Dwa światy

Dodano:   /  Zmieniono: 
W rocznicę wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej BusinessWeek ponownie przemierzył Polskę. Co się zmieniło na wschodzie i zachodzie po roku?
Pierwszy znak czasów widać już w pociągu do Zielonej Góry. Kilku budowlańców skraca sobie podróż, wspominając pracę na budowie w Wielkiej Brytanii. Po upadku Air Polonii mieli wtedy przymusowy dłuższy pobyt. Teraz mają się zamiar zatrudnić na budowie w Niemczech. Jeszcze niedawno do domu wracaliby pociągiem pospiesznym. Teraz jadą ekspresem, a jak tak dalej pójdzie, wkrótce przesiądą się do pierwszej klasy. Oni pierwsi zyskali na integracji. Wykonując nawet proste prace w Niemczech, mogą zarobić do 1 tys. euro miesięcznie. W Polsce mieliby szansę najwyżej na jedną czwartą tej kwoty.
Zmieniła się także Polska. Łęknicę na zachodniej granicy kierowca łatwo może pomylić z małym niemieckim miasteczkiem. Ulice są czyste i zadbane, a na pylonach przy stacjach benzynowych ceny (zresztą bardziej europejskie niż polskie) podane są w euro. Po drogach przemykają samochody z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi. Hotel noszący dumną nazwę Europa tylko potwierdza to, co widać gołym okiem: miasteczko należy do europejskiej rodziny. Mieszkańcy zaczynają jednak narzekać, że żyje się coraz gorzej.
Dobrze by im jednak zrobiła wycieczka do Terespola, leżącego ponad 800 kilometrów na wschód od Łęknicy. Tamtejszy zapyziały dworzec PKP, określany mocno na wyrost kolejowym terminalem granicznym, przypomina bardziej białoruską prowincjonalną stację niż wizytówkę państwa - członka Unii Europejskiej. Nie lepiej wygląda samo miasteczko. Nawet mieszkańcy przyznają, że jest źle, ale dodają, że coś jednak zmienia się na lepsze.

Na wschód wraca Życie
Jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej placyk przed dworcem w Terespolu się wyludnił. W tym miejscu dziesięć lat temu Białorusini sprzedawali alkohol, papierosy, odzież i różne drobiazgi. Jednak w odwecie za wejście Polski do Unii Aleksander Łukaszenko ograniczył „handel walizkowy”. Od 1 lipca 2004 roku mieszkańcy Białorusi nie mogli np. przywieźć na własne potrzeby więcej niż 5 kg mięsa zza granicy. Ograniczono także możliwość sprowadzania owoców i warzyw.
Rok po wejściu Polski do Unii białoruski satrapa zmniejszył nieco restrykcje. To dlatego placyk powoli zaczyna tętnić życiem. Ceny od roku praktycznie się nie zmieniły: pół litra wódki dalej kosztuje 10 zł. Stałych amatorów mają także papierosy po 2,5 zł za paczkę. Na zachodniej granicy ta sama paczka sprzedawana jest Niemcom spod lady (bo bez akcyzy) za mniej więcej 6 zł.
Po długiej przerwie wrócili także sprzedawcy odzieży. Bawełniane bluzki, spodnie dresowe - wszystko można kupić po kilka złotych za sztukę. Białorusini przyjechali jednak do Polski nie tylko sprzedawać. Całodobowy sklep mięsny przy stacji przeżywa oblężenie. Sprzedawca nie ma nawet czasu, żeby porozmawiać. - Ruch na granicy zależy od nastrojów władz w Mińsku, podejścia do przepisów po białoruskiej stronie, od koniunktury w Brześciu i Moskwie, no i od tego, jak działają same służby graniczne Białorusi - wylicza Zbigniew Banach, burmistrz Terespola. Łukaszenko znowu musiał polubić Polskę, bo handlarzya Bugu w mieście jest sporo.
Ale Terespol, który od dawna żył głównie z handlu z sąsiadami z Brześcia, nadal podupada. Tuż po wejściu Polski do Unii w Terespolu splajtowało kilka sklepów mięsnych i drogerii. Ich klientami byli głównie Białorusini, którzy wpadali do Polski na kilka godzin, najpierw sprzedawali swoje towary, a potem kupowali to, czego brakowało w ich ojczyźnie. - Z rozmów z kupcami wynika, że mają niższe obroty niż przed 1 maja 2004, ale na szczęście ich poziom zaczyna się stabilizować - mówi burmistrz. Chociaż klientówa Buga przybywa, jest ich wciąż za mało, żeby rozruszać lokalny handel.
Czas w miasteczku też jakby się zatrzymał. Ludzi na ulicach prawie nie widać, mało kto podchodzi do handlujących Białorusinów.

