Zimny poeta

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dominique de Villepin prywatnie jest erudytą, miłośnikiem historii i autorem tomików poezji. Jednak gdy chodzi o politykę, ten poeta przeistacza się w bezwzględnego realistę.
Zarówno Villepin jak i Sarkozy okopali się dziś na swoich pozycjach i nie zamierzają odpuścić. Dla Sarkozyego sprawa jest jasna - jeśli premier maczał palce w spisku mającym go upokorzyć, to czas wyrównać rachunki. Jeśli nawet nie, to i tak czas sprzyja, aby na dobre pozbyć się ewentualnego kontrkandydata w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Villepin też jest w dosyć jasnej sytuacji. Jeśli ustąpi teraz, to przyzna się do kolejnej porażki. To oznacza polityczny niebyt i koniec marzeń o prezydenturze. Choć i tak jego szanse są dziś niewielkie, jednak Villepin może szybko nadrobić straty i ewentualnie namieszać w kampanii Sarkozyego.

Sytuacja jest patowa, ale nie jest to wina ani Villepina ani Sarkozy'ego. To przez politykę urzędującego prezydenta Jacquesa Chiraca. To on wypromował de Villepina, człowieka słabo znającego kraj i społeczeństwo, którym przyszło mu rządzić. W dodatku premier tak naprawdę nigdy nie miał styku z tą prawdziwą polityką - nie startował po żadne stanowisko z wyboru. Po prostu Chirac cenił go za jego wiedzę i erudycję. Jak niedawno się przekonaliśmy francuskiej ulicy to nie wystarczyło.

Całość tego trochę zdegenerowanego obrazu francuskiej polityki dopełnia fakt, że Francja potrzebuje dziś reform, a ulica domaga się skrętu w lewo. Te wzajemne oskarżenia dowodzą, że kampania wyborcza już się zaczęła. Walczą w niej ambitni Sarkozy i Villepin. Prezydent Chirac też jest w grze, ratując resztki swojej prezydentury. Skutek tego będzie taki, że Francuzi na prezydenta pewnie wybiorą sobie Jean Marie le Pena.

Grzegorz Sadowski