Mocarstwo weekendowe

Mocarstwo weekendowe

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kto nie wyjeżdża na weekend, ten nie żyje. A już na pewno nie żyje naprawdę. To nie tylko retoryka biur turystycznych. Turystyka weekendowa stała się bowiem znakiem naszych czasów, trwałym elementem dominującego stylu życia nowoczesnych społeczeństw. Pozostaje jeszcze taki drobiazg jak to, że jest ona wielkim katalizatorem rozwoju usług i całej gospodarki.
Juliusz Urbanowicz

Wyjazdy pod koniec tygodnia nie są właściwie nowością, bo praktykowano je powszechnie co najmniej od kilku dziesięcioleci, gdy zaczęto jeździć do letnisk i kurortów. Najpierw koleją, a potem samochodami. Dopiero jednak w kilku ostatnich latach weekendowy wypoczynek zmienił swój charakter za sprawą tanich linii lotniczych. Od tej pory rozwiązaniem na weekend nie musi być już tylko triada: działka, góry lub Mazury. Może jeszcze nie cały świat, ale przynajmniej cała Europa naprawdę stanęła otworem przed polskim turystą - z przeciętnie wypchanym portfelem. By pojechać do Londynu, Paryża czy Rzymu, wystarczą dwa, trzy dni wolne od pracy. Weekendowym turystom "Wprost", wspólnie z Pascalem, radzi, jak najlepiej spędzić kilka dni w "weekendowych stolicach Europy".
Liczba osób korzystających z polskich lotnisk wzrosła w 2005 r. o ponad 30 proc. - do 11,5 mln. To największy wzrost w skali całego kontynentu. Tylko Centralwings, czyli tania linia-córka LOT, uruchamia w sezonie letnim 14 nowych regularnych połączeń. Trudno oszacować, jak duża część podróżnych wyjeżdża właśnie z myślą o weekendowym wypoczynku. Wystarczy jednak odwiedzić w dniach wolnych od pracy którekolwiek ze znanych europejskich miast, by się przekonać, jak dużo tam turystów z naszego kraju. Doszło nawet do pewnego paradoksu: wśród Polaków jest już spora grupa osób, które lepiej znają największe miasta w Europie niż we własnym kraju. Prezydenci naszych miast powinni wyciągnąć z tego wnioski, bo prawa rynku nie działają tam, gdzie brakuje atrakcyjnej podaży. Niektóre z polskich miast nie potrafią nawet spełnić funkcji bazy wypadowej. Dotyczy to, niestety, także Warszawy, którą coraz częściej omijają operatorzy tanich linii lotniczych.
Od 2004 r. w światowej turystyce trwa nieprzerwany boom. W tym roku - wedle danych Światowej Organizacji Turystyki - w turystyce międzynarodowej odnotujemy wzrost o ponad 4 proc. Najwięcej na podróżujących zarobią kraje europejskie. Turyści zostawią w tym roku w krajach Europy Zachodniej prawie 340 mld dolarów! To trzy razy więcej niż w Azji i ponad trzy razy tyle, ile w Ameryce Północnej.
To Amerykanie wymyślili tanie linie lotnicze, ale choć obsługują one w USA już 40 proc. całego ruchu lotniczego, wydają się stworzone dla Europy. Nigdzie indziej na świecie na tak małej przestrzeni nie ma tak wielkiej koncentracji dobrze utrzymanych zabytków, tylu różnic kulturowych, językowych czy kulinarnych. A przy tym tak łatwo dostępnych - dzięki dobrej infrastrukturze. To największy kapitał Starego Kontynentu. Do tego dochodzi fakt, że współczesna turystyka nie istnieje bez rozwoju nowoczesnych technologii i usług. Podróże nie tylko więc kształcą, ale i służą rozwojowi. Kto zatem nie wyjeżdża - nie tylko sam nie żyje, ale nie daje też żyć innym.