Granica biznesu
Przedsiębiorcy wciąż jeszcze czują skutki uszczelnienia wschodniej granicy i wprowadzenia wiz dla Białorusinów. - Ostatni raz nowi klienci zjawili się u mnie w 2003 roku, wtedy zajęliśmy się trzema nowymi firmami - mówi Waldemar Czarnecki, właściciel jedynego w Terespolu biura rachunkowego. Nowych klientów nie ma, bo, jak twierdzi, koniunktura w mieście jest kiepska. - Trzymają się głównie firmy importujące olej opałowy oraz spedycyjne - twierdzi Czarnecki. - Jeśli ktoś ma prywatne kontakty z firmami po drugiej stronie granicy, jakoś daje sobie radę. Oficjalnymi kanałami ciężko cokolwiek załatwić. Białoruś mocno się izoluje - wyjaśnia.
Skutki tego widać także w pośredniaku. Powiatowy Urząd Pracy w Terespolu na początku kwietnia miał pod opieką prawie 500 osób. Dla nich udało się zdobyć zaledwie 28 ofert pracy. Zaledwie i aż tyle, bo większość z nich to propozycje subsydiowane. Za zatrudnienie bezrobotnego pracodawcy otrzymują 500 zł rekompensaty. Gdy skończą się dotacje, większość tych osób zapewne wróci po zasiłki. - Zaledwie w przypadku jednej trzeciej umów jest zapis o możliwości przedłużenia pracy - przyznaje Agnieszka Sacharczuk, kierowniczka PUP.
Jednak wejście Polski do Unii Europejskiej ma także swoje dobre strony. Na tablicy ogłoszeń w pośredniaku można znaleźć oferty pracy w Irlandii, Wielkiej Brytanii i Holandii. Pracodawcy szukają między innymi: kucharzy, opiekunów do dzieci, fryzjerów. Przeszkodą jest jednak jeden warunek - dobry język angielski. A z tym w Terespolu kłopot.

Na zachodzie zmiany (trochę na gorsze)
Prawie 800 km na zachód leżąca na granicy z Niemcami Łęknica w przeciwieństwie do ospałego Terespola tętni życiem. Ulicami, jeden za drugim, przemykają samochody na niemieckich tablicach rejestracyjnych. Sporo wozów stoi także na parkingu płatnym; cena jest zresztą europejska - półtora euro za godzinę. Ale największy pracodawca w okolicy, czyli przygraniczny bazar, powoli pustoszeje. - W porównaniu z zeszłym rokiem liczba klientów i obroty spadły mniej więcej o połowę - twierdzi Łukasz (tak jak inni przedstawia się niechętnie - być może pracuje na czarno) zajmujący się handlem papierosami (karton Marlboro 16,5 euro). - Niemcy wolą Czechy, tam jest taniej - dodaje stojący obok sprzedawca koców i pościeli.
Sprzedawcy narzekają na wysokie podatki i wpłaty na ZUS. Przekonują też, że od maja ubiegłego roku jest coraz gorzej.
- Kiedyś można było tu zarobić kokosy, ale teraz... Dziś chyba nic nie uda mi się sprzedać - narzeka pan Janek. Na bazarze w Łęknicy zaczynał dziewięć lat temu od handlu kryształami, teraz sprzedaje kiczowate sztuczne kwiaty, które ponoć podobają się klientom zza Nysy. Jego zdaniem, poziom cen towarów i usług powoli zbliża się do niemieckiego, dlatego maleje zainteresowanie ofertą sprzedawców na polskich bazarach.
Gdy odwiedzaliśmy Łęknicę w sierpniu ubiegłego roku, szukając widocznych zmian po 100 dniach od wejścia naszego kraju do Unii, na bazarze spotkaliśmy sprzedawcę osprzętu do telefonów komórkowych. Pan Zbyszek już wtedy narzekał na pogarszającą się koniunkturę. Rok później na jego blaszanej budzie wisi plomba z adnotacją pracownika urzędu miasta - stoisko porzucone. W sierpniu sprzedawca komórek zapowiadał, że mimo czterdziestki na karku już niedługo spróbuje zacząć nowe życie w Irlandii. - To jest potęga i tygrys Europy - przekonywał. W wolnych chwilach słuchał kaset z kursem języka angielskiego. Czy wyjechał, nie wiadomo. Sprzedawcy z sąsiednich straganów mówią niechętnie.

