Hodowanie potwora

Hodowanie potwora

Na marginesie strzelaniny w amerykańskiej szkole znów zastanawiam się nad rolą mediów. Na ile media, poprzez pisanie/pokazywanie/mówienie o czymś, przyczyniają się do popularyzacji tego zjawiska? Czy gdyby mordercy pozostawali bezimienni byłoby mniej seryjnych morderstw? I czy naprawdę nie może się obejść bez pokazywania czyjejś rozpaczy?
Pierwszą reakcją chyba każdego człowieka na to, co się stało jest przerażenie i smutek. Ale po tym przychodzą następne odczucia. W moim przypadku był to niesmak i złość. Niesmak spowodowany tym, jak niektóre telewizje relacjonowały tę tragedię. Może są ludzie, którzy chcą oglądać czyjąś rozpacz i łzy, ale z reguły są to osobnicy o tendencjach psychopatycznych. Ja, i podejrzewam wiele innych osób także, takiej potrzeby nie mam. I dlatego kamery skierowane na twarze matek, których dzieci zostały zastrzelone, są czymś budzącym niesmak i złość. Czy naprawdę każda tragedia – wojna, zamach, strzelanina, powódź, inny kataklizm – musi być okraszona obrazem ludzkiej rozpaczy? Czy nie można się ograniczyć do pokazanie innych widoków? Jak można nagrywać czyjeś łzy? Przecież wiadomo, co mogą czuć w takiej chwili krewni zabitych czy rannych. To nie informacje o ciąży żony księcia Williama powinny być tematem tabu dla mediów. Ale łzy i cierpienie bliskich ofiar, niezależnie jakiej tragedii. Powinno się uszanować ból i nie upubliczniać go. No chyba, że z sobie wiadomych powodów pogrążona w rozpaczy osoba ma wyraźne życzenie, by swoim cierpieniem podzielić się z widzami.

Druga kwestia, nagłaśnianie morderstw i ich sprawców. Nie wiemy jeszcze jakie były motywy mordercy z Connecticut. Czy aż tak strasznie nienawidził swojej matki, że nie poprzestał na zamordowaniu jej, ale chciał też zniszczyć to, do czego była przywiązana? Czy był satanistą? Czy  był chory psychicznie? Tego nie wiemy. Ale na przykładzie innych tego typu wydarzeń, jak chociażby strzelaniny we flamandzkim przedszkolu sprzed czterech lat jasno widać, że ich sprawcy są m.in. motywowani także chęcią zaistnienia w mediach, zdobycia popularności. To chyba prof. Wiesław Godzic przy okazji pierwszej emisji „Big Brothera” w Polsce powiedział, że nasze czasy są naznaczone żądzą popularności i sławy. W poprzednich epokach ludzie daliby się pokroić za władzę, pieniądze lub wiedzę, to były obiekty pożądania. W naszych czasach daliby się pokroić, nomen omen chyba czasami dosłownie, za chwilę popularności, rozpoznawalność. I by to zrobić są w stanie nie tylko pokazać całą za przeproszeniem d…, opowiedzieć o swoich najbardziej intymnych przeżyciach, ale też i zabić.

Nic dziwnego, że to właśnie USA są wylęgarnią największej liczby seryjnych morderców, jest to też przecież matecznik popkultury i kultu popularności. I seryjni mordercy wyrastają tam na bohaterów masowej wyobraźni. Ale zaraza ogarnęła inne kraje. Zresztą, co tu daleko szukać, belgijski morderca-pedofil Marc Dutroux choć dla większości ludzi jest potworem, dla niektórych – za sprawą nagłośnienia sprawy w mediach – gwiazdą. I do dziś dostaje listy od fanów.

Zatem, czy my wszyscy, ludzie mediów, pisząc o potworach, pokazując ich zdjęcia, pisząc o ich dzieciństwach, zwyczajach żywieniowych, upodobaniach seksualnych i zainteresowaniach pozalekcyjnych nie nakręcamy machiny zła? Rozumiem, że ważne jest dotarcie do źródeł zła, czyli próba zrozumienia potworów, ale może lepiej zostawić do policyjnych profilerom i nie upubliczniać takich informacji? Po prostu jak najmniej pisać o zbrodniarzach. Albo wręcz, jak to miało miejsce w starożytnych kulturach skazać ich na zapomnienie.

Oczywiście pojawia się pokusa dalszych rozważań, na ile filmy o mordercach – sama oglądam masowo seriale policyjne – też napędzają tę machinę. Książki, nie mówiąc o najpotężniejszym nośniku czyli internecie. Czyli co, cenzura? Rok 1984? Nie, ale po prostu zwykła uczciwość, przyzwoitość i rozwaga, umiejętność przewidziana skutków działania lub przynajmniej próba tego uczynienia. A na pewno nie pogoń za skandalem. Wiem, że jestem w tym momencie naiwna. Ale z dwojga złego lepsza naiwność niż cynizm.

Ostatnie wpisy

  • Kosowo - symbol wstydu i głupoty 17 lut 2013 Pięć lat temu, gdy Kosowo jednostronnie ogłosiło swoją niepodległość, Serbia straciła historyczną kolebkę. Te z krajów Unii Europejskiej, które uznały tę niepodległość, straciły nie tylko honor ale również rozsądek. To nie zbrodnia – to coś gorszego. To głupota.
  • Tolerancja dla wybranych 29 sty 2013 Obserwuję lincz medialno-internetowy na pani poseł Pawłowicz i zastanawiam się, jak ci sami ludzie, którzy oburzają się na żarty z pani poseł Grodzkiej, potrafią teraz wylewać pomyje na panią Pawłowicz. No chyba, że w myśl hasła "nie toleruję ludzi nietolerancyjnych".
  • Belgijska melancholia i język niderlandzki 12 sty 2013 Zaintrygowała mnie książka Marka Orzechowskiego "Belgijska melancholia", poświęcona właśnie Belgii. I choć mieszkam w tym kraju od ponad siedmiu lat, dowiedziałam się rzeczy, których wcześniej nie znałam. I inaczej popatrzyłam na roszczenia "flamandzkich nacjonalistów".
  • Euro, Europo! 31 gru 2012 2012 rok zostanie zapamiętany jako czas kryzysu i zacieśniającej się coraz bardziej integracji ekonomicznej Unii Europejskiej. I tu na dwoje babka wróżyła, bo według jednych kryzys był wynikiem nadmiernej integracji, inni zaś widzą w kryzysie pretekst do integracji.
  • Święte krowy i prawdziwe tabu 8 gru 2012 Pielęgniarka, która padła ofiarą prowokacji dziennikarskiej i ujawniła dane o zdrowiu księżnej Kate popełniła samobójstwo. Za jej śmierć nie powinno się obwiniać dziennikarzy lecz tych, którzy ze zwykłej kobiety – żony księcia Williama - zrobili świętą krowę i wywołali...