żak wciąż ma jednak kłopot z jego byłym właścicielem Piotrem Bykowskim. Ten na podstawie weksli sprzed 10 lat żąda 500 mln zł. Zdaniem Komisji Nadzoru Bankowego, weksle mogą być jednak fałszywe.
Wśród finansowych aktywów Solorza-Żaka najlepiej prezentuje się PTE Polsat. W ciągu ostatnich pięciu lat osiągnął najlepsze wyniki spośród wszystkich funduszy - jego jednostka rozrachunkowa warta jest 20,49 zł. Problem w tym, że PTE Polsat ma najmniej klientów na rynku. A miało być inaczej. - Solorz-Żak był pewien, że wykorzystując swą telewizję, odniesie sukces. Przeliczył się - mówi Andrzej Szymański z CA IB. Przyszłość PTE Polsat jest niejasna. Choć w tym roku, przejmując OFE Kredyt Banku, zwiększy swe aktywa do 530 mln zł, wciąż będzie outsiderem rynku. Trudno przypuszczać, by był w stanie połknąć nawet najmniejszy z pozostałych - Pioneer Pekao. Jego aktywa wynoszą 943 mln zł.
Pułapka?
Największy problem Solorz-Żak ma dziś z Elektrimem. Kupił jego akcje od BRE Banku w 2003 r. - przede wszystkim dlatego, że spółka ta ma 49 proc. udziałów w Elektrimie Telekomunikacji (ET), kontrolującym z kolei 51 proc. akcji Polskiej Telefonii Cyfrowej. Wydawało mu się, że zdobycie pozostałych 51 proc. akcji ET jest tylko kwestią czasu. List intencyjny z Vivendi był już podpisany, wycofał się jednak partner transakcji - fundusz Eastbridge. Gdyby zrobił to wcześniej, Solorz-Żak raczej nie zdecydowałby się na transakcję z BRE.
Dziś wyjście z tej inwestycji z zyskiem będzie bardzo trudne. Prezes Solorz-Żak wierzy jednak, że jest to możliwe. 500 mln euro dostanie za sprzedaż ET (czyli pośrednio PTC), z czego 450 mln wyda na obligatariuszy. O długach samego ET, szacowanych na 522 mln euro, każe zapomnieć. Zostaną one rozliczone przy okazji ewentualnej transakcji z Deutsche Telekomem. Problem w tym, że starania o sfinalizowanie tej transakcji trwają już od półtora roku i końca nie widać.
Równie źle jest w PAK. Elektrim nie może wziąć kredytu na wywiązanie się ze swych zobowiązań inwestycyjnych, bo państwo, monopolista w odbiorze energii, nie potrafi zadowolić banków żądających gwarancji stałych dochodów PAK. Solorz-Żak rozważa więc nietypowe dla siebie posunięcia. Deklaruje, że wyłoży 200 mln euro na inwestycje, ale w zamian domaga się od państwa akcji kopalni węgla brunatnego.
Skąd szef Polsatu weźmie 200 mln euro? Może sprzedać akcje Polsatu lub zaciągnąć kredyt. Spodziewać się można wszystkiego.
Polsat pod kontrolą
Jądrem imperium SOLORZA jest telewizja Polsat. Ruszyła w 1994 r. i szybko odniosła sukces. - Trudno ocenić, jak wiele w tym zasługi samego Solorza-Żaka - komentuje Andrzej Szymański, analityk CA IB. - Podejrzewam, że zarobiłby każdy, kto wówczas otrzymałby koncesję.
O sprzedaży mniejszościowego pakietu akcji Polsatu jego właściciel wspomina już od dekady. - W ostatnich miesiącach Solorz-Żak testował rynek w poszukiwaniu inwestorów finansowych, ale ci stwierdzili, że chce za dużo. Dlatego zapowiada wejście na giełdę - mówi Szymański. Jego zdaniem, Polsat jest dziś wart ok. 700 mln USD. Wyszedł z finansowych tarapatów i stara się odzyskać udziały w rynku. Dla imperium Solorza-Żaka to ważne, wszak to telewizja przez ostatnie lata ponosiła koszty budowy i utrzymania całej grupy kapitałowej. - Trudno powiedzieć, by którakolwiek z tych inwestycji była udana - mówi Szymański.
