Minionej nocy zorza polarna była widoczna w wielu regionach Europy, również w Polsce. Zdjęcia niezwykłego nieba szybko zapełniły media społecznościowe. To efekt silnej burzy geomagnetycznej, wywołanej uderzeniem w Ziemię chmury plazmy pochodzącej ze Słońca.
Zorza polarna na niebie w Polsce. Jak to możliwe?
Według danych amerykańskiego NOAA (Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej), źródłem zjawiska był bardzo silny rozbłysk słoneczny klasy X1.9, do którego doszło 18 stycznia. Towarzyszył mu koronalny wyrzut masy, czyli ogromna chmura naładowanej plazmy, wyrzucona w przestrzeń kosmiczną bezpośrednio w stronę Ziemi.
Gdy taka chmura dociera do naszej planety, wchodzi w interakcję z jej polem magnetycznym, powodując jego gwałtowne zaburzenia. Właśnie wtedy dochodzi do burzy geomagnetycznej.
W tym przypadku plazma dotarła szybciej, niż przewidywały prognozy. NOAA informuje, że czoło fali uderzeniowej dotarło do Ziemi w poniedziałek około godziny 20:38 czasu polskiego. Chwilę później rozpoczęła się bardzo silna burza geomagnetyczna klasy G4, w pięciostopniowej skali od G1 do G5.
Przy takiej sile zorza potrafi pojawiać się znacznie dalej na południe niż zwykle. Jednocześnie rośnie ryzyko zakłóceń w działaniu systemów nawigacji satelitarnej oraz łączności radiowej.
Skąd biorą się kolory zorzy polarnej?
Zorza polarna nie ma jednego koloru, ponieważ za jej barwy odpowiadają różne gazy znajdujące się na różnych wysokościach nad Ziemią. Zjawisko zachodzi zazwyczaj na wysokości od około 80 do 250 kilometrów, a czasem nawet wyżej. Naładowane cząstki plazmy słonecznej zderzają się tam z atomami i cząsteczkami bardzo rozrzedzonej atmosfery, pobudzając je do świecenia.
Zielone i czerwone światło pochodzi od wzbudzonego tlenu. Zielona barwa pojawia się zwykle na wysokości około 100-150 kilometrów. Czerwień widoczna jest wyżej, gdzie powietrze jest rzadsze, a wzbudzone atomy mają więcej czasu na oddanie energii w postaci światła.
Fiolety i błękity są związane głównie z azotem. Pojawiają się wtedy, gdy do atmosfery docierają bardziej energetyczne cząstki, które wnikają głębiej. To właśnie dlatego filary zorzy bywają wielokolorowe – u dołu mogą być niebiesko-fioletowe, wyżej zielone, a na samej górze czerwone.
Różnice w wyglądzie zorzy zależą też od miejsca obserwacji. Im dalej na południe, tym częściej widzimy ją nisko nad północnym horyzontem, zazwyczaj w postaci czerwonych poświat. Bliżej bieguna, gdy zorza pojawia się wysoko nad głową, dominują zielenie i fiolety.
Czy tej nocy zorza może wrócić nad Polskę? Ekspert nie wyklucza „dogrywki”
Według Karola Wójcickiego, autora bloga „Z głową w gwiazdach”, istnieje szansa na ponowne pojawienie się zorzy po zmierzchu.
– Parametry zorzowe powoli nam siadają, natomiast wciąż są bardzo niezłe. Może się okazać, że jakaś czkawka nam się utrzyma, a może być tak, że przyjdzie jakieś drugie uderzenie, gdy nam ten Bz spadnie – zaznaczył w nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych. Tutaj wyjaśnić należy, że współczynnik Bz decyduje o widoczności zorzy polarnej.
– Na waszym miejscu miałbym przygotowane aparaty i plan na wyjazd, bo to może się jeszcze odmienić. Biorąc pod uwagę, że mamy bardzo dużą prędkość wiatru słonecznego, on wciąż utrzymuje się w granicach około 900 kilometrów na sekundę, co jest bardzo dużą prędkością, to jeśli ten Bz będzie szorował po wartościach -5, -10, to ta zorza się pojawi. Trzeba być po prostu czujnym. Ale może być tak, że to wszystko nam się zaraz popsuje i szlag to trafi – powiedział Wójcicki.
– Chciałbym wam podać jakiś konkret, ale jak zwykle w takich sytuacjach zrobić się tego nie da. Po prostu musicie być czujni – dodał na koniec autor „Z głową w gwiazdach”.
facebookCzytaj też:
„Tłusta zorza” widoczna w Polsce. Warto spojrzeć w niebo!Czytaj też:
Nie możesz oderwać wzroku od zorzy polarnej? Eksperci o tym, co dzieje się wtedy w mózgu
