Tymczasem polskie służby konsularne bezskutecznie starają się o widzenie z zatrzymanymi na Placu Październikowym w nocy z czwartku na piątek w Mińsku byłym ambasador Polski na Białorusi Mariuszem Maszkiewiczem i stażystką "Gazety Wyborczej" Weroniką Samolińską. Konsulom udało się skontaktować z nimi w piątek. Wówczas Maszkiewicz mówił, że został mocno pobity; bito go zarówno podczas zatrzymania, jak i przewożenia do aresztu. Samolińska nie skarżyła się na pobicie. Od tego czasu przedstawicielom polskiej ambasady uniemożliwia się widzenie z zatrzymanymi i nie udziela się informacji. W piątek wieczorem konsulowie próbowali ponownie spotkać się z zatrzymanymi i przekazać im środki higieny i prowiant. Poinformowano ich jednak, że dwójkę Polaków odwieziono do sądu. Mimo że okazało się to nieprawdą, paczki nie przyjęto, twierdząc, że jest już za późno. Do tej pory z białoruskiego MSZ nie przyszła też odpowiedź na notę polskiej ambasady, w której domagano się informacji o zatrzymanych i badania lekarskiego Maszkiewicza.
Maszkiewicz i Samolińska zostali zatrzymani w nocy z czwartku na piątek podczas likwidacji miasteczka namiotowego na Placu Październikowym. Milicja aresztowała wówczas kilkuset uczestników protestu, którzy domagali się powtórzenia wyborów prezydenckich na Białorusi.
47-letni Maszkiewicz, w latach 80. działacz organizacji pacyfistycznej Wolność i Pokój, konsul generalny w Grodnie w latach 1994-97 i ambasador RP w Mińsku w latach 1998-2002, przyjechał na Białoruś w czwartek, by zapoznać się z sytuacją po wyborach. Wieczorem poszedł na Plac Październikowy, gdzie od poniedziałkowego wieczora trwał protest.
pap, em