Budowę "drugiej nogi" Solorz-Żak zaczął w 1998 roku od Polisy Życie. Spółka do dziś się nie liczy na rynku, choć w latach 2002-2003 jej udziały zwiększyły się z 0,3 do 0,5 proc., przypis składki brutto wzrósł o 77 proc. Solorz-Żak wielokrotnie wspominał o możliwości sprzedaży towarzystwa, ale szczegóły pozostają tajemnicą.
Nieco lepiej wygląda sytuacja Invest Banku, który od dwóch lat przynosi zyski. Solorz-Żak wciąż ma jednak kłopot z jego byłym właścicielem Piotrem Bykowskim. Ten na podstawie weksli sprzed 10 lat żąda 500 mln zł. Zdaniem Komisji Nadzoru Bankowego, weksle mogą być jednak fałszywe.
Wśród finansowych aktywów Solorza-Żaka najlepiej prezentuje się PTE Polsat. W ciągu ostatnich pięciu lat osiągnął najlepsze wyniki spośród wszystkich funduszy - jego jednostka rozrachunkowa warta jest 20,49 zł. Problem w tym, że PTE Polsat ma najmniej klientów na rynku. A miało być inaczej. - Solorz-Żak był pewien, że wykorzystując swą telewizję, odniesie sukces. Przeliczył się - mówi Andrzej Szymański z CA IB. Przyszłość PTE Polsat jest niejasna. Choć w tym roku, przejmując OFE Kredyt Banku, zwiększy swe aktywa do 530 mln zł, wciąż będzie outsiderem rynku. Trudno przypuszczać, by był w stanie połknąć nawet najmniejszy z pozostałych - Pioneer Pekao. Jego aktywa wynoszą 943 mln zł.
Pułapka?
Największy problem Solorz-Żak ma dziś z Elektrimem. Kupił jego akcje od BRE Banku w 2003 r. - przede wszystkim dlatego, że spółka ta ma 49 proc. udziałów w Elektrimie Telekomunikacji (ET), kontrolującym z kolei 51 proc. akcji Polskiej Telefonii Cyfrowej. Wydawało mu się, że zdobycie pozostałych 51 proc. akcji ET jest tylko kwestią czasu. List intencyjny z Vivendi był już podpisany, wycofał się jednak partner transakcji - fundusz Eastbridge. Gdyby zrobił to wcześniej, Solorz-Żak raczej nie zdecydowałby się na transakcję z BRE.
Dziś wyjście z tej inwestycji z zyskiem będzie bardzo trudne. Prezes Solorz-Żak wierzy jednak, że jest to możliwe. 500 mln euro dostanie za sprzedaż ET (czyli pośrednio PTC), z czego 450 mln wyda na obligatariuszy. O długach samego ET, szacowanych na 522 mln euro, każe zapomnieć. Zostaną one rozliczone przy okazji ewentualnej transakcji z Deutsche Telekomem. Problem w tym, że starania o sfinalizowanie tej transakcji trwają już od półtora roku i końca nie widać.
Równie źle jest w PAK. Elektrim nie może wziąć kredytu na wywiązanie się ze swych zobowiązań inwestycyjnych, bo państwo, monopolista w odbiorze energii, nie potrafi zadowolić banków żądających gwarancji stałych dochodów PAK. Solorz-Żak rozważa więc nietypowe dla siebie posunięcia. Deklaruje, że wyłoży 200 mln euro na inwestycje, ale w zamian domaga się od państwa akcji kopalni węgla brunatnego.
Skąd szef Polsatu weźmie 200 mln euro? Może sprzedać akcje Polsatu lub zaciągnąć kredyt. Spodziewać się można wszystkiego.