Straty zamiast zysków
Mniejszy optymizm panuje także poza bazarem. Właściciel największego w okolicy sklepu z wyrobami z wikliny, gdy rozmawialiśmy z nim 100 dni po wejściu Polski do Unii, był pewien, że wkrótce obroty wzrosną mu co najmniej o 20 procent. Teraz jest zrezygnowany. - Nie przewidziałem tego, że rządzący tak podbiją kurs złotówki. Dla mnie próg opłacalności to 4,40 zł za euro, a teraz w porównaniu z ubiegłym rokiem obroty spadły mi o 30 proc. - narzeka Stefan Iwuć.
Tylko Tomasz Sokołowski, sprzedawca w sklepie z komputerami i artykułami biurowymi, nie narzeka. - Kupuje u nas coraz więcej Niemców. W porównaniu z ubiegłym rokiem mamy o 20 do 30 proc. więcej klientówa zachodniej granicy - opowiada. Gdy jednak rozmawialiśmy rok temu, sprzedawca przekonywał, że jest duże zapotrzebowanie na artykuły biurowe. Teraz klienci przychodzą do niego głównie po części komputerowe.

Unia pomaga
Dzięki Unii Europejskiej Łęknica jednak zyskuje. Podatki i opłaty odprowadzane przez sprzedawców z bazaru to 30-40 proc. budżetu miasta. Burmistrz liczy, że wkrótce wpływy będą jeszcze większe, bo pojawią się nowe firmy.
- Przyglądają się nam inwestorzy zza granicy. Na razie są to wstępne rozmowy, takie rozeznanie terenu - opowiada burmistrz Jan Bieniasz. Przedsiębiorcy z Niemiec szukają przede wszystkim partnerów w Polsce. Chcą do nas przenosić część swojej działalności, bo w naszym kraju są wciąż niższe koszty pracy oraz podatki.
Wkrótce Łęknica zacznie zarabiać także w inny sposób. Dzięki unijnym funduszom miasto zmodernizuje kanalizację i przyłączy do niej sąsiednią gminę. - Zarobimy na odprowadzaniu ścieków do wyremontowanej, także za unijne pieniądze, oczyszczalni. Na razie wykorzystujemy tylko 30 procent jej możliwości, ścieki z sąsiedniej gminy nie będą więc dla nas żadnym obciążeniem. To czysty zysk - ocenia burmistrz. Władze miasta zamierzają także wyremontować kolejne ulice za pieniądze z Unii. W podobny sposób na akcesji zyskuje Terespol. Tam także, za pieniądze z Brukseli, remontuje się kanalizację i ulice.
Jeszcze jedno łączy Wschód i Zachód. Wszyscy narzekają na unijne przepisy i nadmiernie rozbudowane procedury biurokratyczne. - Samorządy wydają duże pieniądze na przygotowanie wniosków o dotacje i otrzymują zaledwie jedną dziesiątą tego, o co wnioskowały. Czasem poniesione nakłady własne są niewspółmierne do tego, co potem otrzymujemy - ocenia burmistrz Banach. Bez wejścia Polski do Unii Europejskiej nie dostałyby jednak ani jednej dodatkowej złotówki.


