Trup a komedia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kiedy w 13 r. n. e. umierał rzymski cesarz August na koniec rzekł: Planolite cives, comoedia finita est! - Klaszczcie obywatele, komedia skończona! Nie wiadomo co na koniec rzekł Milošević. Wiadomo, że w jego przypadku komedia się właśnie zaczyna.
Konstantin Kosaczew, przewodniczący komisji spraw zagranicznych Dumy uważa, że nie ma sensu, by po śmierci Miloševića nadal istniał trybunał ds. zbrodni w byłej Jugosławii. Sprawa od początku wydawała się podejrzana. Jak to? Tyle zbrodni, a oskarżony tylko jeden naród i jeden człowiek. Kosaczew w tej kwestii napisał rezolucję, którą Duma przegłosowała. Wedle deputowanych, zamiast roztrząsać, kto popełnił zbrodnie w Jugosławi należy zastanowić się kto nieustannie popełnia zbrodnie w Hadze. Bo Konstantin Kosaczew w Europie bywa i wie, że to tam są najczęściej łamane wszelkie prawa. Czas to wszystko teraz rozliczyć.

Martwy Milošević jest na rękę Moskwie. Nie od dziś wiadomo, że trup w polityce międzynarodowej ma znaczenie fundamentalne. Samobójstwo arcyksięcia Rudolfa spowodowało, że następcą tronu został arcyksiążę Karol Ludwig, a po jego śmierci Franciszek Ferdynand. Gdy zabito Franciszka wybuchła wojna światowa. Teraz trup Miloševicia pomógł Moskwie wyjść z polityczną ofensywą wobec Europy. Rosja, gdy Milošević był jeszcze żywy wzbraniała się z przyjęciem go na leczenie. Slobo pisał listy do ambasadora i przy okazji podtruwał się, by udowodnić, że w Hadze dybią na jego życie. Wówczas jednak przyjęcie Miloševića źle wpłynęłoby na wizerunek Moskwy; zarówno sam azyl dla polityka jak i ewentualne wydanie go. Martwy Milošević daje więcej możliwości. Można podważać sens istnienia trybunału i pokazać przy okazji "przyjaciołom", że się o nich nie zapomina. Dlatego należy się spodziewać, że komedia w sprawie Miloševića dopiero się zaczyna.

Grzegorz Sadowski