Jedzenie z niespodzianką

Jedzenie z niespodzianką

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jakość żywności także na naszym rynku pozostawia wiele do życzenia. Sprawa angielskich słodyczy z salmonellą jest w sumie pocieszająca - zagrożenie wykryto i poinformowano o nim publicznie, zaś firma przyznała się do niedbalstwa i zareagowała tak, jak to jest przyjęte w cywilizowanym świecie.
Takie sytuacje to - niestety - nadal wielka rzadkość w Polsce. Nasi producenci i importerzy żywności zachowują się bowiem zgodnie z regułą "jeśli fakty są przeciwko nam, tym gorzej dla faktów". Jeśli jakieś badania wykażą nieprawidłowości, firmy od razu zaprzeczają, a nawet jeśli wycofują produkt z rynku, to twierdzą, że robią to jedynie "dla świętego spokoju", a nie z powodu uchybień.

Tymczasem wyniki badań - zarówno tych prowadzonych z urzędu, jak i "oddolnych" - nie napawają zbytnim optymizmem. Rolnictwo mamy ponoć bardzo przyzwoite pod względem jakości, ale sytuacja w przetwórstwie wygląda już zupełnie inaczej. Spory odsetek dostępnych na rynku produktów - przeciętnie ok. 15 proc. - jest fałszowanych ze szkodą dla kieszeni, a nierzadko i zdrowia konsumenta. Nagminnie podrabiane jest m.in. masło, ocet, oliwa z oliwek, markowe wina czy wyroby czekoladowe. Zdarza się też, że na nasz rynek trafiają produkty, które nie mogłyby być sprzedawane w innych krajach europejskich, ponieważ nie spełniają norm jakościowych.

Niestety, kontrole finansowane z naszych podatków są mało skuteczne, bo nie pozwalają na imienne napiętnowanie nieuczciwych firm. Urzędnicy zasłaniają się ustawami, a w rzeczywistości po prostu nie mają odwagi stawić czoła potężnemu lobby spożywczemu.

Do tego dochodzi niska świadomość polskiego konsumenta, który rzadko kiedy interesuje się faktyczną jakością towaru. Jedyny polski magazyn konsumencki "'Świat Konsumenta" jest wydawany przez prywatną firmę i cieszy się dość mizerną popularnością wśród czytelników. Natomiast producenci kopią pod nim dołki, próbując podważyć wiarygodność przeprowadzanych przez redakcję testów. Dlatego zapewne jeszcze długo będziemy skazani na niestrawność po zjedzeniu różnych produktów "drugiej świeżości" - choć, jak mawiał sam Szatan w "Mistrzu i Małgorzacie", świeżość może być tylko jedna: pierwsza i zarazem ostatnia.

Jan Stradowski

Zobacz w sieci: Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych

Miesięcznik "'Świat Konsumenta"