Sztuka krawatowa
"Sztuka w biurze jest niezbędna" - wywiad pod tym stanowczym tytułem zamieścił niedawno dwutygodnik Business-Week (6/05). Jako rozmówca wystąpił Marek Wolnik, psycholog i właściciel Galerii 2000. Sprzeciw budzi już pierwsza jego wypowiedź, tym groźniejsza, że afektowna: "Zagospodarowanie ścian to coś, co można porównać z doborem krawata do garnituru". Innymi słowy, dbałość o wystrój nakazuje powiesić coś w biurze, ale powinno to być gustowne i dyskretne. Gdyby temu właśnie miała służyć sztuka, artyści dawno już malowaliby groszki, prążki i tureckie wzorki, aby dopasować obrazy do obić.
Kolejna lampka ostrzegawcza zapala się, gdy czytamy, że "w biurach potrzebne są akcenty plastyczne dopasowane poziomem artystycznym i cenowym do miejsca". Co do poziomu cenowego - zgoda, niech kosztowne dzieła zdobią gabinety szefów korporacji, dla małej firmy mógłby to być kłopotliwy nabytek. Ale jak rozumieć owo "dopasowanie poziomu artystycznego"? Czy ma to oznaczać, że skromna firma może sobie pozwolić jedynie na złą sztukę, czyli na bezpieczny kicz?
Klientom, którym zależy na jednolitej kolekcji, Marek Wolnik proponuje oszczędnościowe reprodukcje na płótnie - i tu już zaczyna wiać grozą.
O ile fotografia czy nawet grafika nie razi w formie tak zwanego art printu, choć zawsze warto zainwestować w egzemplarz sygnowany, o tyle wydruk na płótnie udający olej jest klasycznym, podręcznikowym przykładem tandety.
Clothilde Simonis, Justyna Jaworska
Ofensywa filiżanek
Z ciekawością (jak wszystkie artykuły dotyczące kawy i biznesu kawowego) przeczytałem artykuł pt. Ofensywa filiżanek (BW 7/05). Materiał kreuje coś, co można nazwać straszeniem siebie nawzajem: co to będzie, jak Starbucks wejdzie do Polski.
Osobiście niecierpliwie czekam, aż ta firma wejdzie do Polski, i nie ma dla mnie większego znaczenia, kogo kupi. Na pewno ożywi to nasz rynek, stymulując wzrost konsumpcji kawy (dziś trzy kilogramy rocznie na osobę), a skorzystają wszyscy. Oczywiście słabeusze mogą odpaść.
Do wejścia tej firmy i konsekwencji tego faktu trzeba się profesjonalnie przygotować. Ja robię to już od kilku lat. Dla przykładu cytaty z 2000 roku mogące pomóc konkurować ze Starbucksem.
They will force us to create a culture of espresso excellence to survive. (Dopingują nas do doskonalenia kultury picia espresso. To jedyna szansa na przeżycie).
These guys at Starbucks are seriously
good at locating coffee bars. Just open your coffee bar next to one. (Faceci ze Starbucksa są naprawdę znakomici w wynajdywaniu lokalizacji swoich barów, dlatego najlepiej uruchomić swój tuż obok).
Marek Robacha
Primulator sp. z o.o.
"Sztuka w biurze jest niezbędna" - wywiad pod tym stanowczym tytułem zamieścił niedawno dwutygodnik Business-Week (6/05). Jako rozmówca wystąpił Marek Wolnik, psycholog i właściciel Galerii 2000. Sprzeciw budzi już pierwsza jego wypowiedź, tym groźniejsza, że afektowna: "Zagospodarowanie ścian to coś, co można porównać z doborem krawata do garnituru". Innymi słowy, dbałość o wystrój nakazuje powiesić coś w biurze, ale powinno to być gustowne i dyskretne. Gdyby temu właśnie miała służyć sztuka, artyści dawno już malowaliby groszki, prążki i tureckie wzorki, aby dopasować obrazy do obić.
Kolejna lampka ostrzegawcza zapala się, gdy czytamy, że "w biurach potrzebne są akcenty plastyczne dopasowane poziomem artystycznym i cenowym do miejsca". Co do poziomu cenowego - zgoda, niech kosztowne dzieła zdobią gabinety szefów korporacji, dla małej firmy mógłby to być kłopotliwy nabytek. Ale jak rozumieć owo "dopasowanie poziomu artystycznego"? Czy ma to oznaczać, że skromna firma może sobie pozwolić jedynie na złą sztukę, czyli na bezpieczny kicz?
Klientom, którym zależy na jednolitej kolekcji, Marek Wolnik proponuje oszczędnościowe reprodukcje na płótnie - i tu już zaczyna wiać grozą.
O ile fotografia czy nawet grafika nie razi w formie tak zwanego art printu, choć zawsze warto zainwestować w egzemplarz sygnowany, o tyle wydruk na płótnie udający olej jest klasycznym, podręcznikowym przykładem tandety.
Clothilde Simonis, Justyna Jaworska
Ofensywa filiżanek
Z ciekawością (jak wszystkie artykuły dotyczące kawy i biznesu kawowego) przeczytałem artykuł pt. Ofensywa filiżanek (BW 7/05). Materiał kreuje coś, co można nazwać straszeniem siebie nawzajem: co to będzie, jak Starbucks wejdzie do Polski.
Osobiście niecierpliwie czekam, aż ta firma wejdzie do Polski, i nie ma dla mnie większego znaczenia, kogo kupi. Na pewno ożywi to nasz rynek, stymulując wzrost konsumpcji kawy (dziś trzy kilogramy rocznie na osobę), a skorzystają wszyscy. Oczywiście słabeusze mogą odpaść.
Do wejścia tej firmy i konsekwencji tego faktu trzeba się profesjonalnie przygotować. Ja robię to już od kilku lat. Dla przykładu cytaty z 2000 roku mogące pomóc konkurować ze Starbucksem.
They will force us to create a culture of espresso excellence to survive. (Dopingują nas do doskonalenia kultury picia espresso. To jedyna szansa na przeżycie).
These guys at Starbucks are seriously
good at locating coffee bars. Just open your coffee bar next to one. (Faceci ze Starbucksa są naprawdę znakomici w wynajdywaniu lokalizacji swoich barów, dlatego najlepiej uruchomić swój tuż obok).
Marek Robacha
Primulator sp. z o.o.