Trzy czwarte w Niemczech

Przeszło 400 tys. Polaków zostało zatrudnionych w zeszłym roku w krajach „starej Unii” - wynika z danych Ministerstwa Gospodarki.
Celem podróży w poszukiwaniu pracy były głównie Niemcy. Tam pracodawcę znalazło 300 tys. osób.
Pracę łatwo znaleźć także w Wielkiej Brytanii (50 tys. osób) oraz w Irlandii (14 tys.). Niewiele mniej, bo 12 tys. Polaków, znalazło pracodawcę w Hiszpanii, a Francuzi zatrudnili 8,5 tys. osób z Polski.
Włosi twierdzą, że zajęcie znalazło u nich 40 tys. Polaków, ale zdaniem naszego Ministerstwa Gospodarki, ta liczba jest mocno zawyżona. Większość Polaków, którzy wyjechali po 1 maja 2004 r., deklaruje, że za granicą będą pracowali sezonowo i wrócą do kraju. Liczba rodaków pracujących w UE jest zapewne znacznie większa, niż podają oficjalne statystyki, ponieważ część Polaków za granicą dalej pracuje na czarno.

Bezrobocie

Łęknica
1 IV 2004 - 420 osób
1 IV 2005 - 373 osoby

Terespol
1 IV 2004 - 457 osób
1 IV 2005 - 478 osób

Polska po 1 maja 2004 r.

Fundusze unijne Od uruchomienia siedmiu programów operacyjnych i Programu Inicjatywy Wspólnotowej „Equal” podpisano umowy lub wydano decyzje o dofinansowaniu realizacji projektów na łączną kwotę blisko 4 mld zł (49,2 proc. alokacji środków wspólnotowych na rok 2004 i 11,5 proc. na cały okres programowania 2004-2006).
Do końca stycznia 2005 r. złożono wnioski o dofinansowanie projektów o wartości wsparcia ze środków wspólnotowych przekraczającej 32 mld zł (404,1 proc. alokacji środków wspólnotowych na 2004 r. i 94,5 proc.
na cały okres programowania 2004-2006). Źródło: Ministerstwo Gospodarki

Dopłaty bezpośrednie Zgodnie ze stanem z 14 kwietnia 2005 r. wartość płatności bezpośrednich do gruntów rolnych wyniosła 7,1 mld zł (skorzystało z nich 1 mln 356 tys. producentów rolnych).
Źródło: Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa

Wartość eksportu towarów rolno-spożywczych do krajów Unii Europejskiej
maj - grudzień 2004 r.2,3 mld euro
maj - grudzień 2003 r. 1,5 mld euro
Źródło: Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Zagraniczne inwestycje bezpośrednie w Polsce
luty 2004 - styczeń 2005 4,9 mld euro
luty 2003 - styczeń 2004 3,2 mld euro
Źródło: bilans płatniczy NBP

Obroty handlu zagranicznego Polska - Unia Europejska
Wartość eksportu z Polski:
styczeń - grudzień 2004 r. 47,1 mld euro
styczeń - grudzień 2003 r. 38,4 mld euro
Wartość importu:
styczeń - grudzień 2004 r. 48,3 mld euro
styczeń - grudzień 2003 r. 41,7 mld euro
Źródło: GUS

Osobowy ruch graniczny na granicy z Niemcami
Stan z 1 grudnia 2004 r. 90,7 mln odpraw (od początku roku)
Stan z 1 grudnia 2003 r. 72,4 mln odpraw
Źródło: GUS

Nowe spółki zagraniczne na GPW po 1 maja 2004 r.
Ivax (USA) Borsodchem (Węgry)
MOL (Węgry) BMP AG (Niemcy)

Notyfikacje
Od 1 maja 2004 r. do 18 marca 2005 r. do Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego wpłynęły 73 notyfikacje informujące o zamiarze podjęcia przez instytucje kredytowe działalności transgranicznej na terenie Polski.
Źródło: NBP

Po 1 maja 2004 r. liczba zagranicznych spółek ubezpieczeniowych uprawnionych do działalności w Polsce wzrosła z dwóch do 146 (złożono 144 notyfikacje).
Źródło: KNUiFE

Import samochodów osobowych z Unii Europejskiej
maj 2004 r. - luty 2005 r. 924 437 sztuk
Źródło: Ministerstwo Finansów

Nowe połączenia lotnicze
Około 50 - tyle nowych połączeń lotniczych do lub z Polski uruchomili tani przewoźnicy po 1 maja 2004 r.
Źródło: Urząd Lotnictwa Cywilnego