Działacze społeczni, którzy stoją na straży wartości demokratycznych, od lat zwracają uwagę, że podział mandatów na okręgi wyborcze jest w Polsce nierówny. Mówią o tym także eksperci czy komentatorzy polityczni. O co chodzi? Najlepiej ilustrują to konkretne przykłady.
Jeden z nich w swoim artykule przytoczyła redakcja XYZ, która zauważyła, że na jednego posła z Warszawy przypada dziś ponad 83,3 tysiąca mieszkańców (na podstawie danych Państwowej Komisji Wyborczej z 2022 roku). Wystarczy przenieść się z Mazowsza na Warmię i Mazury, a następnie spojrzeć na Elbląg – tam jest to około 72,8 tys. (czyli o ponad 10 tys. mniej). Co nam to mówi? Że znalezienie się w Sejmie, gdy kandyduje się w drugim z miast, jest znacznie łatwiejsze, bo trzeba tam mniej głosów niż w stolicy.
Tymczasem w całym kraju – jak przypomina portal – obowiązuje zasada równości wyborów.
Sytuacja w Polsce budzi wątpliwości. PKW też widzi problem
PKW przyznała, że w obszarze podziału mandatów nie zaszły wymagane zmiany – od wielu lat prowadzi to do naruszenia przepisów Kodeksu wyborczego. W związku z tym skład organu zaproponował nowy rozkład – i tak, przykładowo, mieszkańcy Warszawy wybieraliby o trzech posłów więcej. Zaś na Dolnym Śląsku, we Wrocławiu (i okolicach), uprawnieni do głosowania decydowaliby o losie dodatkowych dwóch przedstawicieli izby niższej.
To jednak nie wszystko, bo zdaniem PKW problem dotyczy też wyborów do Senatu. W regionie Małopolski wybiera się przykładowo za mało członków izby wyższej, a zbyt wielu na Śląsku. To jest jawna nierówność demokratyczna.
PKW optuje za tym, by w życie weszła nowelizacja Kodeksu wyborczego, polegająca np. na automatycznej zmianie liczby parlamentarzystów w danych okręgach wyborczych. Mogłaby odpowiadać za to sam organ, a modyfikacje w tym zakresie opierać mogłyby się na wiarygodnych danych – pochodzić mogłyby one m.in. z Centralnego Rejestru Wyborców.
Politycy zdążą uchwalić nowe przepisy przed wyborami parlamentarnymi 2027? Oto pytanie z gwiazdką
Opracowany projekt nowelizacji ustawy przejść musiałby typową drogę – przez obie izby Parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej, a finalnie trafić na biurko głowy państwa. Potem już tylko podpis prezydenta i… gotowe. XYZ przypomina, że jeśli nowe prawo miałby obowiązywać przy okazji nowych wyborów, musiałoby zostać uchwalone do października tego roku, bowiem – zgodnie z przepisami – KW można poddać modyfikacjom najpóźniej na rok przed głosowaniem
Czas leci – wybory do Sejmu i Senatu odbędą się naprawdę niebawem, bo w 2027 roku. Jak dotąd jednak żadna, większa grupa polityków nie zainteresowała się problemem, który jest przez mediach regularnie nagłaśniany.
Czytaj też:
KO i Lewica odmówiły Nawrockiemu. Żukowska drwi z zaproszeniaCzytaj też:
Jarosław Kaczyński na tydzień w szpitalu. Pobyt może zostać przedłużony
