Katastrofa promu: uratowany to Holender, nie Polak

Katastrofa promu: uratowany to Holender, nie Polak

Dodano:   /  Zmieniono: 
Uratowany z katastrofy promu "al-Dana" niedaleko wybrzeży Bahrajnu to nie Polak, ale Holender - poinformowała zastępczyni rzecznika prasowego MSZ Justyna Lewańska.
Wcześniej Lewańska informowała, że wśród ocalałych z katastrofy znajduje się jeden Polak. Jak powiedziała wieczorem, po  zweryfikowaniu informacji przez polską placówkę w Kuwejcie, okazało się, że to nie obywatel Polski, tylko Holandii.

W piątek rano straż przybrzeżna Bahrajnu podała, że w czwartkowej katastrofie promu zginęło co najmniej 57 osób, w tym wielu cudzoziemców. Prawdopodobnie przyczyną było przeciążenie jednostki, na  pokładzie której znajdowało się około 130-150 osób. Uratowano 63 rozbitków.

Arabska stacja Al-Dżazira podała na swej stronie internetowej, że  statkiem płynęło około 25 Brytyjczyków, 20 Filipińczyków, 10 obywateli RPA i 10 Egipcjan. Prom został wynajęty na nocny rejs wycieczkowy, połączony z uroczystym bankietem. Organizatorem była miejscowa firma, zatrudniająca także cudzoziemców.

Według Al-Dżaziry, zarówno władze Bahrajnu, jak i przedstawiciele USA, wykluczyli, by przyczyną katastrofy był akt terroru.

Amerykańska marynarka i siły powietrzne włączyły się w akcję ratunkową - podaje katarska stacja. Uczestniczyły w niej śmigłowce, jednostki nawodne i nurkowie 5. Floty USA, mającej bazę w Bahrajnie.

Właściciel statku Abdullah al-Qubaisi w wywiadzie dla telewizji Bahrajnu powiedział, że przyczyną wywrócenia się promu było zarówno przeciążenie, jak i "niewłaściwe rozmieszczenie" pasażerów na pokładzie. "Statek został przeciążony. Kapitan odmawiał odbicia od brzegu, ale pasażerowie zmusili go do wypłynięcia w morze" -  powiedział al-Qubaisi. Dodał, że według relacji kapitana, pasażerowie zgromadzili się po jednej stronie promu, co  doprowadziło do jego wywrócenia się.

pap, ab