Dowiedz się jaki jest związek między budową wysokościowców a nadejściem bessy - szczegóły wyjaśnia Wojciech Białek
4 lipca miały miejsce na świecie dwa wydarzenia, które mogły poruszyć wyobraźnię: reprezentacja Grecji po raz pierwszy w historii zdobyła tytuł mistrza Europy w piłce nożnej, a w Stanach Zjednoczonych w dniu Święta Niepodległości nieopodal miejsca, gdzie jeszcze trzy lata temu stały wieże World Trade Center, wmurowano kamień węgielny pod Freedom Tower
Po zakończeniu budowy, planowanym na rok 2008 lub 2009, Wieża Wolności będzie najwyższym budynkiem świata (541 m). Ta z pozoru niemająca związku z tematem niniejszej rubryki informacja z USA powinna zainteresować te osoby, które inwestycje na rynku akcji traktują jako lokaty długoterminowe. Otóż uwagę inwestorów już dawno zwróciła niepokojąca tendencja do pojawiania się poważnych kryzysów finansowych i silnych rynków niedźwiedzia na rynkach akcji w trakcie lub tuż po zakończeniu budowy najwyższego w danym momencie wieżowca świata. Zwróćmy uwagę na informacje z ubiegłego wieku.
Pierwszymi rekordzistami minionego stulecia były budynek Chryslera (319 m) oraz Empire State Building (381 m). Obie budowy w Nowym Jorku zakończono odpowiednio w 1930 i 1931 r. Było to już w trakcie rozpoczętej w 1929 r. wielkiej bessy na rynku akcji (Dow Jones - 89 proc. do 1932 r.) i tuż przed rozpoczęciem Wielkiego Kryzysu. Na kolejny rekord trzeba było czekać do lat 70., kiedy to rozpoczęto budowę wież WTC (417 m) oraz Sears Tower (442 m). Budynki te oddawane były do użytku w latach 1972-1974 równolegle z największą od 40 lat bessą na Wall Street (S&P 500 - 50 proc. pomiędzy 1972 a 1974 rokiem). Następna przerwa trwała ćwierć wieku, a nowy rekord ustanowiony został w Kuala Lumpur, gdzie budowę Petronas Towers (451 m) zakończono w 1997 r. Dokładnie tuż przed przez wybuchem kryzysu azjatyckiego, który w ciągu roku zredukował wartość wielu rynków akcji w Azji Południowo-Wschodniej o 90 proc. ich wcześniejszej wartości (licząc w dolarach).
Upewniając się co do uniwersalności tej reguły, można cofnąć się do lat 1887-1889, kiedy to budowana była w Paryżu wieża Eiffla (300,5 m - najwyższa budowla świata do 1930 r.). Efekt? W latach 1888-1893 doszło do upadku banku Barings, załamania się systemów bankowych we Włoszech i Berlinie, finansowej paniki w Australii i Nowym Jorku, a w szczególności skandalu panamskiego w Paryżu. Informacjami z Francji nie dysponuję, ale inwestor, który kupił akcje na Wall Street w 1889 r., wyszedł na plus dopiero 10 lat później.
Wieża Wolności za 4-5 lat ma się stać najwyższym budynkiem świata, ale pewnie tak nie będzie, jako że już budowane jest 580-metrowe International Business Center w Seulu (2008 r.), które przebije World Financial Center w Szanghaju (492 m, 2007 r.). Amerykanów i Azjatów na głowę pobiją zapewne Rosjanie, którzy już `zatwierdzili` rozpoczęcie budowy w Moskwie Russia Tower. Budynek ma mieć 648 metrów wysokości. Zakończenie inwestycji zaplanowano na rok 2010. Maładcy!
Ten zapowiadający się po 2007 roku wysyp rekordowo wysokich budynków można traktować jako poważny sygnał ostrzegawczy przed nawrotem globalnej bessy. Zawyżone ceny akcji i budowa niebywale wysokich wieżowców mają wspólne źródło w skrajnym optymizmie inwestorów. Jego główną przyczyną jest sztucznie zaniżony w stosunku do `naturalnego` poziom stóp procentowych. To właśnie wywołuje iluzję opłacalności wielu mało rozsądnych projektów inwestycyjnych. Źródłem niskiej ceny pieniądza jest z kolei jego zbyt duża podaż, wspierana przez zawsze chętne do takiej pomocy banki centralne. Ten nadmiar owocuje z czasem wzrostem cen, który wymusza wzrost nominalnych rynkowych stóp procentowych i w końcu pęknięcie inwestycyjnej bańki. Tegoroczne gwałtowne wzrosty wskaźników cen detalicznych i długoterminowych stóp procentowych zarówno w naszym kraju, jak i na świecie są zapewne początkiem tego procesu.
Ponieważ jednak trudno ustalić, czy owym złowróżbnym znakiem jest samo przystąpienie do budowy, czy też może ukończenie wznoszenia budynku rekordzisty, można pocieszać się, że na światowym rynku przed 2007 rokiem żadne ostateczne negatywne rozstrzygnięcia nie zapadną. Oby. Tylko co w takim razie zrobić z pierwszym od siedmiu lat nowym rekordzistą, czyli tajwańskim Taipei 101 (509 m)? Wiechę zawieszono na nim już w październiku ubiegłego roku, ale oficjalną datą zakończenia budowy jest rok 2004.
