Zanim zaczniemy oddychać tlenem z wody

Zanim zaczniemy oddychać tlenem z wody

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nurkowanie
Niektórzy twierdzą, że z nurkowaniem jest jak z seksem: na początku każdy coś sam próbuje, potem w dwie osoby, ale najwięcej zabawy daje nurkowanie w grupie. Zachęcony tą sentencją, którą znalazłem w internecie, postanowiłem spróbować tych atrakcji, jako że wśród niezliczonych moich marzeń jest właśnie podziwianie podwodnego świata rafy koralowej. Jak się szacuje, sport ten uprawia już u nas 5-6 tys. osób. Oto co udało mi się ustalić i co, jak mam nadzieję, zaoszczędzi nieco czasu osobom, które poważnie myślą o tym sporcie, bo oferta zarówno sprzętu, jak i szkoleń jest przebogata.

Po pierwsze: badania
Niektóre dolegliwoŚci, takie jak choroby układu krążenia czy układu nerwowego, a nawet poważne kłopoty z zatokami, dyskwalifikują. Przed rozpoczęciem szkolenia trzeba więc zdobyć zaświadczenie od lekarza.

Po drugie: szkolenie
Marzenie o wielkim bŁĘkicie trzeba zacząć od wyboru szkoły nurkowej, bo błąd pod wodą jest znacznie niebezpieczniejszy niż np. samodzielna nauka gry w tenisa. Na dziko nurkować można tylko na niewielkie głębokości, i to bez aparatu. Ukończenie kursu jest niezbędne, nie tylko ze względów bezpieczeństwa, ale także ze względów prawnych i logistycznych. Bez uprawnień w wielu miejscach świata nie można zejść pod wodę, o wypożyczeniu łodzi czy napełnieniu butli mieszanką nie wspominając.
Jaką szkołę i rodzaj szkolenia wybrać? Dariusz Spirytulski, instruktor nurkowania i prezes krakowskiego Centrum Turystyki Podwodnej "Nautica", radzi, by przy wyborze zwrócić uwagę na rekomendacje szkoły, markę, miejsce i czas szkolenia. Warto pytać o licencje i doświadczenie instruktora, o to, czy szkoła ubezpiecza adeptów na czas szkolenia, zapewnia materiały dydaktyczne oraz zabezpieczenie medyczne w bazie - takie jak zestaw tlenowy. Wybór systemu szkolenia nie jest najistotniejszy, najważniejszy jest instrukor.
Podstawowy kurs trwa około tygodnia i składa się ze szkolenia teoretycznego, zajęć na basenie oraz kilku nurkowań w wodach otwartych. Potem otrzymuje się certyfikat pierwszego stopnia, czyli Open Water Diver, co pozwala zanurzać się do głębokości około 20 metrów. Za pierwszy stopień uprawnień trzeba zapłacić 1000-1200 zł.

Po trzecie: sprzęt
Rozpoczynając przygodę z nurkowaniem, trzeba zacząć od tzw. zestawu ABC, który jest wymagany na większości kursów. Składa się z maski, fajki, płetw i ostatnio nóża, choć na basenie raczej nie jest potrzebny. Z mojego rajdu po sklepach wynika, że na taki żelazny zestaw trzeba wydać 250-600 zł, choć są i propozycje tańsze.
Kolejny ruch to kupno pianki. - Na wody ciepłe, np. do Chorwacji, wystarczy kombinezon grubości 5 mm, na nasze polskie 7 plus 7 mm - wyjaśnia Robert Osiak ze sklepu firmy Vertigo. Podwójna pianka (razem z ocieplaczem w postaci kurtki) firmy Bare to wydatek rzędu 1200 zł. Do tego automat do oddychania, kamizelka - tzw. jacket - zapewniająca pływalność, komputer (jeden z tańszych - 1200 zł), kompas, buty i tak dalej. Markowy komplet sprzętu do nurkowania można mieć już za 5-6 tys. zł, a górnej granicy nie ma. Fachowcy przestrzegają amatorów, że początkujący nurkowie nie są jednak w stanie dobrze skonfigurować zaawansowanego technologicznie sprzętu. W tej sprawie najlepiej jest zdać się na zaprzyjaźnionych fachowców.
Podczas zbierania informacji trafiłem na elektryzującą wiadomość. Otóż w USA prowadzone są już testy urządzenia, które umożliwia człowiekowi oddychanie powietrzem zawartym w wodzie, przez co butle są nurkom niepotrzebne. Jeśli wynalazek niejakiego Alana Bodnera się upowszechni, to sport ten wkroczy na zupełnie inny poziom, a ja będę musiał przemyśleć pojęcie mojego środowiska naturalnego. Do tej pory uważałem, że w moim wypadku jest to bar z wyszynkiem usytuowany nad wodą.


BusinessWeek proponuje:

Rodzaj sprzętuMarkaOrientacyjnacena (w zł)
MaskaScubapro Frameless220
FajkaTechnisub Air Dry z zaworem 86
PłetwyMares Volo Race (kaloszowe)260
PłetwyMares Volo Power (paskowe)550