Piraci na fali

Dodano:   /  Zmieniono: 
Garnitur Gucci, koszula Armani, zapach Allure Chanel. Okulary Ray Ban, zegarek Rolex. Razem za czterysta złotych
Gdzie to można kupić za taką cenę? Choćby na warszawskim Stadionie Dziesięciolecia. Ma on opinię miejsca, w którym da się kupić niemal wszystko, co na świecie podrabiane. Tam zbiegają się szlaki handlowe wiodące z Chin (zdaniem unijnego komisarza Pascala Lamy’ego, co piąty produkt z tego kraju to podróba), Tajlandii, Wietnamu, Filipin, Korei Południowej, Indonezji, Brazylii, krajów
postradzieckich, Turcji - gigantów przemysłu zajmującego się fałszowaniem markowych produktów.
Podrabianie produktów urosło dziś do rozmiarów gigantycznego przemysłu o miliardowych obrotach, dysponującego skuteczną, globalną siecią sprzedaży. Polska od wielu lat jest ważnym elementem tego krajobrazu. Piracką flagę nie tak łatwo jest ściągnąć z masztu.
Z danych Najwyższej Izby Kontroli wynika, że od 1998 r. do połowy 2004 r. właśnie na Stadionie Dziesięciolecia skonfiskowano pirackie płyty CD, DVD, kasety audio, wideo i oprogramowanie komputerowe o wartości 82,4 mln zł, a do tego podrabianą odzież wartą prawie 5 mln zł. Dużo? Nie. Szacunkowa wartość sprzedanych w ciągu pięciu i pół roku na warszawskim targowisku podrabianych towarów to mniej więcej pół miliarda złotych.
Polska jest nie tylko znaczącym rynkiem zbytu podróbek. Także ich produkcja, choć daleko nam do potęg w tej dziedzinie, stanowi dziś poważny problem. Wspólnie z Turcją jesteśmy, niestety, liderem pod względem produkcji fałszowanych perfum i kosmetyków. Produkujemy też fałszywe opakowania.

Wódka z rozpuszczalnika
Z fałszywymi wyrobami spotykamy się lub możemy spotkać niemal na każdym kroku. Często nie mając o tym najmniejszego pojęcia. Kto wie, do ilu domów trafił proszek do prania produkowany w opuszczonej fabryce w Gdańsku? Fałszerz mieszał składniki w betoniarce, nie przejmując się specjalnie składem pakowanej w łudząco podobne do oryginalnych pudełek substancji. Policja szacuje, że w ten sposób powstało około 10 ton proszku.
Ów producent podejrzewany jest też o to, że wcześniej zajmował się nielegalnym wyrobem wódki. Głównym surowcem do jej wytwarzania był rozcieńczalnik olejowy do farb, substancja tyleż trująca, ile często używana przez podobne nielegalne wytwórnie alkoholu, podobnie jak choćby terpentyna.
Olsztyńska policja zatrzymała niedawno grupę osób produkujących "wódki" Absolut i Finlandia z podpałki do grilla. W Katowicach podobnym procederem zajmował się jeden z oficerów Komendy Wojewódzkiej Policji. Na pierwszy rzut oka sfałszowane wódki praktycznie nie różniły się od oryginałów. Miały nawet znaki akcyzy. Różnicę dało się wyczuć dopiero przy degustacji.
Targowiska pełne są fałszywych lekarstw kilkakrotnie tańszych niż w aptekach. Podrabianie leków jest nagminne - największym ich producentem są Chiny (tam powstaje podróbka aspiryny Bayera) i Rosja, z której trafia do nas np. viagra i jej pochodne. W Naczelnej Izbie Aptekarskiej powiedziano nam, że nie istnieje możliwość, by środki te znajdowały się w obrocie na terenie Polski, ale pewność ta dotyczy wyłącznie aptek. Na bazarach panują inne zasady.

