Dyplomata trafił do białostockiej placówki kilka dni temu, przewieziono go ze szpitala w Grodnie. Gdy znaleziono go w swoim mieszkaniu, był nieprzytomny. Białostocka prokuratura wszczęła śledztwo, by wyjaśnić okoliczności, w których Ryszard Badoń-Lehr doznał poważnych obrażeń i nie wyklucza, że mogą być one np. skutkiem pobicia. MSZ podał wcześniej, powołując się na diagnozę lekarską, że dyplomata miał udar mózgu.
"Oficjalnie nie dotarła do MSZ żadna opinia prokuratury w tej sprawie, która by miała świadczyć o udziale osób trzecich."- poinformowała Lewańska.
Według Lewańskiej, 22 marca wicekonsul nie pojawił się w pracy. Ponieważ poprzedniego dnia nie czuł się najlepiej, jego nieobecność zaniepokoiła współpracowników. Udali się oni do mieszkania konsula i znaleźli go nieprzytomnego.
Wyjaśniła, że od 22 do 25 marca Ryszard Badoń-Lehr przebywał w szpitalu w Grodnie, a od 25 marca do dziś przebywa w białostockim szpitalu.
pap, ss