Po zakończeniu budowy, planowanym na rok 2008 lub 2009, Wieża Wolności będzie najwyższym budynkiem świata (541 m). Ta z pozoru niemająca związku z tematem niniejszej rubryki informacja z USA powinna zainteresować te osoby, które inwestycje na rynku akcji traktują jako lokaty długoterminowe. Otóż uwagę inwestorów już dawno zwróciła niepokojąca tendencja do pojawiania się poważnych kryzysów finansowych i silnych rynków niedźwiedzia na rynkach akcji w trakcie lub tuż po zakończeniu budowy najwyższego w danym momencie wieżowca świata. Zwróćmy uwagę na informacje z ubiegłego wieku.
Pierwszymi rekordzistami minionego stulecia były budynek Chryslera (319 m) oraz Empire State Building (381 m). Obie budowy w Nowym Jorku zakończono odpowiednio w 1930 i 1931 r. Było to już w trakcie rozpoczętej w 1929 r. wielkiej bessy na rynku akcji (Dow Jones - 89 proc. do 1932 r.) i tuż przed rozpoczęciem Wielkiego Kryzysu. Na kolejny rekord trzeba było czekać do lat 70., kiedy to rozpoczęto budowę wież WTC (417 m) oraz Sears Tower (442 m). Budynki te oddawane były do użytku w latach 1972-1974 równolegle z największą od 40 lat bessą na Wall Street (S&P 500 - 50 proc. pomiędzy 1972 a 1974 rokiem). Następna przerwa trwała ćwierć wieku, a nowy rekord ustanowiony został w Kuala Lumpur, gdzie budowę Petronas Towers (451 m) zakończono w 1997 r. Dokładnie tuż przed przez wybuchem kryzysu azjatyckiego, który w ciągu roku zredukował wartość wielu rynków akcji w Azji Południowo-Wschodniej o 90 proc. ich wcześniejszej wartości (licząc w dolarach).
Upewniając się co do uniwersalności tej reguły, można cofnąć się do lat 1887-1889, kiedy to budowana była w Paryżu wieża Eiffla (300,5 m - najwyższa budowla świata do 1930 r.). Efekt? W latach 1888-1893 doszło do upadku banku Barings, załamania się systemów bankowych we Włoszech i Berlinie, finansowej paniki w Australii i Nowym Jorku, a w szczególności skandalu panamskiego w Paryżu. Informacjami z Francji nie dysponuję, ale inwestor, który kupił akcje na Wall Street w 1889 r., wyszedł na plus dopiero 10 lat później.
Wieża Wolności za 4-5 lat ma się stać najwyższym budynkiem świata, ale pewnie tak nie będzie, jako że już budowane jest 580-metrowe International Business Center w Seulu (2008 r.), które przebije World Financial Center w Szanghaju (492 m, 2007 r.). Amerykanów i Azjatów na głowę pobiją zapewne Rosjanie, którzy już `zatwierdzili` rozpoczęcie budowy w Moskwie Russia Tower. Budynek ma mieć 648 metrów wysokości. Zakończenie inwestycji zaplanowano na rok 2010. Maładcy!
Ten zapowiadający się po 2007 roku wysyp rekordowo wysokich budynków można traktować jako poważny sygnał ostrzegawczy przed nawrotem globalnej bessy. Zawyżone ceny akcji i budowa niebywale wysokich wieżowców mają wspólne źródło w skrajnym optymizmie inwestorów. Jego główną przyczyną jest sztucznie zaniżony w stosunku do `naturalnego` poziom stóp procentowych. To właśnie wywołuje iluzję opłacalności wielu mało rozsądnych projektów inwestycyjnych. Źródłem niskiej ceny pieniądza jest z kolei jego zbyt duża podaż, wspierana przez zawsze chętne do takiej pomocy banki centralne. Ten nadmiar owocuje z czasem wzrostem cen, który wymusza wzrost nominalnych rynkowych stóp procentowych i w końcu pęknięcie inwestycyjnej bańki. Tegoroczne gwałtowne wzrosty wskaźników cen detalicznych i długoterminowych stóp procentowych zarówno w naszym kraju, jak i na świecie są zapewne początkiem tego procesu.
Ponieważ jednak trudno ustalić, czy owym złowróżbnym znakiem jest samo przystąpienie do budowy, czy też może ukończenie wznoszenia budynku rekordzisty, można pocieszać się, że na światowym rynku przed 2007 rokiem żadne ostateczne negatywne rozstrzygnięcia nie zapadną. Oby. Tylko co w takim razie zrobić z pierwszym od siedmiu lat nowym rekordzistą, czyli tajwańskim Taipei 101 (509 m)? Wiechę zawieszono na nim już w październiku ubiegłego roku, ale oficjalną datą zakończenia budowy jest rok 2004.