Co jeszcze się podrabia?
Łatwiej byłoby wymienić to, co fałszerze omijają. Na rynku w wersji nielegalnej pojawia się wszystko to, co może być przedmiotem handlu i na co jest popyt. Statystyki policyjne notują ujawnienie standardowych produktów: raz jest to działająca pod Łodzią wytwórnia akcesoriów do telefonów komórkowych Nokia, kiedy indziej prowadzona przez Chińczyków hurtownia sprzętu elektronicznego, w której wykryto 15 tysięcy podrobionych baterii do telefonów komórkowych o wartości kilkuset tysięcy złotych. Uważać trzeba też, kupując komputerowe procesory, szczególnie Athlon.
Firma Karaya ogłasza w internecie, że w sklepach pojawiły się podróbki sygnowanych przez nią linek holowniczych, które mogą zagrażać bezpieczeństwu użytkowników.
- Nie możemy zrobić nic więcej, a nikt nam nie chce pomóc w ściganiu fałszerzy - mówią szefowie.
Na rynku działają nawet producenci kominków z podrabianego kamienia. Sprzedają je pod renomowaną szwedzką marką o kilkadziesiąt procent taniej, niż wynoszą ceny katalogowe. Są nawet podróbki sauny różniące się od oryginału, poza ceną, jakością drewna i chemikaliów użytych do zabezpieczenia.
Kwitnie handel podrabianymi papierosami. Z danych Philip Morris International wynika, że 90 proc. wszystkich przemycanych papierosów tej firmy przechwyconych przez celników i policję to podróbki. Nie inaczej jest z wyrobami innych firm produkowanymi w małych fabryczkach z marnego tytoniu i w fatalnych warunkach sanitarnych.
Coraz częściej podrabiane są artykuły spożywcze, głównie herbata, kawa, przyprawy. Fałszerze zajęli się też materiałami budowlanymi i do wykańczania mieszkań: klejami, tapetami itp. Poważny problem ma z tym m.in. Atlas, którego wyroby są podrabiane zarówno na rynku polskim, jak i rosyjskim.
Policjanci przyznają, że często są bezradni. Metody fałszerzy i osób sprzedających trefny towar bywają niezwykle wyrafinowane. Partia podróbek po przekroczeniu polskiej granicy jest błyskawicznie dzielona na mniejsze i rozsyłana po bazarach na terenie całego kraju. W razie wpadki skonfiskowana zostaje zwykle niewielka ilość towaru. Powstają nielegalne, tajne hurtownie, do których wstęp mają tylko zaufani, pewni nabywcy. Część towarów trafia też do sprzedaży w internecie.
Policjanci zwracają też uwagę na to, że Polska stała się ostatnio ważnym kooperantem międzynarodowych "korporacji" produkujących podróbki. Produkuje się u nas opakowania (szklane i z tworzyw sztucznych) i nalepki na opakowania, które potem są przesyłane za granicę. Tam opakowania są napełniane, konfekcjonowane i sprzedawane bądź wysyłane na inne rynki.

Masło bez masła
Podrabiają nie tylko pokątne firmy nastawione na szybki zysk. Często fałszowanie produktów to element gry rynkowej nastawionej na duży zysk małym kosztem. Oto Inspekcja Handlowa podczas kontroli w supermarketach Geant zakwestionowała partie masła wyprodukowanego przez mleczarnię w Łosicach. Okazało się, że dodano do niego oleju roślinnego. To już nie jest masło, tylko jego podróba, sprzedawana pod nazwą nieadekwatną do zawartości opakowania. Masło powinno zawierać bowiem nie mniej niż 82 proc. śmietany. Ta norma nie była dotrzymana.
- Jeżeli ktoś sprzedaje masło o innych parametrach, oszukuje klientów - twierdzi Wojciech Kozak, szef krakowskiej Inspekcji Handlowej.
Ponoć proceder mieszania masła z olejami roślinnymi jest zjawiskiem popularnym. Znacznie obniża to koszt produkcji, a klient nie jest w stanie zauważyć zmian w zawartości.
Nie tylko fałszowane masło można kupić w supermarketach. Okazuje się, że sito kontroli niekiedy przepuszcza podrabiane produkty. Krążą nawet niesprawdzone informacje, że trafiają tam podrobione alkohole. Przedstawiciele sieci handlowych stanowczo temu zaprzeczają, posługując się wynikami badań, według których tego typu sytuacje niemal nie zdarzają się.
Zdaniem rzecznika prasowego Geant Polska Damiana Ponczka, istnieje ryzyko wprowadzenia do handlu podrabianych towarów, czego dowodem jest feralne masło z Łosic. - Sieć sprzedaje 40 tysięcy towarów. Weryfikujemy oczywiście ich jakość, ale czasami może się zdarzyć taka sytuacja - mówi.
Podrabiana odzież i obuwie zalewają bazary. Niedawno w podrzeszowskim Załężu znaleziono kurtki i kombinezony narciarskie znanych firm. - Cena oryginalnego kombinezonu Rossignola wynosi około 2 tys. zł. Podróbki sprzedawano za 300-350 zł - mówi podkom. Witold Szczekala. W kilku sklepach ze sprzętem dla skateboardzistów ujawniono fałszywe buty firm Adio, Worker, Geoff Rowley, sprzedawane po... kilkadziesiąt złotych, podczas gdy rynkowa cena sięga 400-500 zł.
W 2004 roku zatrzymano 952 osoby handlujące podrobionymi produktami Nike. Zabezpieczono 150 tys. sztuk towaru - mówi Witold Kowalski, dyrektor generalny Nike Poland. Jego zdaniem, rynek podróbek sprzętu sportowego to około 30 proc. rynku legalnego.
Skąd biorą się podróby? Zdaniem Witolda Kowalskiego - z trzech źródeł: produkcji lokalnej, importu z krajów sąsiednich i z importu z Dalekiego Wschodu. Tam np. wycina się z metki kody pozwalające zidentyfikować fabrykę, która produkuje towar bez autoryzacji.

