Podkop bankowy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nie trudno oprzeć się wrażeniu, że powołanie sejmowej komisji śledczej do zbadania sektora bankowego jest posunięciem czysto politycznym, wymierzonym w Leszka Balcerowicza i poprzednich prezesów Narodowego Banku Polskiego, jak również w polityków odpowiedzialnych za prywatyzację polskiego sektora bankowego.
Jak dotąd nasz nadzór bankowy jest pozytywnie oceniany na świecie i dotychczas nie był przedmiotem politycznych ataków. Nie ma też poważniejszych zarzutów wobec sprawowanego przez kilkanaście lat nadzoru bankowego. Komisja Nadzoru Bankowego wielokrotnie aktywnie uczestniczyła we wspieraniu przeżywających kłopoty banków, by nie dopuścić do ich upadku. Uratowała depozyty milionów Polaków zgromadzone w zagrożonych bankructwem instytucjach, takich jak Prosper Bank, Invest Bank, Wschodni Bank Cukrownictwa, Łódzki Bank Rozwoju. To właśnie nadzór wymuszał na inwestorach zagranicznych wykładanie pieniędzy na ratowanie zagrożonych banków. NBP zaś miał tak naprawdę wpływ tylko na jedną transakcję prywatyzacji banku - Polskiego Banku Inwestycyjnego, który jako jeden z dwóch banków nie został sprzedany zagranicznemu inwestorowi i trafił w ręce polskiego wówczas Kredyt Banku.

Każda komisja śledcza, a w szczególności "bankowa" jest skrupulatnie obserwowana przez inwestorów. Na pewno nie przyciągnie ona nowych inwestorów, bo kto zechce lokować swoje pieniądze w kraju w którym banki są skorumpowane? To jednak wcale nie przeszkadza politykom w Polsce. Dla nich wielki festiwal komisji śledczych dopiero się rozpoczął. Sejm wybrał już skład komisji śledczej ds. banków i nadzoru bankowego i nie zamierza na tym poprzestawać.

Na swoją kolej czekają jeszcze proponowane przez prawicę speckomisje: do zbadania działalności służb specjalnych w mediach, do zbadania Narodowych Funduszy Inwestycyjnych, do spraw prywatyzacji Polskich Hut Stali, oraz Wielka Komisja Prawdy i Sprawiedliwości i reaktywowana komisja ds. PKN Orlen. Platforma Obywatelska domagała się niedawno powołania komisji do zbadania inwigilacji dziennikarz "Rzeczpospolitej" przez służby specjalne, a teraz dopomina się jeszcze powołania specjalnej sejmowej komisji, która "ujawni dokumenty i ustali fakty" dotyczące ewentualnego wpływu komunistycznej SB i obcych służb specjalnych na powstanie Samoobrony. Komu służą te komisje i co z ich pracy może wyniknąć? Nikt poza gronem ściśle wtajemniczonych nie jest w stanie tego pojąć.

Krzysztof Grzegrzółka