W niewoli u fałszerzy
Badanie instytutu GfK Polonia wykazało, że 48 proc. Polaków kupuje podrabiane ubrania i buty, a blisko
40 proc. kopiowane kosmetyki. Chętnie kupujemy też nielegalnie nagrywane płyty CD i DVD, tłumacząc się, że oryginały są stanowczo za drogie.
Ta relatywizacja uczciwości i akceptacja dla fałszywych produktów oraz szukanie usprawiedliwienia dla kupowania podróbek w niskim poziomie życia społeczeństwa ma jeszcze jeden aspekt. - Jesteśmy w pewnym stopniu niewolnikami fałszerzy - uważa Witold Kowalski. Na potwierdzenie podaje przykład zatrzymania dużej partii podrabianej odzieży Nike. Na firmę wywierano nacisk, by, jak to już bywało w przeszłości, zgodziła się na przekazanie skonfiskowanej przez policję podrobionej odzieży na cele charytatywne po uprzednim usunięciu z niej znaków towarowych. Ale znaków tych nie usuwano, co bardzo nie podobało się szefom Nike.
- Nie możemy się zgodzić na to, by wprowadzać na rynek produkty, których jakość i wygląd deprecjonują pozycję marki - mówi Witold Kowalski. Podróbki trafiły do domu dziecka dopiero wtedy, gdy samorządowcy własnoręcznie usunęli z nich znaki firmowe.
Takie stanowisko zajmują także firmy fonograficzne i komputerowe oraz produkujące odzież. Niedawno podobnej presji poddano znaną firmę produkującą markowe dżinsy. Spalenie dużej partii spodni wywołało nie zawsze dla niej przychylne komentarze. Podobnie było ze zniszczeniem dużej partii przemyconych zabawek - pluszowych przytulanek.
Kiedyś, gdy fałszerstwa nie były tak rozpowszechnione, karano je surowo. Głowę można było stracić już choćby za podrabianie cennej przyprawy, szafranu, będącego gdzieniegdzie walutą. Dziś kary są łagodniejsze, proceder powszechny, a straty światowej gospodarki ogromne.
Aleksander Krzyżowski, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Wytwórców Produktów Markowych "Pro-Marka", szacuje, że udział podróbek w światowym obrocie gospodarczym sięga już 9 proc., a ich wartość wynosi około 370 mld euro. Z kwoty tej na polski rynek przypada, według różnych szacunków, od 1,8 mld euro do 5 mld euro. A szanse na szybką poprawę sytuacji pozostają niewielkie.

kto na tym traci?
Producenci - to oczywiste. Ale produkcja fałszywek to nie tylko straty firm, które padają ofiarami fałszerzy. To także tragedie ich pracowników. Kilkaset tysięcy osób w Unii Europejskiej straci pracę ze względu na spadek zapotrzebowania na markowe wyroby. Według danych Chanel, roczne straty samych firm perfumiarskich wynoszą około 2 mld euro.
W 2004 roku wskutek nielegalnego rozpowszechniania programów komputerowych straty producentów oprogramowania na rynku polskim wyniosły ponad
83 mln zł. Nic dziwnego, że wykorzystują wszelkie sposoby, by walczyć z nielegalną konkurencją i są w tej walce bezwzględni. - Bronimy własnych interesów. Trudno pobłażać złodziejom lub paserom używającym kradzionego oprogramowania. Dlatego nawet jeżeli dochodzi do ugody i warunkowego umorzenia postępowania, wiąże się to z koniecznością zapłaty odszkodowania. Najwyższe, które dotychczas zapłacono w Polsce, wyniosło około 500 tysięcy złotych - mówi Bartosz Witucki, rzecznik Business Software Alliance, organizacji broniącej praw producentów oprogramowania.

Fałszerska fantazja
Z danych policji wynika, że podstawowe formy piractwa przemysłowego to:
kupno lub produkcja wyrobów niemarkowych i nakładanie na nie fałszywych znaków towarowych, wprowadzających klienta w błąd.
Kupno lub produkcja wyrobów niemarkowych i oznaczanie ich znakami towarowymi podobnymi, ale nie identycznymi ze znakami towarowymi produkowanie i eksport wyrobów, w tym podróbek w ramach międzynarodowej kooperacji, produkowanie fałszywych opakowań i metek nielegalny import podrobionych produktów

Problem nie istnieje?
Janusz Grabowski, szef sprzedaży na Europę Środkową i Bliski Wschód w firmie Absolut, twierdzi, że przypadki podrabiania alkoholi są sporadyczne.
- To nie są nawet promile naszego obrotu w Polsce - mówi Grabowski. - Produkcją podrabianego alkoholu zajmują się zwykle drobni przestępcy i policja szybko ich wyłapuje - dodaje.
Na motoryzacyjnych forach internauci wymieniają się informacjami o sklepach, w których można kupować części motoryzacyjne bez obaw o nabycie podróbki. I mimo że wśród internautów nie brakuje osób twierdzących, że kupili markowe części albo oleje silnikowe dziwnie niskiej jakości, producenci się tym nie interesują. - Dla nas to jest problem zupełnie marginalny - dotyczy olejów kupionych na bazarach, w zniszczonych opakowaniach albo bez plomb - mówi Leszek Jankowski, rzecznik ExxonMobil Poland.